Ptaki – uciążliwi mieszkańcy miasta? cz. III

Popatrzmy więc na potencjalne problemy, jakie stwarza obecność ptaków w miastach…

Czy ptaki chorują?

Pasożytnictwo jest jedną z najważniejszych interakcji biocenotycznych znanych w świecie organizmów żywych. Interesuje nas ono przede wszystkim w kontekście medycznym. Nic dziwnego, choroby pasożytnicze to jeden z najważniejszych problemów współczesnego świata. Ale – jako zjawisko powszechne w przyrodzie – dotyczy także innych zwierząt, w tym ptaków. Wykazano, że ptaki są żywicielami setek gatunków pierwotniaków, płazińców, nicieni i – przede wszystkim – stawonogów. Ale są one atakowane także przez liczne drobnoustroje, w tym wirusy, chlamydie, riketsje, bakterie i grzyby. Na przełomie lat 1979/80 w USA wybuchła potężna epidemia ptasiej cholery (wywołanej przez Pasteurella multicida) u przelotnych gęsi i bernikli kanadyjskich. Padło dziesiątki tysięcy ptaków. Gęsi, kaczki i łabędzie zakażają się tzw. dżumą kaczek wywoływaną przez wirusy. Śmiertelne żniwo wśród ptaków zbiera botulizm. Toksyna botulinowa (powszechnie znana jako jad kiełbasiany) koncentruje się najczęściej w larwach much zjadanych przez ptaki w silnie zeutrofizowanych (żyznych) akwenach. Jej ofiarami padają m.in. mewy, czaple, nury i bażanty. U gatunków pływających, mew i krukowatych często występuje aspergiloza, groźna choroba grzybicza, nie mniej często stwierdzana jest salmonelloza, głównie u mew. Z naszego punktu widzenia najważniejszą rzeczą jest jednak, czy chore ptaki mogą być zagrożeniem dla człowieka.

Zoonozy czyli transfer patogenów

Zoonozy (choroby odzwierzęce, antropozoonozy) to choroby zakaźne i pasożytnicze, którymi człowiek zakaża/zaraża się od zwierzęcia. Rzadko zdarza się by przenosiły się bezpośrednio z człowieka na człowieka. Bardzo często wywołują one u nas inne objawy niż u zwierzęcia. Ich źródłem mogą być żywe lub martwe zwierzęta oraz produkty żywnościowe i surowce pochodzenia zwierzęcego.

Komu z nas ptaki „grożą” najbardziej ? Wbrew pozorom lista ta jest bardzo długa. I są na niej przede wszystkim pracownicy ogrodów zoologicznych i muzeów zoologicznych, weterynarze, ornitologowie, pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznych i zakładów gospodarki komunalnej, hodowcy drobiu i ptaków ozdobnych oraz pracownicy ferm i zakładów drobiarskich. Wszyscy jednak możemy zostać ofiarami zoonoz, nawet zupełnie przypadkowo.

Ptaki są szczególnie predysponowane do roli wektorów chorób zakaźnych. Przede wszystkim ze względu na łatwość przemieszczania się, synurbizację wielu gatunków oraz żerowanie na śmietnikach i w pobliżu kolektorów ściekowych. Ze względu na ich udowodniony w przenoszeniu pałeczek Salmonella, zarazków Chlamydia psittaci i zarodników Cryptococcus neoformans szczególnie niebezpieczne jest ich przebywanie w pobliżu i wewnątrz szpitali. Z epidemiologicznego punktu widzenia najmniej pożądane jest przebywanie w pobliżu budynków szpitalnych ptaków mew, kaczek, gęsi, łabędzi, gołębi, krukowatych (gawron, kawka, wrona), szpaka i wróbla.

Dzikie ptaki, a zwłaszcza gatunki wędrowne, są rezerwuarami i/lub wektorami mechanicznymi kilkudziesięciu chorób wirusowych, riketsjowych i bakteryjnych człowieka. Ptaki wędrowne mogą odgrywać znaczącą rolę w epidemiologii wirusa grypy, arbowirusów (np. wirus Zachodniego Nilu) i patogennych bakterii jelitowych. Bardzo rzadko dochodzi do bezpośredniej transmisji z ptaków dzikich na ludzi. Wektorami są zwykle ich pasożyty zewnętrzne. Ponadto liczne gatunki ektopasożytów ptaków atakują także człowieka. Są wśród nich Ixodes ricinus, Argas reflexus, Dermanyssus gallinae, Cimex lectularius, Oeciacus hirundinis i inne.

