Zanurkujmy w „dżungli” prawd naukowych (?), które zmieniły nam życie… cz. III

Spróbujmy zatem skorzystać z naukowych „mądrości”, czyli jak może wyglądać „recepta” na zdrowe życie.

Mówią, że należy codziennie jeść jedno jabłko (żelazo) i jednego banana (potas). I pomarańczę (też jedną, bo witamina C), pół melona (żeby poprawić trawienie), no i filiżankę zielonej herbaty bez cukru, by zapobiec cukrzycy. Każdego dnia trzeba wypić 2 litry wody (a potem je wysikać, na co schodzi 2-krotnie więcej czasu niż na wypicie).

Codziennie należy sięgać po aktiwię lub inny jogurt, żeby mieć Lactobacillus casei, i choć nikt nie wie, co to za g…o, wygląda na to, że jeśli codziennie nie zjesz ich półtora miliarda, to zaczynasz widzieć ludzi niewyraźnie…Dzień w dzień jedna aspirynka (bo zawał!) oraz lampka czerwonego (w tym samym celu) i białego (na układ nerwowy) wina. I jedno piwo, choć już nie pamiętam na co. Jeśli wypijesz to wszystko razem, to nawet gdy od razu dostaniesz wylewu, nie masz się czym przejmować, bo nawet się nie zorientujesz…No i błonnik. Dużo, ogromne ilości błonnika…Codziennie 6-8 lekkich posiłków, oczywiście nie zapominając o dokładnym przeżuciu każdego kęsa. Małe obliczonko? Wychodzi, że już na samo jedzenie zejdzie Ci z 5 h.

Aha, po każdym posiłku należy umyć zęby, tzn. po aktiwii, po błonniku, po jabłku, po bananie, po piwie. I tak dopóki starczy…zębów. Lepiej powiększ łazienkę i wstaw sprzęt audio, ponieważ między wodą, błonnikiem i zębami spędzisz tam wiele godzin dziennie. Trzeba spać 8 godzin i pracować kolejne 8, plus 5 potrzebnych na jedzenie – razem 21. Jeśli nie spotkasz czegoś niespodziewanego, zostają Ci trzy.

By być dobrze poinformowanym, warto czytać co najmniej dwa dzienniki i oglądać jakąś TV, żeby skonfrontować informacje. Wg statystyk oglądamy telewizję 3 h dziennie. Ty już nie możesz, bo codziennie trzeba spacerować co najmniej ½ godziny (lepiej po 15 minutach zawracaj, bo zrobi Ci się z tego godzina). Należy też dbać o przyjaźnie, gdyż są jak rośliny – trzeba je podlewać codziennie. Pamiętaj o tym nawet na wakacjach.

I koniecznie codzienny seks, ale bez popadania w rutynę. Wszak kreatywność odnawia uczucie pożądania! Ale to wymaga czasu. A co dopiero jeśli ma to być seks tantryczny (tak dla przypomnienia: po każdym posiłku myjemy zęby!)

No i wychodzi jakieś 29 h dziennie. Jedyne rozwiązanie to robienie kilku rzeczy na raz, np. bierzesz prysznic w zimnej wodzie z otwartymi ustami i w ten sposób połykasz 2 litry wody. Albo wychodząc z łazienki ze szczoteczką do zębów w ustach, uprawiasz seks (tantryczny!) ze swoim partnerem/ partnerką, który/-a w tym czasie ogląda telewizję i opowiada Ci, co się dzieje na ekranie. To modny multitasking!

Masz jeszcze jedną wolną rękę! Zadzwoń do przyjaciół! I do rodziców (idealna okazja na lampkę wina – po telefonie do nich przyda się szczególnie).

Uffff…! Jeśli zostały Ci jeszcze ze dwie minuty, to prześlij to do przyjaciół (których trzeba podlewać jak rośliny!). A teraz już Cię zostawiam, bo po jogurcie, połówce melona, lampce wina, pierwszym litrze wody i trzecim posiłku z błonnikiem pilnie potrzebuję ubikacji. Po drodze wezmę – oczywiście – szczoteczkę do zębów…

Już Ci to wysłałem? Sorry! – muszę jeszcze coś znaleźć na lepszą pamięć.

