Po kilkunastodniowym szoku wywołanym wybuchem konfliktu, zaczęły pojawiać się informacje i fakty niezgodne z głównym nurtem. Wielu z nas zauważało – w końcu – rzeczy, które zmuszały do przemyśleń i wyciągania zdroworozsądkowych wniosków. Oto kolejna garść refleksji spisanych dokładnie rok temu.
…woda napotykając na otwór, czyli szczelinę, wypływa. Praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb…
Wszyscy pamiętamy ten genialny skecz kabaretu „Dudek”. Słowa niby oczywiste, ale tam były tylko absurdalnym tłumaczeniem nędzy socjalizmu. Pozornie logiczne, nie dotyczyły jednak istoty problemu. Bo przecież – jak śpiewał Stuhr – nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać. A skoro tak, to i „zatkać” da się bez większych kłopotów.
Jednak w przypadku wojny, która toczy się już od kilkunastu dni, tytułowe sformułowanie nabiera innego znaczenia i staje się wręcz ostrzeżeniem. Tymi „rurami” woda (sorry, ropa i gaz) ma płynąć i NIKT nie zakłada pojawienia się jakichkolwiek „szczelin”. Bo inaczej wybuchnie „prawdziwa wojna”! Zauważmy, że nawet „rury” (z sowieckim surowcem, którego tak wszyscy „nie chcą”), położone na terytorium Ukrainy nie mają „otworów”. A przecież tamtejsi „wrogowie szaleńca” mogli, przecież to dziecinnie proste, uszkodzić je w dowolnym miejscu!?
Tak dla przypomnienia. Oto próbka prawdziwej wojny: w 2011 r. NATO przeprowadziło ponad 10 000 nalotów na Libię, podczas których zginęło 500 000 cywili. Kiedy pytano o te ofiary, z uporem twierdzono, że to straty poboczne, że to normalne w trakcie wojny…
Wróćmy do tematu. Nasze „dyplomatołki” uwijały się do niedawna po całej Europie i namawiały do różnych sankcji wobec „Putlera”, nalegając szczególnie na rezygnację z jego ropy i gazu. Chcieli te „rury” po prostu zatkać, co miało przynieść szybkie, skuteczne i wymierne efekty. No i? Z jedną udało się, tyle, że ona i tak była „niedrożna”. Chodzi oczywiście o Nord Stream 2, którego budowa (a właściwie certyfikacja) została wstrzymana zobacz . To jeszcze nic, przeczytajcie z jakiego powodu. Tak, tak, bo Putin uznał „niepodległość” dwóch samozwańczych „republik” ukraińskich. Zostało to uznane za przełom (sic!) w niemieckiej polityce zagranicznej!!! I co? Jak to co, nic! Przecież rura i tak jeszcze nie działała. A gdy wojna naprawdę wybuchła, Niemcy nabrali wody w usta, a napadniętym…wysłali (w ramach „pomocy”), pięć tysięcy hełmów, trochę enerdowskich nadpsutych rakiet (termin ważności minął w 2012 r.), a teraz „przymierzają się” do przekazania 3 (trzech) karetek z lat 1980 (tu). Tak na marginesie: może nie było przypadkiem wycofanie się Merkel z życia publicznego (zapewne szczegółowo wiedziała, co Putin szykuje Europie). Ten niezrozumiały zakaz sprzedaży uzbrojenia Ukrainie być może miał, to całkiem uprawniony wniosek, uzasadnienie w oczekiwaniu szybkiej kapitulacji tego kraju.
O zaprzestaniu importu ropy i gazu przez Niemcy NIE MA MOWY! Lider CDU Friedrich Merz powiedział ZDF: Mamy ogromny dylemat. Chociaż wojnę na Ukrainie należy zakończyć jak najszybciej, to całkowite wstrzymanie dostaw energii z Rosji miałoby ogromne konsekwencje dla niemieckiego przemysłu i doprowadziłoby do wstrząsów społecznych. Niemcy nie mogą nałożyć embarga energetycznego, czyli zrezygnować z importu surowców z Rosji. Zależność od gazu, ropy i węgla z Rosji jest zbyt duża.
