Dziewczyna czy chłopak?…: „niezniszczalne śmieci”

Od lat 1950. wyprodukowaliśmy 8.3 mld ton tworzyw sztucznych. Zdecydowana większość to „plastiki jednorazowego użytku”, które bardzo szybko stają się śmieciami. Okazuje się, że aż 79% z nich trafia prosto na składowiska, gdzie zostaje pogrzebana i zapomniana. Tylko 9% jest poddawane recyklingowi, a pozostałe 12% – spalane.

Nie muszę dodawać, że w „erze kowida” zjawisko przybrało na sile. Są tacy, którzy każdą bułkę w lidlu macają w „skutecznie blokującej transmisję koronawirusa” rękawiczce. Ale inni wypowiedzieli prawdziwą wojnę nieekologicznym słomkom i od tej pory używają tylko naturalnych, oczywiście pakując je do plastikowych osłonek (higiena!).

W 1950 r. produkowano zaledwie 2, ale w 2015 r. już 400 mln ton tworzyw. Ponad połowa została wytworzona w ciągu ostatnich 13 lat. Są one, obok stali i cementu, jednym z materiałów najczęściej produkowanych przez człowieka.

Większość nie ulega biodegradacji, więc mogą nam towarzyszyć przez setki, a nawet tysiące, lat. 

Ponad 5,25 bln plastikowych odpadów znajduje się w morzach i oceanach świata. Szacuje się, że do 2050 r. ich liczba przewyższy liczbę ryb. Nie wykluczam, że – wraz ze zużytymi maseczkami – już przekroczyła. No, ale coś za coś. Gdyby nie one, to nas byłoby „dużo mniej”.

W północnej części Pacyfiku, między Kalifornią a Hawajami, dryfuje trzykrotnie większa od Francji „Wielka Plama Śmieci”. Jest ona jednym z najbardziej spektakularnych przykładów ludzkiej nieodpowiedzialności. Głównym składnikiem (96%) tej sztucznej wyspy są odpady o wielkości powyżej 5 cm. Ale najgroźniejszym jest zapewne tzw. mikroplastik. Szacuje się, że ma masę około 130000 ton.

to tylko jeden ze skutków…

Pełne śmieci oceany to ogromne zagrożenie nie tylko dla ryb, lecz także ptaków. W ciągu ostatnich 10 lat na atolu Midway znaleziono dziesiątki tysięcy martwych albatrosów. Nie przeżyły z powodu zalegających w ich wnętrznościach śmieci. Mylą one pływające w wodzie śmieci z kałamarnicami lub mątwami i karmią nimi swoje pisklęta. W żołądkach padłych ptaków naukowcy znajdowali m.in. szczoteczki do zębów, zabawki, zapalniczki, butelki i…opakowania na sos sojowy w kształcie ryby, dołączane do sushi na wynos.

ale my też pijemy wodę z plastikiem…

Miliardy ludzi na całym świecie piją wodę zawierającą mikrofibry – typ mikrowłókien składających się z cienkich włókien poliestrowych i poliamidowych. Są one 10x cieńsze od jedwabiu, 30x – od bawełny i aż 100x – od ludzkiego włosa.

Mikrofibry wykorzystuje się m.in. do produkcji odzieży, filtrów przemysłowych i środków czyszczących. Ich wpływ na nasze zdrowie pozostaje nadal nieznany, chociaż już trochę danych uzbieraliśmy. 

83% próbek wody z kranu zawiera śladowe tej formy plastiku. Na czele listy znalazły się USA  (94% próbek dodatnich). W Europie zanieczyszczonych było 72, zaś w Indiach – 82%. Tworzywa sztuczne zawarte w wodzie pochodzą z różnych źródeł. Naukowcy nie wiedzą, w jaki sposób mikrofibry dostają się do kranów. Substancje te pochłaniają także toksyny ze środowiska morskiego, a następnie przedostają się do ryb i ssaków, które spożywamy.

i mamy go we własnych tkankach!

Konkretnie mikroplastik, czyli fragmenty tworzywa sztucznego o średnicy 1µm – 5 mm, i nanoplastik – cząstki o średnicy poniżej 1 µm. Pierwszy jest w wodzie, jedzeniu i kosmetykach, a nawet na Mount Evereście.

W 2018 r. naukowcy odkryli obecność obu w kale. Dwa lata później znaleziono plastik we wszystkich próbkach pobranych z płuc, wątroby, śledziony i nerek zmarłych osób. Wszędzie bisfenol A (BPA), a poza nim także poliwęglan (PC), politereftalan etylenu (PET) i polietylen (PE).

WHO stwierdziła, że „nie ma dowodów wskazujących na zagrożenie dla zdrowia ludzkiego” ze strony mikroplastików obecnych w wodzie pitnej. Byłbym bardzo ostrożny! Ileż to już razy „nie znaleziono dowodów”???

Tymczasem pierwsze już mamy. Drobiny mikroplastiku znacząco ułatwiają proces trawienia, działając jak „tratwa” dla cząsteczek tłuszczów, zwiększając dostępną dla lipaz (enzymy trawienne) powierzchnię. Zwiększa to ich wchłanianie, a tym samym sprzyja…otyłości (o niej też wkrótce napiszę).

Okazuje się również, że mogą być one siedliskiem i nośnikiem opornych na antybiotyki bakterii i patogenów. Zwłaszcza gdy trafią ze ściekami do oczyszczalni. Na cząsteczkach mikroplastiku tworzą się śluzowate warstwy osadu lub biofilm, który umożliwia patogenom przywieranie, mutacje i HGT.

Naukowcy z USA wykazali, że niektóre szczepy bakterii zwiększały oporność na antybiotyki nawet 30-krotnie, żyjąc w takich biofilmach, tworzących się na mikroplastikach. Tym samym drobinki plastiku stały się nośnikami patogenów. I niektóre mogą trafić, mimo uzdatniania wody, do naszych domów.

Lecz to nie jest największy problem, bo plastik kryje w sobie dużo mroczniejsze tajemnice. I o tym będzie w kolejnej notce…  

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