I jeszcze przepis na…długie życie

Odkryto ponad 200 genów, których usunięcie (wszystkich na raz???) może doprowadzić do radykalnego wydłużenia życia. I tak: wzrost ekspresji genu AMPK wydłuża życie o 30%, ale aktywacja sirtuiny 1 daje tylko marne 8.8. Usunięcie genu FAT10 i wyciszanie aktywności innego (kinazy mTOR regulującej wzrost i hamowanej przez rapamycynę) dokłada za to 20%. Sama rapamycyna jeż też skuteczna, choć ta – z kolei – prowadzi do cukrzycy. Codzienne chrupanie orzechów doda Ci kolejne 20, zaś łykanie ibuprofenu – 15%, choć ten…powoduje także bezpłodność! Za to smacznie przyprawione, pikantne potrawy (z kapsaicyną) to prawie tyle samo (14%). Ale to wszystko nic – metformina zapewni Ci na realizację życiowych marzeń aż 120 lat!!!

Wszystkie dane pochodzą z oryginalnych badań! Zsumujmy…

Absurdalne? Jak najbardziej, ale tylko gdy zestawimy obok siebie. A przecież zwykle trafiamy na pojedyncze artykuły i ich treść nas jak najbardziej przekonuje. I nikt nie widzi złożoności problemu.

Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…

Jeżeli ludzie zgodzą się, żeby rząd kontrolował ich jedzenie i leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie jak dusza niewolnika – Thomas Jefferson.

Tak ciekawostka: w latach 1960. wprowadzono modę mini, a po 10 latach – maxi. Gdyby było odwrotnie, to panie tylko obcinałyby spódniczki. A tak musiały kupować nowe.

W latach 1990. firma Wyeth Pharamceuticals bardzo zachęcała kobiety do terapii hormonalnej przed i w czasie menopauzy. Sprzedaż leków przyniosła jej w ciągu kilku lat ponad 2 mld zysku (wtedy to był naprawdę pieniądz!). Jednak już w 2002 r. okazało się, że stosowanie leków zwiększa w znacznym stopniu ryzyko raka piersi, udaru mózgu i zawałów serca. 8400 kobiet złożyło pozwy przeciw firmie. W czasie rozprawy wyszło na jaw, że zleciła ona instytucji reklamowej DesingeWright napisanie odpowiednich „prac naukowych”. Ukazały się one aż w 18 prestiżowych czasopismach medycznych. Fałszerstwa naukowe są zjawiskiem powszechnym i poświęcimy im jeszcze dużo miejsca.

W Polsce reklamy i lekarze namawiają do badania PSA (ach, ta prostata!), wydając na to pieniądze podatnika, a na zachodzie wiadomo, od co najmniej 15 lat, że badanie to jest praktycznie całkowicie bezużyteczne.

Światełko w tunelu?

Przez całe lata czerwone mięso uznawano za pokarm zagrażający zdrowiu. Miało sprzyjać chorobom serca, cukrzycy i nowotworom. Ale tak naprawdę nie ma poważnych dowodów na to, że tak jest rzeczywiście. Taką tezę sformułował międzynarodowy zespół specjalistów na podstawie analizy wyników wielu niezależnych badań i testów.

Ale o co chodzi? Wszak oba wnioski są oparte na dokładnie tych samych badaniach. Okazuje się, że wszystko jest kwestią interpretacji i sprowadza się do jednego: czy dowody są wystarczająco solidne, aby wyciągać jednoznaczne wnioski? Cytowani autorzy uznali, że nie są i nie można na ich podstawie formułować restrykcyjnych zaleceń dotyczących spożycia mięsa.

Stan na dziś? Nie powinno się jeść więcej niż 3 porcji czerwonego mięsa w tygodniu, unikając tego w produktach przetwarzanych. I tak powinno być w każdym przypadku. Wszak to „dawka czyni truciznę”.

Absurd goni absurd, a więc o co chodzi??? Cierpliwości…

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