Ptaki uczestniczą w cyrkulacji patogenów wspólnych dla ludzi i zwierząt. Najbardziej niebezpieczne jako źródła infekcji dla człowieka są ptaki synurbijne, a wśród nich gołąb miejski. Bardzo ważną rolę w transmisji mogą grać – jako gatunki synurbijne – wróbel i mazurek. U ich piskląt wykryto Escherichia coli (w tym szczepy patogenne dla człowieka), Streptococcus, Staphylococcus, Salmonella oraz zarodniki grzybów Candida i Aspergillus. Jednak aspergiloza występuje głównie u pływających, mew i krukowatych.

Badania w Brnie wykazały, że gawrony żerujące na śmietniskach mogą przenosić czynniki chorobotwórcze na noclegowiska. Okazało się również, że gołębie miejskie są zakażone prątkami gruźlicy, a u szpaków w Anglii wykryto toksoplazmozę, groźną zoonozę, której głównym źródłem są zwierzęta domowe, głównie kot. W Niemczech z gołębi wyizolowano 4 gatunki wirusów, 3 – bakterii, jeden – grzybów, 5 – pierwotniaków i 4 – robaków. Podobne badania gołębi i wróbli na Syberii wykazały, że są one źródłem chlamydiozy, tuberkulozy i gorączki.

Jednym z najważniejszych źródeł patogenów są ptasie odchody. Tu odnajdziemy zarazki takich chorób jak histoplazmoza, kryptokokoza i salmonelloza. Pierwsza jest potencjalnie śmiertelną chorobą układu oddechowego wywoływaną przez grzyba Histoplasma capsulatum obficie rozwijającego się w ziemi, w miejscach zawierających odchody ptaków (przede wszystkim szpaków). Jest on bezwzględnie chorobotwórczy, a zakażenie następuje inhalacyjnie, prowadząc do rozwoju objawów przypominających gruźlicę. Kryptokokoza jest wywoływana przez drożdże Cryptococcus neoformans bytujące w przewodzie pokarmowym gołębi i szpaków. Zarodniki są uwalniane z wysychających odchodów ptaków lub zanieczyszczonej nimi ziemi. Do zakażenia człowieka dochodzi najczęściej poprzez inhalację, rzadziej – przez skórę. Choroba atakuje ośrodkowy układ nerwowy (wszystkie nieleczone przypadki kończą się śmiercią), płuca (grzybice narządowe) lub skórę i tkankę podskórną (grzybice powierzchowne). Najczęściej występuje u ludzi z obniżoną odpornością. Salmonelloza to głównie problem zatruć pokarmowych. Może pochodzić od gołębi, szpaków, wróbli i mew. Bakterie znajdują się w ich odchodach, z których pył może zostać zassany przez system wentylacyjny lub klimatyzacyjny powodując skażenie żywności i miejsc jej przygotowania. Choroba przejawia się u nas w postaci gwałtownych zaburzeń czynności żołądka i jelit (gorączka, mdłości, wymioty, bóle głowy i silna biegunka). Oddawany wielokrotnie w ciągu doby kał jest wodnisty i żółtawo-szarawy. Zatrucie trwa kilka dni i niekiedy kończy się zejściem śmiertelnym.

Ten krótki przegląd pokazuje, że organizmy ptaków są siedliskiem wielu patogenów, z których część może być przenoszona na ludzi (choroby odzwierzęce) i zwierzęta domowe.

Czy za sezonowymi epidemiami mogą stać ptaki wędrowne?

