Janusz Szewczak, analityk gospodarczy, nauczyciel akademicki i publicysta, jest autorem świetnej książki „Piękno zdeptane, kult brzydoty”. Sam tytuł mówi wszystko. Szczerze polecam, sam jestem w trakcie lektury. Czy Autor ma rację? Moim zdaniem tak, w pełni podzielam jego poglądy i obawy. Czy mamy jeszcze szansę odwrócić ten upadek? A tu mam, w przeciwieństwie do Szewczaka, więcej wątpliwości. O co to tak naprawdę chodzi? Może posłużę się kilkoma przykładami. Rozejrzyjcie się wokół – sami znajdziecie mnóstwo innych.
Przypadek nr 1: współczesny tekściarz i piosenkarz
Wczoraj z zaciekawieniem zajrzałem pod ten link: https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-to-ona-pokonala-dode-i-dawida-podsiadle-jej-przeboj-byl-w-20,nId,7343568. Nie od dziś interesuję się branżą muzyczną, mam swoje lata i pamiętam premiery kolejnych przebojów The Beatles i innych wybitnych grup czy solistów. I wyobraźcie sobie, że w latach 1970. utwory Abby czy Boney M. były traktowane przez fanów klasycznego rocka jako wręcz jarmarczna muzyka. Bo wtedy grali i śpiewali tacy giganci jak The Doors, Led Zeppelin, Genesis, Pink Floyd, Uriah Heep, Bad Company, Slade, Deep Purple, Elvis Presley, Elton John, Rod Stewart i wielu, wielu innych. A potem było już tylko gorzej i gorzej…
Oto w Polsce przebojem roku 2023 został „utwór” Kiza i Bletki pt. Taxi. Oczywiście wysłuchałem i na spokojnie popatrzyłem na tekst. Wyjątkowym „artyzmem” wyróżnia się refren śpiewany (?) przez Bletkę. A w nim 2 x Ooo, nie liczy się nic, 4 x Ja czekam na Ciebie, 2 x Otworzę Ci drzwi, 2 x Ooo, weź to taxi już i do mnie wróć i 2 x Bo znów brakuje Cię tu. Bełkotu Giza nie byłem w stanie rozszyfrować do końca: https://www.tekstowo.pl/piosenka,kizo_x_bletka,taxi.html. Teksty, które śpiewa wyśmiewany przez kulturalnych, młodych i wykształconych Zenek to przy tym wyżyny kunsztu literackiego.
Przy okazji natknąłem się również na wiadomość, że na konkursie Eurowizji 2024 będzie nas reprezentować niejaka Luna czyli Aleksandra Wielgomas, której ojcem jest właścicielem potężnej firmy „DAWTON”. Jest ona absolwentką Wydziału Sztuk Wyzwolonych (?) na Uniwersytecie Warszawskim. Kocha książki, Nicka Cave’a i Björk. Podobno emanuje światłem, pozytywną energią i tajemniczym wdziękiem, trochę jakby nie z tego świata. Dla wielu znawców wybór jest sporym zaskoczeniem. Bo pokonała choćby samą Steczkowską, że o Kayah nie wspomnę https://www.tvp.pl/76003464/luna-reprezentantka-polski-w-konkursie-piosenki-eurowizji-2024

Przypadek nr 2: współczesny recenzent
To teraz na moment wróćmy do wczorajszej bohaterki, która tak dzielnie broniła dziecka przed „atakiem” myszy. Tym razem spójrzmy jak sprawdza się Ona w roli recenzentki. Ładnych parę lat temu (2013 r.) była na występie barbadoskiej megagwiazdy, niejakiej Rihanny w Sopocie. I skomentowała to najlepiej jak umiała (tekst oryginalny): Spóźniła się godzinę. Cały czas leciał jej playback, a ona sobie „dośpiewywała”. Brzmiało to jakby Krystyna z Białogóry się nawaliła w pobliskim barze karaoke. Oprócz tego była wyćpana, show było zerowe – nie przebrała się ani razu, a główna choreografia polegała na macaniu się po psiucie!!!! I skończyła po 1,5h !!! Gnój! I przykro mi strasznie, bo myślałam że da zajebista koncert. Jedyny pozytyw to to, że jest zajebistą dupą i że śniło mi się, że tańczyłyśmy razem i że dała mi bransoletkę ;D (…) Znajomy był na jej koncercie kilka tygodni temu, nie pamiętam gdzie, ale chyba w Amsterdamie i mówił że chu…wo. Więc nie wiem, czy ma Polaków w dupie. Chu…j nie artystka po prostu, bo powinna dawać z siebie 200% ZAWSZE I WSZĘDZIE”. https://www.fakt.pl/plotki/zborowska-o-rihannie-w-polsce-zacpana-chu-nie-artystka/8ws6qf4. Swoją drogą była w pewnym sensie prekursorką, choć nie wykluczam, że wcześniej widziała to: https://kiepscy.org.pl/217-krytyk/. Dziś tego języka używają powszechnie nasi stand-uperzy dla niepoznaki udający komików.
Przypadek nr 3: współczesny polityk
I trzeci przykład. Tym razem z języka polityki, gdzie – przynajmniej oficjalnie – obowiązuje powściągliwy język. Tyle, że nie u nas w Polsce. O popisach Sikorskiego (zrobiliśmy laskę Amerykanom), Tuska czy Hołowni wiedzą już wszyscy. Lecz dosłownie przed chwilą media nagłośniły wypowiedź naturszczyka, wiceministra wziętego przez Tuska wprost z ulicy, godnego następcy Leppera. Wersalu nie będzie zapowiadał swego czasu w sejmie śp. A. Lepper. Ale uczeń przerósł mistrza. Zacytujmy wprost jego ciekawsze wypowiedzi: Prezydent Zełenski niech się zajmie swoją polityką na Ukrainie i budową armii, którą ma problem zbudować. Niech powie też, czy dostał choć jedną hrywnę z tego zboża, które przyjechało do Polski, przez Polskę, czy wszystko zabrali i wywieźli z Ukrainy oligarchowie. (…) Jak jeszcze będzie miał problem z budową tej armii, to niech przyjedzie podstawić autobus pod galerię jakąś w Warszawie i w innym mieście. I niech zabierze (Ukraińców – red.), bo tutaj jego armia chodzi po sklepach, u nas, w Polsce. I to jest polityka. https://www.salon24.pl/newsroom/1361969,kolodziejczak-ma-dosc-zelenskiego-niech-zabiera-swoja-armie-chodzaca-tu-po-sklepach . Swoją drogą prawda do bólu, którą podziela większość normalnych ludzi. Ale bigosu narobił.
Lepiej nie będzie, bo to jest od dawna język obecnej władzy https://www.patrzymy.pl/afera-hejterska-na-najwyzszych-szczeblach-koalicji-13-grudnia/
p.s. i jeszcze jedna smutna konstatacja – kiedyś wytatuowany i klnący jak szewc człowiek był najczęściej menelem o mrocznej przeszłości (np. z wyrokiem i odsiadką), dziś – to bardzo często sportowiec (także płci pięknej), który – po nieudanym zagraniu – rzuca, dziś już niewinne, „ja pie…dolę” lub po prostu „k…wa”; w transmisjach wszystko w powtórkach widać

Dodaj komentarz