Jakąś pociechą jest, że szwaby przynajmniej nas „chwalą”! „Świat patrzy na Polskę” – donosi jedna z gazet. Tyle, że w tekście artykułu o naszej pomocy Ukrainie jest dosłownie jedno zdanie. A potem już wyczerpująco o zbyt dużych naszych żądaniach wobec UE, o naruszaniu praworządności i putinizacji rządu. Ilu z nas zajrzy do tekstu? Kto przeczyta choćby fragment? Niewielu, przecież dziś zerka się tylko na tytuły! (zobacz). I mrzonki jednego z hiszpańskich dziennikarzy naprawdę niczego nie zmienią: zajrzyj. Niewątpliwie interesującą postacią w tych „wojennych” czasach jest były niemiecki kanclerz Gerhard Schroder (agent Kremla), od którego – jak pisze eurodeputowany J. Saryusz-Wolski – rozpoczęła się w niemieckich mediach kampania oskarżeń Polski o „łamanie praworządności”. Wtórowali mu w tym niemieccy i europejscy politycy w KE i PE, co dało efekt całkiem imponujący: 41 debat i rezolucji. I pomyśleć, że ta wyjątkowo odrażająca kreatura figuruje wśród odznaczonych Orderem Orła Białego! A kto jej zawiesił nasze najwyższe odznaczenie na szyi? Ano TW „Alek”, który przez 10 lat piastował najwyższy urząd w Polsce. Takich mamy „przyjaciół”!
I następny zdrajca, który zupełnie niedawno tak pięknie przemawiał nienaganną niemczyzną do swoich chlebodawców: Wasz styl rządzenia był błogosławieństwem (…) dla całej Europy, w tym dla waszych wschodnich sąsiadów, a jako Polak wiem, o czym mówię. Był istotny także (…) dla Ukrainy w jej walce z agresją (obejrzyj). Kto by pomyślał, że zaledwie parę lat wcześniej był tak zawziętym wrogiem Putina. sprawdź Wyjątkowo odrażający typ! Nic dziwnego, że w końcu pewien Rumun wygarnął mu prosto między ślepia: byłeś sojusznikiem Putina, z Merkel jesteście na liście hańby (nie wierzysz?).
Niezła galeria! Czy to nie tu szukać genezy wielu kłopotów, z którymi się teraz spotykamy? Merkel – aktywistka FDJ, dziadek ze strony ojca był Polakiem; Tusk – dziadek był, z kolei, Niemcem; Kwaśniewski – zaprzedaniec, nawet w Katyniu urżnął się jak świnia; Schroeder – lokaj Putina za ciężką kasę…
Ale Niemcy to frajer, coś tam w końcu zrobili… Posłuchajmy jednego z twiterowiczów mieszkających w Holandii: Rozmawiałem już z wieloma młodymi ludźmi tu w Holandii na temat Ukrainy. Jedna rzecz praktycznie wszystkich łączy: brak zrozumienia do chęci obrony własnego kraju. W głowach im się nie mieści, jak można rzucić wszystko, wziąć karabin i bronić kawałka ziemi. Wynarodowieni tchórze! W takim razie co powiedzieć o żabojadach? Tytuł mówi wszystko: przeczytaj.
Pozbądźmy się złudzeń i sięgnijmy po wypowiedź byłego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. Nie pozostawiają one żadnych wątpliwości – „rura” jest i nadal będzie szczelna: sprawdź.
Tymczasem Pinokio dziś ma już zupełnie „innego pomysła”: Apelujemy stąd z Warszawy – zamroźcie aktywa państwa rosyjskiego całkowicie, skonfiskujcie je, zamroźcie aktywa oligarchów rosyjskich. Niech one służą tym bezbronnym ofiarom reżimu Putina. Zamroźcie czy skonfiskujcie? Niby jakim cudem? Przy okazji wypada zapytać: a jakiemu porządnemu złodziejowi (pomijamy drobnicę) w Polsce zabraliście choćby przysłowiową złotówkę???
Jeszcze dalej idzie pisowski „strateg” Radosław Fogiel, tym razem już kompletny dyletant, który buńczucznie proponuje: Rosja musi zostać odcięta, wyizolowana i zagłodzona, bo nie ma innego sposobu na to, żeby zdławić Putina i uświadomić Rosjanom, że ponoszą odpowiedzialność (tu). „Przedszkole” – to chyba najłagodniejsze określenie obu propozycji.
A tu kluczowe stwierdzenie, które najlepiej oddaje charakter tej „krwawej wojny”: Pomimo wojny na Ukrainie, rosyjski koncern energetyczny Gazprom twierdzi, że będzie kontynuował dostawy gazu do Europy przez Ukrainę. Na początku tygodnia wolumen utrzymywał się na tym samym wysokim poziomie. W poniedziałek przez rury przepompowano 109,5 mln m3. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ruscy, oprócz wojny, czuwają na terytorium wroga nad bezpieczeństwem „rury”.
