Poszli do domu, wesela nie będzie!

Mam setki artykułów nt. najsłynniejszej szczepionki wszechczasów. Czytałem, myślałem, wątpiłem, analizowałem, cieszyłem się, namawiałem bliskich, kpiłem, bałem się…Chyba normalne? Przecież straszyli nas wszystkich! Ale wiedziałem, ba – byłem pewien, że ten „preparat” jest protezą, a może nawet czymś gorszym. I byłem przekonany, że nie jest on panaceum na wykreowane trzy lata temu globalne i „śmiertelne” zagrożenie. Zbyt długo zajmuję się biologią medyczną (choć – przyznaję – jestem parazytologiem i ornitologiem), by dać wiarę temu, w co uwierzyło 95% lekarzy i – dzięki Bogu – trochę mniej zwykłych ludzi.

O co chodzi? Otóż guru amerykańskiej medycyny, prorok covida etc., etc., niejaki dr Anthony Fauci właśnie był łaskaw ogłosić, że promowana przez WHO i światowy establishment medyczny szczepionka mRNA jest do d..py/nieskuteczna / przereklamowana / największym oszustwem w historii szczepionek/nieporozumieniem/rozczarowaniem….(niepotrzebne skreślić) i trzeba się zabierać do roboty! Kto chce, niech sobie poczyta: ZOBACZ

Dlaczego? Bo z wirusami układu oddechowego już tak jest, niestety! Nie było, nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie skuteczna szczepionka. O terapii genowej nawet nie wspominam. Bo to była jednak procedura genetyczna, a nie szczepionka. Ale to temat na kolejnych kilkadziesiąt notek.

I fundamentalne pytanie: co robić? Dzięki „szczepionkom” miliardy ludzi są w trakcie „uodparniania się”, miliony cierpią z powodu powikłań, tysiące umierają! Może zapytajcie ekspertów, o co chodzi. Dla nich „do wczoraj” sytuacja była oczywista. Przecież to long covid, rozwiązłe życie, forsowne wycieczki w góry, globalne ocieplenie, zanieczyszczenia powietrza, otyłość, złe odżywianie…no może starczy, kiedyś też się tym zajmiemy.

Słuchajcie dalej Simonów, Matyjów, Pinkasów, Pietrzaków, Grzesiowskich, Sewerynów, Fiałków, Filipiaków, Pyrciów, Szuster-Ciesielskich, Stopyrów, Gizów, Jankowskich…Przepraszam resztę „specjalistów”, że ich nie wymieniłem.

Genialny Duńczyk Hans Christian Andersen napisał kiedyś prawdziwe arcydzieło – Nowe szaty Króla. Albert Bourla, szef Pfizera, co prawda weterynarz, a nie literat, też spłodził dzieło życia. Pierwszy „umarł w nędzy i bez pieniędzy”, drugi już zarobił niewyobrażalną kasę. Duńczyk w roli bohatera obsadził małe dziecko, Pfizer – dra Fauciego. Różnica jest zasadnicza – mały bohater baśni był niewinnym kilkulatkiem, Fauci – starym (83 lata), bezczelnym wyjadaczem, który na covidzie zbił fortunę!

p.s. o wszystkim będę pisał, cierpliwości!

Jedna myśl na temat “Poszli do domu, wesela nie będzie!

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