Dziewczyna czy chłopak?…: kawa na ławę, czyli dlaczego w USA jest najwięcej osób LGBT…

Ktoś, kto śledził wszystko, co napisałem (a to już 5 notek), domyśla się, że moje sugestie są jednoznaczne. Płeć – plastik – dysruptory endokrynne – ideologia LGBT to oczywisty związek przyczynowo-skutkowy.

Problem jest podwójny. Z jednej strony mamy do czynienia z ogromnym wyzwaniem medycznym – zaburzeniami płciowymi. Z drugiej zaś, z bardzo poważnymi próbami uczynienia z tego norm i wykorzystania fałszywie przyjętych tez do zaprowadzenia nowego porządku (new order). W tym wszystkim ludzie mający problemy z własną tożsamością są tylko mięsem armatnim. Jak robotnicy w socjalizmie i prości żołnierze na wojnie. Zaś plastik (i nie tylko) jedynie narzędziem.

Ale tu pojawia się jeszcze jeden aspekt. Nauka, która bardzo często zawodzi,  jest przyczyną nieustannych kłopotów ludzkości! I jestem w stanie poprzeć to niezliczonymi przykładami…Tym razem chodzi o wprowadzenie do powszechnego użytku rzeczy, które są  naprawdę groźne dla naszego zdrowia. Najgorsze, że to wszystko jest robione dla „naszego dobra”. Plastik, randap, margaryna, statyny, ostatnie szczepionki, walka z „globalnym ociepleniem”…przykłady można mnożyć.

Popatrzmy na twarde naukowe dowody…

Coraz więcej dzieci rodzi się ze zmiennością interseksualną (IV, intersex variability). Mamy twarde dane, że obecne w środowisku EDC (dysruptory) mogą powodować zaburzenia normalnego różnicowania, wzrostu i dojrzewania tkanki rozrodczej, jeśli płód jest narażony w krytycznym okresie rozwoju w macicy. Badania potwierdziły, że występują one częściej wśród potomstwa pracowników narażonych na chemikalia. Związki chemiczne zdolne do zakłócenia funkcji układu dokrewnego ludzi obejmują m.in. DDT, bifenyle, bisfenol A, ftalany, dioksyny i furany. Potwierdzono to również doświadczalnie na zwierzętach.

Osoby interseksualne mogą przez całe życie mieć współistniejące zaburzenia fizyczne wymagające interwencji medycznej i doświadczać dysforii płciowej. Istnieje pilna potrzeba ustalenia, które substancje chemiczne stwarzają największe zagrożenie.

…które są niekiedy wręcz dramatyczne!

Od 1941 r. DES (dietylostilbestrol, syntetyczny estrogen) podawano kobietom w ciąży. Był reklamowany jako „cudowny lek”, który zapobiega poronieniom i porannym nudnościom. I dopiero po 30 latach uznano, że powoduje śmiertelne nowotwory. Ale to tylko pierwsze spostrzeżenie!

Obecnie udowodnione skutki obejmują także nieprawidłową budowę narządów rozrodczych, bezpłodność, ciąże wysokiego ryzyka i zaburzenia autoimmunologiczne.

Stosowanie DES zostało uznane za jedną z największych katastrof medycznych w historii ludzkości. Przez całe dziesięciolecia nowotwory, bezpłodność i inne schorzenia wywołane przez ten specyfik doprowadziły do cierpienia, chorób i śmierci tysięcy ludzi.

Wiele skutków DES jest nadal odczuwalnych, ponieważ mają one charakter transgeneracyjny. Oznacza to, że jeśli kobieta w ciąży przyjęła DES w 1950 r., nawet jej wnuk może dziś cierpieć z powodu negatywnych skutków. I właśnie z tego powodu wiele konsekwencji DES jest odkrywanych dopiero dzisiaj.

Czy leki zaburzające funkcjonowanie układu hormonalnego in utero mogą spowodować, że osoba będzie transpłciowa? Badacze, którzy przyjrzeli się synom narażonych na DES w życiu płodowym, zauważyli, że znaczna ich część to osoby transseksualne, transpłciowe lub interseksualne. Wysunęli więc hipotezę, że istnieje związek między prenatalną ekspozycją na DES i zmiennością płci.

