Co z Putinem? Ktoś wie, czy on żyw jeszcze?

Mija ledwie dwa miesiące od objęcia władzy przez koalicję miłości i mamy już jako taki porządek w kraju. Powiedzmy, że podobny do tego, jaki panuje w domu i obejściu Henia z polsatowskich „Chłopaków do wzięcia”. Da się żyć, wystarczy tylko samemu w to uwierzyć. Choć roboty nadal mnóstwo, tym bardziej, że mamy kłopot z nadmiarem żywności, którą nam wciskają głodujący Ukraińcy. Ot, taka dziwna łamigłówka logiczna. Przez całe miesiące różne lidle i nie tylko zbierały całe kosze wszelkiego dobra dla bohatersko walczących sąsiadów, a tu patrz Pan! Ale te akcje humanitarne też powoli wygasają. Oto zupełnie niedawno pewna zakonnica pilotowała transport z „pomocą humanitarną”. Lecz okazało się, że wiozła najpotrzebniejsze dziś Ukraińcom rzeczy – części samochodowe. W końcu sprowadzili oni z zachodu tyle cacek na lawetach, że taki zastrzyk, choć to kropla w morzu, bardzo im się przyda  https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/9432513,zakonnica-pilotowala-ciezarowke-na-granice-zamiast-darow-z-caritasu-.html.

No i, chcąc nie chcąc, koalicja 13 grudnia w końcu wzięła się za sprawy międzynarodowe. I tu naszych tenorów trzech wprost zaczęło szaleć. Jak w latach 1990. ci prawdziwi – Plácido Domingo, José Carreras i Luciano Pavarotti, których wspólne występy przyciągały, do sal koncertowych i nie tylko, prawdziwe tłumy https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzej_Tenorzy. Bo przecież polityka zagraniczna poprzedników była jednym wielkim pasmem niepowodzeń. Pisałem o tym choćby tu: https://lornetkawsieci.com/2023/01/31/o-wstawaniu-z-kleczek/ .

Pierwszy ruszył z ofensywą, jak przystało na ministra spraw zagranicznych, Radek Sikorski. Otóż dowiedzieliśmy się, że ten cichy i skromny bohater przez całe lata przekonywał zachodnich sojuszników do konieczności podjęcia zdecydowanych działań w dziedzinie obronności. Jak sam przyznał, zdarł sobie przy tym gardło. Faktycznie, ten lobbing musiał go dużo kosztować. Wielokrotnie wydawał się wyraźnie zmęczony – ziemista cera, podkrążone oczy, ochrypły głos…https://wpolityce.pl/polityka/682174-osiagniecie-sikorski-zdarlem-gardlo-wsobronnosci-europy. Jedno przyznać trzeba – w końcu zmądrzał, bo dobrze pamiętamy, jak zapraszał Rosję do NATO https://tvn24.pl/swiat/sikorski-rosja-powinna-byc-w-nato-ra124386-3579277.

Zupełnie niespodziewanie do globalnej polityki wmieszał się sam Tusk, o czym już wspominałem. Oto pewnego ranka wrzucił od niechcenia tłit następującej treści: Dear Republican Senators of America. Ronald Reagan, who helped millions of us to win back our freedom and independence, must be turning in his grave today. Shame on you. Ewidentnie skrytykował supermocarstwo – naszego najbliższego sprzymierzeńca. https://stefczyk.info/2024/02/08/za-kogo-on-sie-uwaza-tusk-poucza-amerykanskich-senatorow/. Ale dał czadu! Adresaci zresztą też, i to z nawiązką: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-02-12/wpis-donalda-tuska-w-senacie-usa-nie-obchodzi-mnie-co-pan-mysli/. Ma się czym wnukom nasz podwórkowy dyktator pochwalić? Ma! Nie to co Duda, który musiał stać prawie na baczność przed siedzącym Trumpem: https://businessinsider.com.pl/polityka/donald-trump-stoi-andrzej-duda-siedzi-wizyta-prezydenta-w-bialym-domu/y2yghgk. Jadą teraz obaj za wielką wodę, wezwani przez Bidena na dywanik.

I w tym decydującym momencie wkracza do akcji ten TRZECI – SZYMON HOŁOWNIA, który „ma talent”, ale nie dyplomatyczny! Otóż nie dalej jak parędziesiąt godzin temu ta beksa zagroziła Putinowi, że pośle go do pierdla albo nawet na cmentarz! A co! Choć chyba prędzej ruski satrapa umarłby ze śmiechu oglądając ten filmik: https://twitter.com/i/status/1759104293070610902 I w tym momencie przypomniał mi się bohater „Zezowatego szczęścia”, niejaki Jan Piszczyk grany przez genialnego ś.p. Bogumiła Kobielę. W jednej ze scen trafia on na manifestację narodowców. Ktoś wciska mu transparent z napisem „Na Kowno”. Zresztą zobaczcie sami, naprawdę warto:  https://youtu.be/to-bJkGSino. Taki pierwowzór naszego Szymusia, który pozostaje pod troskliwą opieką, pisałem już o tym, Michała Kobosko reprezentującego amerykańskie interesy (w Atlantic Council) w Polsce. Choć, nie sięgając aż tak daleko wstecz, można sobie i śmieszne, i straszne wystąpienie naszego pajaca kojarzyć także z tą postacią: https://twitter.com/i/status/1759135551142215926. Rozpoznaliście? Lord Farquaad ze słynnego „Shreka”. Bo Szymek najlepiej potrafi robić takie rzeczy: https://twitter.com/i/status/1759201265786011832. No i bohatersko znosić ukłucia igły lekarskiej:

I, z wiadomych względów, osobiście na Rosję nie pójdzie. Wytłumaczył to dosadnie – w imieniu wszystkich parlamentarzystów – Mentzen. Nie kojarzycie? To ten z flaszką piwa na spędach przedwyborczych: https://twitter.com/i/status/1759059190037811550.

I na koniec poważnie: czy to nie jest amerykańska prowokacja? Musimy czekać do 12 marca. Widzicie, co się dzieje? Lewak Trudeau, zamordysta Macron, komik Zelenski, telewizyjny szołmen po maturze Hołownia, oszołom i wychowanek WEF Milei (prezydent Argentyny) to tylko przykłady. Kto następny?

A świstak siedzi i zawija to w sreberka, wierzycie czy nie?

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