Skromna ukraińska dziewczyna podjęła pracę sprzedawczyni lodów. I chwała jej za to. Uwijała się, pamiętając o zasadach „sprzedaży”. Gałka, dwie, rzadziej trzy – zapłata – kasa – paragon na ladę i następny proszę…I tak dzień po dniu. Do czasu!
Oto na bidulkę zaczaiło się dwoje urzędników – On i jeszcze bardziej tajemnicza Ona – ze skarbówki. Postanowili ukręcić trochę lodów w imieniu prawa i sprawiedliwości, bo nasz budżet – choć wg premiera ma się świetnie – nie za bardzo się domyka. Kontrolerzy zarzucili pracownicy, że nie wydaje klientom…paragonów (przyznać się bez bicia, kto zbiera dowody opychania się łakociami, a lodami szczególnie?). Nim zdążyła ochłonąć ze zdumienia, wystawili mandat na 3000 zł i…ona go, niestety, podpisała. A potem urzędasy mogli już tylko zacierać spocone łapska. I zacierali – sprawa trafiła do sądu, odwołanie złożyła nie sama oskarżona, lecz ktoś w jej imieniu, więc urząd skarbowy je po prostu olał. Kara dla złodziejki wydawała się nieunikniona. I żadne nagrania z „przestępstwa”, którego nie było, nie pomogły. Ale od czego mamy, przynajmniej niekiedy, telewizję. Ta absurdalna do bólu sprawa trafiła w końcu do polsatowskiej „Interwencji”. Chcąc nie chcąc, skarbówka wysłała do sądu pismo, by uchylić mandat nałożony na panią Julię Myszalową, która chciała u nas uczciwie zarobić parę groszy. https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-09-06/sprzedala-lody-i-polozyla-paragon-na-ladzie-do-akcji-wkroczyla-skarbowka/ Nawet nie pytam, co zrobili z tak gorliwymi pracownikami. Nie takie przekręty, jak mawia prezes Kozłowski, się robiło i robi.
Bo najłatwiej jest dopaść zwykłych obywateli. Oto w Cieszynie dwaj kumple włamali się nocą do sklepu i wynieśli…dwa rogaliki warte kilka złotych. Ale, podobno, narobili szkód na całe 2500 zł. Trafili więc do aresztu i usłyszeli zarzuty. Grozi im, bagatela, do 10 lat pozbawienia wolności, tym bardziej, że są już „znani policji”. zobacz
I tak dobrze, że nikt tego bezpośrednio nie dokumentował, bo wtedy mielibyśmy jeszcze jedną ofiarę. Oto całkiem niedawno w USA pracownik supermarketu zarejestrował kradzież i udostępnił film policji, pomagając złapać jednego ze sprawców. Jednak zamiast nagrody, po kilku dniach został zwolniony z pracy. Poinformowano go przy okazji, że amerykańska sieć supermarketów zabrania pracownikom angażowania się w próby ujęcia złodziei. Nic dziwnego, że bez trudu odnajdziemy filmiki ilustrujące grabieże w ichniejszych sklepach. A kto kradnie, to już przyjrzyjcie się na własną rękę. zobacz
Jeszcze bardziej „dramatyczne” wydarzenia rozgrywały się wiosną w Mielcu. Oto jakiś młodzieniec postanowił oszukać w jednym ze sklepów sprzedawcę. Przykleił sobie (ot cwaniaczek!) do bagietki naklejkę informującą o jej przecenie. Jak gdyby nigdy nic, podszedł do kasy i zapłacił o ponad 5 złotych mniej niż powinien. Gdy ten groźny przestępca próbował uciec, został zatrzymany przez ajenta sklepu. W końcu gra warta świeczki, przecież 5 złotych drogą nie chodzi. Wezwani policjanci zatrzymali 17-latka i zawieźli na komendę. Podczas przesłuchania młodziakowi zmiękła rura i przyznał się do zarzucanego mu czynu. Niewiele to pomoże, bo grozi mu całe 8 lat więzienia. I są na to twarde paragrafy! Kodeks karny za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przewiduje bowiem właśnie taką karę. A sama wartość mienia nie ma żadnego znaczenia. https://wydarzenia.interia.pl/podkarpackie/news-nastolatek-probowal-oszukac-sprzedawce-przy-zakupie-kanapki-,nId,6685002
I ostatnie dwa zdania w końcu przybliżają nas do zrozumienia paru bulwersujących rzeczy. Skoro sprawy tak się mają, miliony i miliardy bezczelnie kradzione przez „poważniejszych” przestępców (wiem, że wiecie, że ja wiem o kim mowa) są traktowane w taki sam sposób. Jak kraść to miliony! Tyle, że za taką kradzież akurat prawie nikt nie trafia do pierdla. A ci od bagietek i rogali – jak najbardziej!
No i na koniec mały gratis. Mieszkaniec Gdańska, jadąc samochodem, zauważył mężczyznę, który zasłabł na chodniku. Zaparkował więc auto i ruszył mu na pomoc. Dwa miesiące później dostał mandat…za brak biletu parkingowego. Zostawił bowiem samochód w strefie płatnego parkowania. Ukarany zbawca dwukrotnie próbował, ale bez skutku, odwołać się od decyzji urzędników. W końcu w jego obronie stanął miejski radny PiS Przemysław Majewski. Naszego „ratownika” przeproszono i odstąpiono od opłaty. https://wydarzenia.interia.pl/pomorskie/news-gdansk-mezczyzna-ratowal-zycie-nieznajomego-dostal-mandat,nId,6660748
Aha, dla kontrastu jeszcze coś NORMALNEGO: Niemcy likwidują farmę wiatrową, bo rozbudowują kopalnię węgla brunatnego: https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-niemcy-demontuja-farme-wiatrowa-beda-wydobywac-wegiel,nId,6994516. Jakaś logika w tym jest. Nord Stream zniszczony, ropy im brakuje, więc nie mogą sobie pozwolić na taki komfort jak Szkocja, która zasila wiatraki generatorami diesla https://www.dailyrecord.co.uk/news/scottish-news/dozens-scottish-power-wind-turbines-29135763.
pozdrawiam

Dodaj komentarz