Znaczenie przelotnych ptaków w rozprzestrzenianiu arbowirusów (przenoszone przez stawonogi, głównie kleszcze) jest przedmiotem zainteresowania naukowców już od dawna. Rola ptaków sprowadza się do przenoszenia ektopasożytów. W badaniach na Białorusi wykazano, że wraz ptakami wędrują m.in. kleszcze i ptaszyńce. Gatunki wędrowne są również rezerwuarami i/lub wektorami mechanicznymi wielu innych mikroorganizmów chorobotwórczych, np. wirusa grypy A. Niemniej jednak tylko w sporadycznych przypadkach udowodniono bezpośrednią transmisję czynnika zakaźnego z dzikiego ptactwa na ludzi. Wydaje się zatem, że psychoza wywołana kilkanaście lat temu przez media w związku z przypadkami tzw. ptasiej grypy, nie miała specjalnego uzasadnienia. Nie ma żadnych dowodów na to, że ogniska choroby mogą powstawać na skutek przenoszenia wirusa przez dzikie, migrujące ptaki. Czas i kierunki migracji są bowiem odmienne od czasu i kierunków rozprzestrzeniania się aktualnej epidemii ptasiej grypy. Człowiek zakaża się wirusem ptasiej grypy wyłącznie przez bezpośredni kontakt z zakażonym drobiem lub jego odchodami. Liczne obserwacje wskazują na znaczenie „obróbki” chorych i padłych ptaków, jedzenia niedogotowanego lub niedosmażonego drobiu, kontaktów z kogutami wykorzystywanymi do walk, zabaw z drobiem (także padłym), a zwłaszcza kontaktu z bezobjawowo zakażonymi kaczkami, Transmisja z człowieka na człowieka jest praktycznie niemożliwa.

Masowe skupiska – źródła śmierci

Ornitologom, i nie tylko, znane są ogromne skupiska ptaków, głównie pływających, spotykane na różnych zbiornikach wodnych, szczególnie w okresie przelotów. W mieście jeszcze bardziej charakterystyczne są jesienno-zimowe skupiska noclegowe krukowatych i szpaka. Może to nieść ze sobą poważne konsekwencje. I dla nich samych, i dla nas. Zajmijmy się tylko dwoma możliwymi.

Botulizm (botulus, łac. – kiełbasa) czyli zatrucie jadem kiełbasianym występuje, zwykle masowo, u wielu zwierząt i człowieka. Toksyna botulinowa jest jedną z najsilniejszych znanych trucizn – 0,0001 mg jest dawką śmiertelną dla dorosłego człowieka. Jest jednocześnie bardzo odporna na działanie kwasów i enzymów trawiennych oraz wysoką temperaturę, co utrudnia jej unieczynnienie. Zatrucie następuje zazwyczaj przez spożycie pokarmu zawierającego botulinę. Najbardziej wrażliwe na zatrucie są, poza człowiekiem, kury, konie, krowy, owce i ptaki wodne. U ludzi botulizm przejawia się rozszerzeniem źrenic, podwójnym widzeniem, światłowstrętem, chrypką, suchością jamy ustnej, niemożnością wydawania głosu i porażeniem mięśni oddechowych. Śmiertelność dochodzi do 70%.

W Europie botulizm wśród ptaków jest zjawiskiem powszechnym. Epidemie znane są już od ponad 200 lat. Ofiarami są różne gatunki kaczek, nury, łabędzie, gęsi, łyska, czaple, bażant, śmieszka i inne siewkowe oraz wróblowe. Śmiertelność dochodzi nawet do 70%. Masowe padnięcia z powodu botulizmu stały się pospolitym zjawiskiem szczególnie w Niemczech. Notowano je już w latach 1970. i 1980. Wybuchom epidemii sprzyjają eutrofia (nadmierna żyzność) zbiornika, wysoka temperatura (gorące, suche lato), stojąca woda i spadek stężenia tlenu. Warunkiem podstawowym jest rozwój bezkręgowców, gdyż toksyna koncentruje się przede wszystkim w larwach much zjadanych przez ptaki.

