czyli nasi „wybrańcy” w akcji…
Dziś garść nieco ogólniejszych „refleksji wojennych” sprzed roku. Dziś jest jeszcze gorzej, ale wojna jakby zeszła na dalszy plan. Rozgorzała bowiem walka o wyborców. Tyle, że tych błędów już nikt nie naprawi, a podziały społeczne będą chyba nie do zasypania. Póki co nasi „geniusze” i ich apologeci twierdzą, że Polska „rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej”. Jak w złotej erze Gierka. Ja ją pamiętam. Spójrzmy…
Chyba nikt, nawet wtedy gdy polityka go niezbyt interesuje, nie zaprzeczy, że nasi decydenci gorąco deklarują przywiązanie do zasad chrześcijańskich. I demonstrują to nader gorliwie przy każdej okazji, co – raz po raz – zarzucają im, mniej bądź bardziej antyklerykalnie nastawieni, przedstawiciele opozycji.
Tyle, że słowa – słowami, a czyny – czynami. Jak brzmią bowiem – w kontekście jednego z najważniejszych biblijnych cytatów „miłujcie nieprzyjaciół swoich” – buńczuczne pohukiwania głowy państwa o „bezwzględnym postawieniu Putina przed sądem za zbrodnie na ludzkości”? A bo to pierwszy zbrodniarz w historii współczesnej? A tatuś i synuś Bushowie? A Barack Obama? A Bill Clinton? A Jimmy Carter? Tych „nieprzyjaciół” nasz Prezydent już miłuje? Co mu – póki co – zrobił Putin? Bo czego dokonali tamci, wszyscy dobrze wiemy. Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech sięgnie do ostatnich dziesięcioleci historii Afganistanu, Iraku czy Syrii, że o Wietnamie nie wspomnę. Taki Barack nawet pokojową nagrodę Nobla dostał. Oj, pozajączkowało się komuś w głowie…Czy kiedykolwiek padły jego krytyczne słowa pod adresem byłej komunistki, niejakiej Angeli Merkel? Toż to ona współtworzyła sieć powiązań i interesów szwabów z ruskimi! Wygląda na to, że – wg niego – o wiele gorszym naszym wrogiem jest uwielbiany do niedawna przez pisiorów Victor (nomen omen: zwycięzca!) Orban. Lecz, prawdę mówiąc, to prawdziwy węgierski patriota, co to i ruskim, i ukraińcom nie odmówi. I co? Gorszy katolik czy wieczny potępieniec?
A co z kolejnym biblijnym cytatem – kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem? I znów Putin i Orban „na smiert”, a Biden i Zelenski – na piedestał!!!??? Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone – to też Biblia… Na dodatek my, reprezentowani przez „umiłowanych przywódców”, mamy widzieć tylko „źdźbło w oku konkretnego bliźniego”. Już tylko zwykłym banałem jest, że w polityce nie chodzi o wzniosłe słowa, o nieosiągalne rzeczy, o ideały. Tu, mówiąc wprost, każda ze stron ma SWOJE RACJE, ba – swój „zestaw prawd”! Tak trudno zrozumieć?
Podobnie, ale jeszcze bardziej głupio, zachowuje się Pinokio, który już tylko za swoje kłamstwa, powinien po prostu raz na zawsze zamilknąć. Przykłady? Czy poważny polityk pieprzy takie banały? Cytuję: tak, daliśmy Ukrainie czołgi, to oczywiste, przyjaciół nie opuszcza się w biedzie (ale sobie znalazł towarzystwo!), ale nie powiemy ile, bo to tajemnica! Na co wszyscy odpowiadają wręcz chórem: ma Pan rację, ale dlaczego daliśmy aż 200 sztuk???
Ale do takich kłamstewek już jesteśmy przyzwyczajeni. Wyjątkowym majstersztykiem okazał się finał jego starań o „skuteczne sankcje dla ruskich”. Skończyło się tym, że samo „straszenie” doprowadziło u nas podobno do putinflacji (jakiż wygodny i prymitywny wytrych!), ale w Rosji – do umocnienia kursu rubla. Mało tego. Idiotyczne wymachiwanie łapami wk…wiło w końcu poważnych ludzi, a takimi są zapewne i doradcy Putina, i on sam. W końcu zrobili to, czego Mateuszek domagał się od początku wojny – po prostu zablokowali nam dostawy gazu! I tu się dopiero zaczęło narzekanie…A przecież oni spełnili tylko jego marzenia! Bo nasze, niekoniecznie…
W międzyczasie „wybrańcy narodu” wysmrodzili ustawę antyputinowską. Kto został pierwszą ofiarą? Jak to kto? My, a konkretnie tysiące mieszkańców różnych polskich miast, które były zaopatrywane w gaz przez firmy objęte właśnie sankcjami. Ot majstersztyk! Dobrze, że przyszła – zimna, to zimna, ale jednak – wiosna. Wyobrażacie sobie tę sytuację w środku zimy? Wiatraki się nie kręcą (wyłączają się automatycznie przy dużych mrozach; takie to inteligentne urządzenia!), ogniwa fotowoltaiczne pod grubą warstwą śniegu, ponad 2-krotnie droższy węgiel i zakręcone kurki z gazem. Prawie biblijnie – czterech jeźdźców, których stworzyli na własne życzenie nasi „wizjonerzy”.
Ale najlepsze mamy na finał. My ten ruski gaz i tak kupimy. Tyle, że „troszkę” drożej i nie bezpośrednio u Putina, którego przecież „skutecznie” zablokowaliśmy (już nigdy nie będzie zabijał za polskie złotówki naszych sąsiadów!). Nabędziemy go od „niezawodnych” unijnych przyjaciół – Niemców. Czyżby właśnie to było najnowszą, pisowską, wersją chrześcijańskiego „nadstawiania drugiego policzka”???
Lublin, 29 kwietnia 2022

Dodaj komentarz