Tym bardziej, że Putin nie po to opłaca aktywistów „ekologicznych”, żeby nie odzyskał kasy z wielokrotnym przebiciem. Dociekliwi pytają wprost: czy spiskował on z eko-wojownikami, aby powstrzymać brytyjskie szczelinowanie i uzależnić UK od swojego gazu? czy Rosja płaciła grupom ekologicznym za lobbowanie przeciwko szczelinowaniu? zajrzyj
Idźmy dalej. Władze rosyjskie zagroziły zagranicznym firmom konfiskatą aktywów, jeśli wycofają się z kraju w proteście przeciwko wojnie na Ukrainie. Rosyjscy prokuratorzy skontaktowali się z takimi firmami, jak Coca-Cola, McDonald’s, Procter & Gamble i IBM, ostrzegając przed surowymi konsekwencjami. Atlantic Council szacuje, że rosyjskie „lewe pieniądze” (bagatela, 1 bln dolarów) są ukryte w krajach i przedsiębiorstwach na całym świecie. Podobno 6 luksusowych odrzutowców należących do rosyjskich oligarchów utknęło na lotnisku w Bazylei. A większość z ponad 800 ukaranych zwolenników Putina ma lub miała konta w Szwajcarii. Wielu z tych, którzy po raz pierwszy zostali objęci sankcjami, mogło przed wejściem w życie środków karnych przenieść swoje środki do tych centrów finansowych offshore, z którymi nie ma automatycznej wymiany danych. A oligarchowie, co do jednego, mają obywatelstwo izraelskie i wszystkie sądy świata mogą im naskoczyć, tj. pocałować Pana Majstra w dupę. czytaj
Kto w takim razie ma się nabrać na wielokrotnie pokazywane te same obrazki o „okrucieństwie” ruskich? To jest gra potężnych interesów, potężnych postaci, które dbają by „dana rura” (wężykiem, Jasiu, wężykiem!) nigdzie nie przeciekała!
I co dalej? Proponuję, po raz kolejny, przyglądać się reakcjom Chin. To ostatni z możnych tego świata, który do tej pory zachowywał się powściągliwie. Podobno Rosjanie poprosili Chiny o wsparcie wojskowe na Ukrainie. Putinowi naprawdę musi się palić kuper. Czy Chińczycy go oleją? Mogą po prostu to zrobić lub wejść z nim w tymczasowy sojusz taktyczny. A że pszenicy i ryżu starczy im na długie miesiące, będą cierpliwie czekać. Wydaje się, że ich ostatecznym celem jest Syberia (to naprawdę miliony kilometrów i nieprzebrane bogactwa naturalne). A więc za Rosję raczej nie będą się bić. Póki co, chińskie MSZ zdementowało tę informację: twierdzenia amerykańskich urzędników, że Rosja poprosiła Chiny o przekazanie sprzętu wojskowego do użycia na Ukrainie, to dezinformacja rozsiewana przez USA (tu i tu).
To wszystko, co mamy do tej pory, wygląda na najzwyklejsze obszczekiwanie się kundelków. Ujadają tym mocniej, im wyższy jest płot między nimi i szczelniej zamknięta w nim furtka. Gdyby było inaczej, każdy z nich pośpiesznie podwinąłby ogon i czym prędzej spieprzył do swojej budy. Podobnie zachowują się „nasi patrioci” dopingujący napadniętych sąsiadów. Jeszcze niedawno gnoili ludzi bez masek w biedronce, a dziś nawołują do przyjmowania nieszczepionych Ukraińców, a nawet do marszu na Moskwę!
Tymczasem prawdziwą politykę uprawia się zupełnie inaczej. Oto Żydzi odrzucili prośbę Zelenskiego o możliwość przemówienia w Knesecie, twierdząc, że to sprawa „polityczna”. Och, ten „specyficzny” żydowski humor. Więcej tu. O tym, że Izrael nie wprowadził żadnych sankcji wobec Putina nawet nie trzeba wspominać. No i państwo żydowskie jest prawdziwym schronieniem dla putinowskich oligarchów. W ciągu 10 dni wylądowało tam 14 prywatnych samolotów. Jak zostaną na dłużej, sprowadzą też „dorobek życia”. To chyba oczywiste? Na dodatek Izrael „skromnie” liczy, że „wspomoże” zatroskaną Europę swoim gazem. Co prawda niewielkie to złoża, ale zawsze… https://www.jpost.com/international/article-701174.