W Lublinie od dawna znane są noclegowiska szpaka, który w coraz większej liczbie próbuje zimować. I jest to zjawisko charakterystyczne w większej, co najmniej krajowej, skali. Stada noclegowe w okresie przelotów wiosennych szacowałem na kilkanaście tysięcy. Jednym z najdłużej wykorzystywanych miejsc był teren jednego z przedszkoli przy ulicy Krochmalnej. Czy to mogło być groźne? Ogromne stada szpaków pozostawiają przede wszystkim mnóstwo odchodów i „wielki bałagan”. Nagromadzenie kału wzbogaca glebę i stymuluje wzrost naturalnie występujących w glebie grzybów Histoplasma capsulatum, wywołujących jedno z najbardziej znanych zakażeń. Może on też rozwijać się także w glebie pod gniazdami ptaków. Ich zarodniki unoszą się w powietrzu i, po inhalacji, mogą spowodować histoplazmozę. H. capsulatum występuje na całym świecie, lecz badania wykazują, że najczęściej w USA, gdzie do 80% populacji ludzkiej wykazuje dodatni odczyn na jego alergeny. Histoplazmoza w większości przypadków jest przewlekłą chorobą ziarniniakową, przebiegającą łagodnie lub nawet niezauważenie. Jednak w rzadkich przypadkach może doprowadzić do śmierci. Infekcja jest szczególnie groźna u osób mających już problemy zdrowotne lub z obniżoną odpornością. Pierwotne zmiany pojawiają się zwykle w płucach. Potem dochodzi do zajęcia węzłów chłonnych, powiększenia wątroby i śledziony oraz niedokrwistości. W najgorzej rokujących przypadkach dochodzi do pojawienia się wielonarządowych ognisk martwiczych.

Zdradliwe” kąpieliska

Wtajemniczonym biologom i epidemiologom znane jest pojęcie „swimmers’itch” czyli świądu pływaków. Większość z nas nie ma o nim przysłowiowego „zielonego pojęcia”, choć – być może – doświadczyło tego na własnej skórze. Dosłownie!

Wszyscy lubimy w okresie letnich upałów udać się „gdzieś dla ochłody”. Wybieramy najczęściej miejsca w obrębie lub w bezpośredniej bliskości miast. I są to zwykle jakieś zbiorniki wody. Lecz jakże często są to żyzne, eutroficzne akweny, które są licznie odwiedzane przez żerujące i/lub gniazdujące tam ptaki wodne, głównie kaczki krzyżówki. Dla nas nie ma to jednak żadnego znaczenia. Upał coraz większy, więc z ulgą czym prędzej zdejmujemy okrycia, by delektować się chłodną, rześką wodą. Tymczasem mali, niepozorni wrogowie tylko na to czekają.

Ale zacznijmy od początku! Dzikie i domowe ptaki wodne są bardzo często zarażone różnymi gatunkami przywr należących do typu płazińców. Do zamknięcia ich nader złożonego cyklu rozwojowego niezbędna jest obecność tzw. żywicieli pośrednich, którymi są najczęściej pospolite gatunki ślimaków: błotniarka stawowa i zatoczek rogowy. Postaciami inwazyjnymi dla ptaków są uwalniające się w ogromnej liczbie (nawet ponad 8000) z ciał ślimaków tzw. cerkarie. Ekstensywność zarażenia ślimaków bardzo często przekracza 50% (na podstawie badania własne w okolicach Zalewu Zemborzyckiego – największego akwenu w granicach administracyjnych Lublina). Takie zbiorniki będą idealnym miejscem, gdzie – zupełnie nieświadomie – staniemy się ofiarą pasożyta. Bo wspomniane cerkarie niespecjalnie potrafią one odróżnić naszą nogę czy rękę od nogi kaczki. Podstawowym bodźcem wyzwalającym ich aktywność ruchową jest zmiana temperatury (nawet o 1o C) i „zapach” lipidów skóry żywiciela (lipofilne ekstrakty z ludzkiej i kaczej skóry wywołują podobne reakcje cerkarii). A na wniknięcie do ciała żywiciela potrzebują zaledwie kilkadziesiąt sekund.

