Nauka, pseudonauka i ciemnogród

Tyle samo prawd, ile kłamstw, rządzi całym światem mym. Tyle samo prawd, ile kłamstw, kieruje nim. Tyle samo prawd, ile kłamstw, pośród mijających dni, że sam diabeł nie odróżni ich.

Dr Tomasz Rożek – jeden z najbardziej znanych celebrytów naukowych, powszechnie uważany za zdolnego popularyzatora – w 2020 r. dezynfekował buty po każdym spacerze. Oczywiście dotąd, dopóki najmądrzejsi z mądrych nie zabronili wałęsać się po parkach i lasach. Kogo i co wtedy reprezentował? Naukę i naukowców? Pseudonaukę i jej przedstawicieli? Czy może po prostu CIEMNOGRÓD? Aha, byłbym zapomniał, to glancowanie butów „skutecznie” przerywało łańcuch zakażeń najsłynniejszym wirusem w historii ludzkości.

Szukajmy dalej. I przekonajmy się, że rzadko naukowcy, a szczególnie medycy, potrafią wykrzesać z siebie odrobinę pokory i uderzyć się we własne piersi. Bo przecież oni są NAJMĄDRZEJSI. To oni mają AUTORYTET i stanowią prawdziwą ELITĘ. Zadajmy po prostu kilka pytań:

  • kto przez całe lata nie mył rąk przed przeprowadzeniem operacji chirurgicznych (a Ignaza Semmelweisa, węgierskiego lekarza i położnika, który widział w tym śmiertelne zagrożenie, jego własne środowisko wyśmiało, doprowadzając do choroby psychicznej i śmierci w szpitalu dla obłąkanych; wdrożona przez niego, dająca niezwykłe efekty, antyseptyka żadnego z kolegów-geniuszy nie przekonała; nie przypomina Wam się czasem dr Bodnar i Jego amantadyna?)?
  • kto przetaczał ludziom krew różnych, zwykle młodych, zwierząt?
  • kto leczył wrzody chirurgicznie, wmawiając nam, że za wszystko odpowiada kawa, alkohol i stres (już nie wspominam, że każda operacja zwiększała ryzyko kolejnych ognisk zakażenia)?
  • kto udowadniał całemu światu, że cholesterol jest naszym największym wrogiem (to taki nasz najbardziej znienawidzony dobroczyńca; notka na pewno będzie!), a tłuszcze to prawdziwi zabójcy?
  • kto wmówił nam setki chorób i znalazł na nie „lekarstwa” (dziś samych rodzajów depresji jest co najmniej kilkadziesiąt, a słynny prozac ma działanie…porównywalne z placebo)?
  • kto zwalczał i nadal zwalcza nowotwory zabójczą chemią, co zwykle przyspiesza śmierć (to nawet nie zło konieczne, ale dowód bezradności)?
  • kto uszkadzał wcześniakom mózgi i oczy (tak stracił wzrok Stevie Wonder, niezapomniany wykonawca przeboju I Just Called to Say I Love You), wkładając je do namiotów tlenowych?

Dziwne? Nie, normalne! Bo nie znano wtedy toksyn bakteryjnych, antygenów grupowych krwi i szkodliwego działania RFT. Przez całe lata nie dopuszczano też myśli, że w żołądku mogą występować bakterie (Helicobacter pylori) odpowiedzialne za wrzody. I tak można długo…

Czy w tej wyliczance chodzi o znachorów, szamanów i innych podejrzanych osobników? Nie! To zawsze byli i są „uczeni” medycy korzystający z ustalonej prawdy naukowej (teraz nazywają to „z angielska” EBM – evidencebased medicine)! To ci – nieważne, że wielu z nich ośmiesza się i kompromituje na każdym kroku (przypomnijcie sobie kowidian!) – „rozdają karty”. To oni decydują o losie swych kolegów po fachu, którzy wyłamują się ze „stadnego myślenia” (chociaż czy to w ogóle jest myślenie? o kołtunach napiszę już wkrótce). To oni zarzucają oszustwa zwolennikom medycyny naturalnej, bioenergoterapeutom, zielarzom i różnym „hochsztaplerom”, którzy często rozumieją lepiej medycynę niż oni sami. Pozostaje więc tylko zapytać: I KTO TU JEST CIEMNOGRODEM???

Wróćmy na moment do wspomnianego EBM. Oto niektórzy (wielce szanowani!) uczeni piszą, że sfałszowanych może być nawet ponad 90% wyników prowadzonych badań naukowych (kasa, misiu, kasa!). To wszystko przekłada się na miliardy, i to bynajmniej nie w złotówkach.  Mam swoje lata i naczytałem się tego do upojenia, więc na mnie  takie chwytliwe zestawienie – „nauka vs pseudonauka” – nie robi żadnego wrażenia. To samo dzieje się w „najmodniejszej” obecnie kwestii : global warming & environmental consequences! Może tylko przypomnę, że właśnie dziś upłynął termin „zagłady Ziemi” zapowiedzianej 5 lat temu przez najsłynniejszego ekologa świata, niejaką Gretę z pięknej i mroźnej Szwecji.

W „nauce” (celowo w cudzysłowie) popełniono tak wiele błędów (te są akurat usprawiedliwione ludzką ułomnością) i oszustw, że perory wygłaszane przez jej „elyty” o „jaśnie oświeconych” i „szurach” po prostu mnie śmieszą. Do tych ostatnich oczywiście zaliczono choćby wybitnego zielarza ś.p. franciszkanina A. Klimuszkę, że o S. Ziębie nie wspomnę (bo to, że specjaliści dzielą się na swoich i obcych, to chyba oczywiste?)

NIC NIE JEST TAKIE NA JAKIE WYGLĄDA. Słynny Niels Bohr stwierdził, że fizycy mówią nam tylko to, co możemy wiedzieć o wszechświecie, nie zaś jaki on jest! To oczywiste, bo wynika przecież z ograniczoności ludzkiego umysłu. My sobie po prostu porządkujemy własną wiedzę, choć niekiedy błędnie i nieuczciwie. A te naukowe prawdy (choćby wspomniane EBM) jakże często tworzymy „ad hoc”! Ze straszliwymi niekiedy konsekwencjami. Pamiętacie vioxx albo talidomid?

Popatrzmy na kowidowe kłótnie. Ja w tym siedzę po uszy. To też już znamy. Było u Koterskiego w „Dniu świra”. Tak, tak – moja prawda jest mojsza! Sukcesywnie będę o tym pisał; bo w tle mamy i Stwórcę (który może wszystko!), i fizyków kwantowych ze swoim „prawdopodobieństwem” a nie „pewnością”, i – niestety – opór tępych materialistów upychających, genialnych niekiedy, wizjonerów i myślicieli do klatki z napisem „pseudonauka, ciemnogród i szuria”, że o „antyszczepionkowcach” i „foliarzach” nie wspomnę. A tak na marginesie: jednym z największych przedstawicieli pseudonauki był, w swoich czasach, Mikołaj Kopernik.

No i po co ja to wszystko pisałem? Przecież Iza Trojanowska już dawno temu nam to wyśpiewała (patrz motto). Bo to jest naprawdę mądry tekst Andrzeja Mogielnickiego!

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