Marcin Matczak marzył, by zostać prawnikiem. Został, i to znanym. W czasach słusznie minionych prawnik był skromnym, gorliwym i pogardzanym wyrobnikiem wykuwającym w pocie czoła świetlaną przyszłość społeczeństwa budującego socjalizm i – w bliżej nieokreślonej przyszłości – komunizm. Nie miał nic do powiedzenia, gdyż wszystkie decyzje były – wicie, rozumicie – w rękach matki partii, która wiedziała wszystko najlepiej. Dziś ranga zawodu wyraźnie wzrosła, bo zmieniliśmy ustrój na jeszcze lepszy, bardziej demokratyczny. A w nim musi być sprawiedliwość! Kto tego dopilnuje? Jak to kto? Trzecia władza – najbardziej sprawiedliwa ze wszystkich. A Matczak, medialny ekspert prawniczy (deklaruje się jako specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa, choć wypowiada się głównie jako spec od…konstytucji), skądinąd profesurek, jest tego najlepszym przykładem. Oto kilka lat temu pokazał całej Polsce, jak skuteczny może być przedstawiciel kasty sądowniczej. Oburzony słowami znanego blogera (Matka Kurka), których tenże użył wobec innego profesurka (Wojciecha Sadurskiego) włączył się do dyskusji i wypalił: Kiedyś mówiłeś, że twoja córka idzie na prawo do Wrocławia, prawda? Wyślę ten twój defekacyjny tekst moim kolegom z Wydziału i poproszę, żeby go omówili na zajęciach w Jej grupie jako przykład mowy nienawiści. Zobaczymy jak będziesz piszczał, jak wróci do domu. I tak dobrze, że nie podesłał Wielguckiemu zdechłej ryby, jak to mają w zwyczaju zawodowcy z Cosa Nostra czytaj.
Syn naszego bohatera, znany jako Mata, chciał zostać dresiarzem. I też spełnił swe marzenia. Zresztą z pełną aprobatą ojca. Młody Matczak stał się przy okazji gwiazdą rapu. W tekstach wykonywanych utworów pojawiały się różne wątki, w tym np. informacje o długości własnego członka (podobno 145 mm, tylko nie wiadomo, w jakim stanie), zażywaniu twardych narkotyków i uzależnieniu od nich, piciu alkoholu w szkole, w tym w czasie lekcji, samobójstwach i nieplanowanych ciążach nieletnich uczennic. Cóż, rap to niełatwy kawałek chleba, bo różni tacy mogą czepiać się o to i owo, czego przykładem były pretensje (o zniesławienie) ze strony dyrekcji liceum, do którego uczęszczał nasz młody gwiazdor. Ale to było zaledwie preludium do jego prawdziwych kłopotów. Oto wschodząca gwiazda, godny następca słynnych T-raperów znad Wisły, została przyłapana na czymś zdecydowanie gorszym – posiadaniu marihuany. Pod koniec stycznia 2022 r. Matę zatrzymała policja. Jak się potoczą jego losy, trudno powiedzieć. Faktem jest, że zapowiedział kandydowanie na prezydenta w 2040 r. i wydanie jeszcze 33 płyt. I dopiero potem (w 2033 r.) zacznie studiować https://pl.wikipedia.org/wiki/Mata_(raper)
Wróćmy do seniora Matczaka. Oto ten błyskotliwy przedstawiciel „elyt” (chyba co do tego nikt nie ma wątpliwości, podobnie jak w przypadku juniora?) opublikował w GW (bo gdzieżby indziej, przecież to gazeta establiszmentu – to nic, że są złośliwcy inaczej rozszyfrowujący powyższy skrót) poważne ostrzeżenie.
Otóż Matczak potwierdził, że „fajnopolacy” gardzą „januszami”, a że tym ostatnim się to nie podoba, PiS może wygrać kolejne wybory. I zaapelował, to jest naprawdę ostatni moment, bo kampania wyborcza rozkręca się na dobre, by przestać obrażać „wyhodowaną na 500+ patologię”. Janusze i Grażyny muszą stanąć po naszej stronie – stwierdził autor tekstu. Więc nawet gdy kicają w rytm przebojów Zenka, waląc wódę z gwintu i zagryzając kiełbasą z grilla maczaną wprost w słoiku musztardy, trzeba pokonać obrzydzenie i ich do siebie przekonać..I jeśli jest to ktoś z naszych bliskich czy znajomych, ktoś kto „mówi językiem pasków z tvpinfo”, dziś trzeba machnąć na to ręką.
Matczak wprost grzmi (on jednak przypomina szczerze oddanych partii towarzyszy z zamierzchłych powojennych czasów, choćby ta nienaganna fryzura…): Elito! Te wybory pokażą, czy przez ostatnie osiem lat nauczyłaś się nie gardzić.
W tekście w roli stereotypowego wyborcy rządzącej partii, pogardzanego i wyśmiewanego przez „fajnopolaków”, występuje postać internetowego „Sołtysa Lubelszczyzny”. Prosty chłop, on nie musi niczego udawać! Posiada mądrość praktycznego człowieka, doświadczenie życiowe i jest nieufny wobec nowinek. Nie lubi, gdy ktoś wyśmiewa jego religijność. Lecz przede wszystkim ma więcej rozumu niż kołtuny i lemingi czekający od rana na „przekaz dnia” elyt. I ma „w poważaniu” ich pogardę. Bo pójdzie do urny i zrobi swoje zobacz.
A tego Matczak boi się najbardziej. Bo nawet gdy zwolennicy opozycji przestaną traktować sołtysa z pogardą i poczuciem wyższości on nie jest rybką Dory z „Gdzie jest Nemo”. Wszystko pamięta!
Całkiem sensowna analiza profesorska raczej niczego do sprawy nie wniesie. Młodszych Januszy mógłby przekonać Mata, ale on raczej nie ma szans w starciu z Zenkiem i dwoma Sławomirami (jeden od Kajry, drugi – z Bayer Full). Spójrzcie, co leci w Polsacie czy publicznej…
Trzecia kadencja PiS-u jest praktycznie pewna, a referendalne pytania – choć prymitywne – zabójcze dla opozycji!
pozdrawiam

Dodaj komentarz