A u nas? Po staremu! Oskarżony przez prokuraturę krajową o szpiegostwo na rzecz Rosji Mateusz Piskorski był tłumaczem Agaty Kornhauser podczas spotkania z ukraińskimi uchodźcami. Ruski szpion u boku Pierwszej Damy! Swoją drogą, jak to możliwe, że prokuratura postawiła mu zarzuty dopiero 2 lata po aresztowaniu, a od czterech nie ma wyroku w tej sprawie? To w końcu jest tym szpiegiem, czy nie? Nie został uniewinniony, ani nie został uznany winnym. Od 4 lat sąd skrobie się po głowie i nic z tego nie wynika. Trzy lata trzymali go w areszcie tymczasowym, aż w końcu wypuścili za kaucją, gdy ujął się za nim ONZ. Nie zaprzeczycie, że to dobry materiał na porządną komedię kryminalną? A jakie piękne zakończenie! Kancelaria Prezydenta nie była organizatorem spotkania w Brańszczyku i nie zapraszała na nie Mateusza Piskorskiego, zrobili to gospodarze – stwierdził uroczyście Szef Gabinetu Prezydenta RP.
I to właśnie my, ośmieszając się na każdym kroku, próbujemy zostać europejskim rozgrywającym w sprawie Ukrainy??? W którym miejscu polityka zamienia się w kabaret? Jak tak będzie szło, to kwestią czasu jest, kiedy w końcu nabierzemy się na podpuchy Ukraińców. Oto „wielki przyjaciel” naszego prezydenta twierdzi, że „to kwestia czasu, gdy rosyjskie pociski spadną na terytorium NATO” (https://zyciestolicy.com.pl/zelenski-to-kwestia-czasu-gdy-rosyjskie-pociski-spadna-na-terytorium-nato/). Po wpadce z „bestialskim bombardowaniem” mariupolskiego szpitala mamy prawo obawiać się, że mogą być one wystrzelone z zupełnie innych wyrzutni! Bo drony, póki co, już zaglądają na polskie niebo. Właśnie jeden z nich, podobno należący do okupanta, „krążył sobie” nad poligonem Jaworów, potem wybrał się nad „natowskie niebo”, wrócił na Ukrainę i „w końcu” został zestrzelony (https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-w-polska-przestrzen-powietrzna-mial-wleciec-rosyjski-dron-zo,nId,5894185). A nie można było gada od razu? I tak na marginesie, ciekawe jaki miał zasięg?
Z kolei Daniłow, szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony stwierdza ni mniej, ni więcej, że: NATO będzie chronić swoje konwoje z bronią dla #Ukrainy. Jeśli choćby jeden pocisk, jeden pocisk spadnie na konwój, zostanie to uznane za naruszenie artykułu piątego. Fejk? Żadnego dementi ze strony NATO nie znalazłem. A to jest co najmniej tak samo groźne jak te nieszczęsne migi!
Trudno się zatem dziwić takim oto głosom po naszej stronie: Skrajnie nacjonalistyczny i antypolski mer Lwowa Sadowy żąda od Polski i od NATO pomocy. Ten sam, który ogłosił 2022 rokiem Bandery, a koktaile Mołotowa produkowane teraz we Lwowie proponuje nazywać koktailami Bandery. Moja uprzejma odpowiedź brzmi: pociluj mene w sraku, rezunie!
A tak na marginesie ruscy to jednak prawdziwi barbarzyńcy. Rabują nawet marmurowe (a to ciężkie jak cholera!) sedesy (czytaj). Choć niekiedy robią napadniętym prawdziwe prezenty: tu. I po co im dostawy z NATO?
Może jeszcze dwa słowa o elytach? Oto, co nasze „tuzy yntelektu” myślą o Ukrainie: obejrzyj. Jak nie chcecie zaglądać do tego filmiku, mały skrót: Węglarczyk (do Pieńkowskiej): Jak to nie wymyślono robotów, które sprzątają w domu? Są takie, nazywają się Ukrainki (wypowiedź z 4 września 2021 r.). Nic nie powiem natomiast o prawdziwym idolu tłumów spod znaku „j…ć PiS”, Jurku Owsiaku, który dwa tygodnie temu ogłosił, że idzie pomagać Ukrainie, po czym wyszedł i od tej pory nikt go nie widział. Jeśli ktoś wie, gdzie on jest, dajcie znać.
p.s. prognozuję, że za parę dni głównym tematem będzie głód. Właśnie ogłoszono, że Rosja wstrzymuje eksport pszenicy do końca roku. A Chiny gromadzą zapasy żywności. Według USA do połowy 2022 r. Chiny będą posiadać 69% światowych rezerw kukurydzy, 60% ryżu i 51% pszenicy. Temat jest rozwojowy, a póki co warto przeczytać choćby tę analizę: czytaj.
14 marca 2022 r.

Dodaj komentarz