Hugh Easton, naukowiec, który identyfikuje się jako osoba mająca „nietypową, częściowo kobiecą tożsamość płciową”, wyjaśnia różnice między płciami i jak może na nie wpływać ekspozycja na estrogeny w łonie matki (radzę to przeczytać ze szczególną uwagą):

Niewiele osób docenia fakt, że to właśnie te bardzo duże różnice między męskimi i żeńskimi poziomami hormonów przez całe życie są odpowiedzialne za wszystkie różnice między byciem mężczyzną a kobietą, a nie chromosom X i Y. To, czy rozwiniesz się jako mężczyzna czy kobieta, zależy wyłącznie od tego, czy poziom testosteronu i DHT jest wysoki czy niski.

W fazie aktywacyjnej potrzebujesz wysokiego poziomu testosteronu, aby dojrzeć do dorosłego mężczyzny, ale aby stać się dorosłą kobietą, potrzebujesz wysokiego poziomu estradiolu. Jeśli nie ma żadnego hormonu, pozostaniesz w aseksualnym, dziecięcym stanie i nigdy nie dojrzejesz.

Niestety, pomysł, że płeć jest determinowana przez chromosomy X i Y, zakorzenił się tak głęboko w powszechnej świadomości, że nawet większość lekarzy i naukowców, którzy nie pracują w tej dziedzinie, nie jest świadoma, że tak naprawdę to hormony, a nie geny określają płeć.

W rezultacie znaleźliśmy się w sytuacji, w której (w wyniku leczenia DES matek w czasie ciąży) jest dziś co najmniej kilka milionów osób, które były narażone na działanie hormonów blokujących testosteron w najwrażliwszym okresie.

Teoretycznie powinno to ukształtować ludzi, którzy rozwinęli się częściowo jako mężczyźni, a częściowo jako kobiety, i oceniając to, co widziałem na temat skutków DES, tak właśnie się dzieje.

Ponieważ wszystkie fizyczne cechy seksualne rozwijają się w stosunkowo wąskim przedziale czasu w pierwszym trymestrze ciąży, a stosowanie większości hormonów w dużych dawkach ma miejsce w drugim i trzecim trymestrze, DES zamiast powodować fizyczne nieprawidłowości, prowadził do narodzin ludzi z transseksualnością.

W miarę jak coraz więcej osób transpłciowych zmienia płeć na tę, z którą się identyfikuje, naukowcy będą coraz bardziej mogli badać możliwe powiązania między DES i / lub narażeniem na pigułki antykoncepcyjne in utero a ekspresją płci w późniejszym życiu.

Mężczyźni i kobiety transpłciowi walczyli (i walczą) o uznanie ich za uprawnionych do podstawowych praw do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Zasługują na to, by być traktowani jak wartościowi ludzie.

Jeśli ta hipoteza wyjaśniająca działanie DES jest słuszna, należy przyjąć, że transpłciowi osobnicy są tacy nie z powodu osobistego wyboru. Oni są tacy, ponieważ ekspozycja na „niewłaściwe” hormony w krytycznych okresach rozwojowych zmieniła ich orientację.

Należy zatem przyjąć, że leki zaburzające gospodarkę hormonalną wpływają na tożsamość płciową. Hipoteza, że powoduje to zaburzenia identyfikacji płci powinna zostać dokładnie zbadana.

ale dysruptory to także jeszcze jedna rzecz – antykoncepcja

Antykoncepcja hormonalna (tabletki, plastry, zastrzyki, wkładki hormonalne) jest najpopularniejszą i najskuteczniejszą metodą zapobiegania nieplanowanej ciąży. Kobiety decydują się na przyjmowanie „tabletek” czy „plastrów”, ponieważ są wygodne i słyną z wysokiej skuteczności. Chwilowo nie powiązano jej z zaburzeniami płciowymi, ale lista zagrożeń i objawów niepożądanych szeroko opisywanych w ulotkach jest wyjątkowo długa. Zwykle zwraca się uwagę na obniżenie nastroju, nadwagę czy problemy z cerą.

