Jacy jeźdźcy, taka Apokalipsa!

Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. Nareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej.

Co się stało potem, wie chyba każdy. Któż bowiem nie zna twórczości naszego noblisty Henryka Sienkiewicza. Tak, tak, to początek pierwszej części jego słynnej Trylogii…

Czy coś podobnego zdarzyło się w ostatnich latach? No, może szarańcza, ale raczej w Afryce, i te zimy, ale tu bym nie przesadzał. Bo wbrew nachalnie prowadzonej „promocji” globalnego ocieplenia, chyba ani w USA, ani w Japonii, ani w Turcji czy Chinach na brak śniegu i mrozu w zimie nie narzekają, szczególnie w tym roku. Bo w Polsce bywa różnie, choć w tym sezonie też już parę razy nieźle dała nam popalić.

Więc skąd te apokaliptyczne wizje o wojnie, zarazie czy głodzie? O tych, już grasujących od jakiegoś czasu, jeźdźcach z Księgi Objawienia?

Wojna u sąsiadów jest jakaś dziwna, ani lepsza, ani gorsza od wielu innych, ot choćby w Syrii, Palestynie czy nieco wcześniej w Iraku lub Wietnamie. Mający nastąpić w jej wyniku wielki światowy GŁÓD też jakoś nikomu bardziej nie doskwiera. A zaraza? Tu jest najciekawiej.

W Polsce przełomowym momentem w historii „pandemii” stał się wybuch konfliktu między Rosją i Ukrainą. Putinem straszyli przede wszystkim nas, ale koronawirus okazał się większym tchórzem. Szybko zniknął z pola walki i jakoś nie ma ochoty wrócić. Okazję wykorzystała grypa i atakuje z podwójną mocą. W zasadzie podobnie jest i w innych krajach.

Na pierwszy plan wysunął się niepostrzeżenie problem „szczepionek” – najnowocześniejszego eliksiru medycznego wszechczasów. Swoją drogą mamy do czynienia wręcz z galaktycznym fenomenem – był to chyba pierwszy w historii ludzkości reklamowany jako „zbawienny i skuteczny specyfik”, do którego przyjęcia setki milionów ludzi zmuszono, grożąc im znaczącymi restrykcjami.

A może to jest ta właściwa wojna? Wojna przeciwko wszystkim? Z wykorzystaniem takiej oryginalnej broni. Oto w renomowanych czasopismach naukowych zaczynają się pojawiać bardzo intrygujące artykuły. A to o śmiertelnych skutkach „szczepionek”, a to o ich podejrzanym składzie i nieskuteczności, a to o problemach z toksycznością białka S…Wymieniać można długo. Do tego dochodzą publicznie przedstawiane głosy i opinie o fatalnej polityce zdrowotnej rządzących, co przyniosło efekty w postaci tzw. zgonów nadmiarowych i nasilenia przeróżnych dolegliwości. ZOBACZ

Wygląda na to, że jesteśmy przygotowywani na zderzenie się z okrutnymi faktami. Z medycznego punktu widzenia mamy do czynienia z kompletnym fiaskiem! Ale jeśli to nie pomyłka, a celowe działanie? To może naprawdę źle się skończyć. Się narobiło! Mogą czekać nas prawdziwe niepokoje społeczne, przy których amerykańskie Black-Lives-Matter to przysłowiowy mały pikuś.

Bo wszyscy widzimy, czym skończyło się straszenie głodem. Zmasowaną akcją medialną (i nie tylko) na rzecz zastąpienia normalnego pokarmu „robactwem”. Jeden Chajzer (szacun Panie Redaktorze!) nie wystarczy, żeby temu zapobiec. ZOBACZ Ale to był cel entuzjastów nowego ładu. Jednak Polsce zafundowano dodatkowe atrakcje: zasypano nasze rynki ukraińską pszenicą i kukurydzą, przywiezioną w większości za darmo naszymi tirami. Niby od nadmiaru głowa nie boli, ale powiedzcie to rolnikom! Już tylko z rozpędu dodam, że Ukraina nadal utrzymuje cła na nasze produkty rolne. I co z tego, że oddajemy „ostatnią koszulę” bohaterskim sąsiadom? Kogo w Brukseli to obchodzi, tam robią wszystko byśmy nawet tej pożyczki ukrytej pod hasłem KPO nie dostali. Przynajmniej do jesiennych wyborów.

Ale wróćmy do głównego wątku. Otóż, moim zdaniem, mamy do czynienia z ostatnim etapem przygotowań do Wielkiego Resetu, który jest marzeniem Klausa Schwaba i jego przybocznych. Tak więc państwa na drugi plan, bo ich rządy nie sprostały „trudnościom”. Skoro tak, to one zostaną wprost obwinione za „pandemiczne pomyłki”, a wszystkie sprawy zacznie porządkować rząd światowy. Próbkę już mamy. Bo niby czym są – akceptowane przez wiele państw – plany WHO w sprawie „wspólnej” ochrony zdrowia?

I wszystko ma się odbywać w nieustannym bałaganie informacyjnym. Wrzutki, jakie nieustannie obserwujemy, mają jeden cel: siać jak największy zamęt! Popatrzmy tylko na ostatnie wydarzenia dotyczące Polski. Warszawa dołącza do projektu klimatycznego, Duda praktycznie wyrzuca do kosza ważną ustawę, a TSUE uderza wprost w polskie sądownictwo, kwestionując nawet skład i wyroki TK. Przypadek? Zobacz TO, TO i TO. Mało? To na dokładkę UE zaklepała los samochodów spalinowych. I co z tego, że elektryczne są beznadziejne? Masz chodzić na piechotę, bo miasta staną się „piętnastominutowe”! ZOBACZ

A Greta tylko się śmieje. ZOBACZ. Cóż, choremu trzeba wybaczyć więcej.

Panie i Panowie, pardonnez moi!, Producenci jajeczek i Producenci nasienia złe czasy dopiero nadchodzą! ZOBACZ.

Jedna myśl na temat “Jacy jeźdźcy, taka Apokalipsa!

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