Dermatitis – bo tak brzmi fachowe określenie schorzenia – u ludzi, której powodem są cerkarie ptasich przywr występuje powszechnie. Symptomy chorobowe są mało specyficzne i to jest przyczyną ich niskiej wykrywalności. W zależności od liczby larw wwiercających się w skórę mogą wystąpić u nas zróżnicowane objawy – od niewielkiego podrażnienia skóry do rozległej reakcji alergicznej. Objawy pojawiają się bardzo szybko (do kilku godzin) w postaci jasnoróżowej pokrzywki przechodzącej w mocno zaczerwieniony bolesny obrzęk. Ból przypomina nakłuwanie ciała drobnymi igłami. Objawy trwają do 14 dni. Powtórny kontakt może być przyczyną jeszcze silniejszej reakcji skórnej. Zwykle u nietypowych żywicieli (w tym człowieka) rozwój kończy się w skórze, lecz badania laboratoryjne wskazują, że cerkarie mogą przełamywać barierę epitelialną (nabłonkową) i lokować się w narządach wewnętrznych.

I piękne papużki też?

W latach 1950. wśród personelu warszawskiego ZOO wybuchła tajemnicza choroba. Jednocześnie zachorowało 10 osób. Objawy choroby (gorączka, dreszcze, wymioty, obfite poty, silne bóle głowy, mięśni i stawów) przypominały ciężkie przypadki grypy. Dodatkowo u części chorych rozwinęło się zapalenie płuc.

Próba wyjaśnienia problemu doprowadziła do zaskakującego finału. Okazało się, że miesiąc przed zachorowaniami sprowadzono do ogrodu kilka papug z Ameryki Południowej. W niedługim czasie trzy z nich padły, a pozostałe zaczęły chorować. Ponieważ sądzono, że przyczyną choroby jest niska temperatura, przeniesiono je do…pomieszczeń biurowych. Niestety padały kolejne ptaki. A po kilkunastu dniach zaczęli chorować pracownicy biurowi. Kompletnie zaskakujące było jednoczesne zachorowanie siedmiu pracowników Muzeum Zoologicznego usytuowanego w zupełnie innym punkcie stolicy. Objawy choroby były identyczne. Okazało się, że padłe w ZOO papugi „podarowano” muzeum, nie próbując nawet określić przyczyn ich śmierci. W końcu ustalono prawdziwe przyczyny. Stwierdzono, że już w momencie sprowadzenia kilka papug było chorych. Podobne epidemie, które wybuchały w 1968, 1972 i 1980 r. wśród pracowników zakładów jajczarsko-drobiarskich, miały miejsce w Kielcach. Na uwagę zasługuje fakt, że zakażeniu ulegali także pracownicy szpitala, do którego trafiali chorzy.

W obydwu przypadkach ową „tajemniczą chorobą” okazała się ornitoza (ch. ptasia, ch. papuzia, papuzica). Wywołują ją tzw. chlamydie Chlamydia psittaci, pasożyty wewnątrzkomórkowe blisko spokrewnione z bakteriami. Atakują one różne gatunki ptaków. Poza papugami, także wróble, gołębie, kury, gęsi, kaczki, mewy czy czaple. Część zainfekowanych osobników ginie, lecz większość staje się jedynie nosicielami choroby. U człowieka ornitoza przebiega w najcięższej postaci, gdy źródłem są papugi. Do zakażenia dochodzi najczęściej drogą oddechową, a wystarczający jest nawet bardzo krótki kontakt z zakażonym ptakiem lub jego zwłokami. Częstym sposobem zakażenia jest wdychanie pyłu z wysuszonych ptasich odchodów, które są szczególnie groźnym źródłem chlamydii. Osoby chore mogą zakażać innych ludzi (co jest rzadką możliwością w zoonozach) poprzez odkrztuszaną w dużych ilościach plwocinę. Zarazki wywołują rozsiane ogniskowe zapalenie płuc. Pojawiają się: złe samopoczucie, gorączka, brak łaknienia, światłowstręt i silne bóle głowy. Śmiertelność może sięgać 20%.

W miastach szczególnie niebezpiecznym źródłem ornitozy są zdziczałe gołębie. Kontaktują się one z gatunkami dzikimi, zakażając się ornitozą. Odsetek zainfekowanych gołębi może przekraczać 50%. W Anglii chlamydie wyizolowano także od sierpówek. Bardzo dobrze udokumentowana jest sytuacja ornitozy w Niemczech. Kilkadziesiąt lat temu corocznie chorowało 10-20 ludzi, lecz już na przełomie lat 1970. i 1980. już po 280-340.

Czy nadal kochamy papużki?

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