Tymczasem antykoncepcja hormonalna może być przyczyną groźnych chorób! Znana jest od wielu lat, ale tak naprawdę dopiero teraz pojawiają się pierwsze kobiety, które ją stosowały długo, by wyciągać na tej podstawie wiarygodne wnioski.

Wieloletnie przyjmowanie środków antykoncepcyjnych może być przyczyną rozwoju groźnych dla zdrowia i życia nowotworów (rak piersi: 40% wzrost ryzyka u kobiet przed pierwszą ciążą – przy rodzinnym obciążeniu wzrastało do 50-80; rak szyjki macicy – ryzyko rośnie 4x), zmian w wydzielaniu śluzu szyjkowego, zaburzeń cyklu miesiączkowego, niepłodności, otyłości, nadciśnienia, cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych (głęboka zakrzepica, udary krwotoczne i niedokrwienne, ostry zawał mięśnia sercowego).

W grupie najwyższego ryzyka są kobiety, które stosowały hormony przez więcej niż 5 lat i są młode.

Poza dotkliwymi zagrożeniami dla zdrowia, taka antykoncepcja sprawia, że kobiety każdego dnia muszą walczyć z nudnościami, zaparciami, wymiotami, bólem piersi, obrzękami, infekcjami w obrębie dróg rodnych czy zaburzeniami nastroju.

Największym paradoksem jest to, że antykoncepcja znacząco obniża libido. Kobieta decyduje się na nią, aby bez ograniczeń uprawiać seks. Ale wskutek używania tabletek przestaje mieć na niego ochotę, na czym cierpi związek. Kobiety decydują się na hormony, gdyż nie dostrzegają alternatywy.

Podobne problemy pojawiają się z…soją, niezwykle bogatym bogatym źródłem fitohormonów, które po prostu mogą zaszkodzić zdrowiu.

W Anglii przeprowadzono ciekawe badanie ankietowe. Panów zapytano: czy jeśli na rynku byłaby dostępna pigułka antykoncepcji hormonalnej dla mężczyzn, to zdecydowałby się Pan na jej stosowanie? Większość odpowiedzi: Nie, ponieważ mogłoby to być szkodliwe dla zdrowia! Ale ci sami „dżentelmeni” pozwalają na stosowanie takiej antykoncepcji swoim partnerkom i żonom.

Wszelkie metody naturalnego planowania rodziny uważa się za przestarzałe, nieskuteczne oraz nie mające najmniejszego związku z nauką. Czy słusznie? Jedno jest pewne. Masowe stosowanie środków antykoncepcyjnych zapewnia ogromne zyski koncernom farmaceutycznym, które zrobią wszystko, aby zatrzymać przy sobie obecne klientki i pozyskać nowe.

Dorzućmy na koniec potężne problemy z płodnością i macierzyństwem kobiet, które namówiono do szczepionek przeciw kowidowi…

Już blisko 20% osób na świecie ma, miało lub będzie mieć kłopoty z prokreacją zobacz.

No i powoli rysuje się prawdziwy cel transhumanizmu, obsesji speców od NWO…

  • płeć i seks mają zniknąć,
  • przejściowo pojawią się poważne kłopoty  z płodnością, więc stawiamy na dzieci z próbówki (in vitro) i ich projektowanie (z wykorzystaniem CRISSPR/Cas9), pokazujemy „mężczyzn w ciąży”,
  • wprowadzamy sztuczne macice i łożyska umożliwiające hodowlę dzieci,
  • tworzymy hybrydy człowiek – AI (sztuczna inteligencja),
  • przenosimy świadomość „w chmurkę” i jesteśmy nieśmiertelni…

A co na to Bóg? Na razie tylko się uśmiecha…

Lecz, póki co, mamy mnóstwo bieżących problemów. I o nich będzie w notce zamykającej (chwilowo!) ten temat.

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