Któż z nas nie brał zastrzyków? Kto nigdy nie wziął do ust antybiotyku? Przecież to powszechny, znany od dziesięcioleci (Fleming, 1928 r., odkrycie penicyliny), sposób walki z niewidzialnym, ale jakże niebezpiecznym, wrogiem. Tyle, że era antybiotyków wydaje się nieubłaganie dobiegać końca. Już co czwarty przypadek infekcji nie poddaje się obecnie standardowemu leczeniu, a w nadchodzących latach ten odsetek może wzrosnąć co najmniej do 40%. W 2018 r. 5400 Kanadyjczyków zmarło w związku z zakażeniem lekoopornym. Tamtejsi specjaliści prognozują, że w ciągu nadchodzących 30 lat bakterie zabiją ich nawet 400 000 (szacunki dla świata mówią o 300 mln).
Jak szybko bakterie stają się oporne na leki?
Kilka lat temu naukowcom z Harvardu udało się w ciągu zaledwie 10 dni wyhodować bakterie Escherichia coli na gigantycznej szalce Petriego (120×60 cm; 14 l pożywki) nasączonej najsilniejszymi antybiotykami. To pokazuje, jak łatwo uzyskują one oporność na leki. Antybiotyki dodawano do agaru stopniowo. Początkowo prowadziło to do hamowania wzrostu drobnoustrojów. Ostatecznie jednak, mimo, że w setnym dniu doświadczenia stosowano 1000-krotnie wyższe stężenie leków niż na początku, nie zatrzymało to wzrostu bakterii.
Generalnie antybiotyki działają na bakterie przez blokadę syntezy ściany komórkowej, zahamowanie syntezy białek, rozplatania DNA isyntezy prekursorów.Niestety, mikroby potrafiązastąpić cząstkę wrażliwą na antybiotyk inną oraz wykorzystać geny kodujące enzymy rozkładające antybiotyk czy białka błonowe usuwające z wnętrza komórki cząsteczki antybiotyku.
Ale coraz więcej bakterii „nie boi” się leków.
Przyczyny? Przyjmujemy za dużo antybiotyków, stosując je bez właściwej diagnostyki. Nagminnie i bez kontroli lekarza sięgamy po nie przy przeziębieniu i infekcjach wirusowych, które wymagają innego leczenia. Nadużywa się antybiotyków w rolnictwie i przemyśle…
Nieco historii…
W 1959 r. wprowadzono do terapii pochodną penicyliny – metycylinę. Już po 2 latach pojawiły się oporne szczepy, które w latach 1980. stały się pospolite w szpitalach, a pod koniec XX w. zakażenia zaczęły się pojawiać w zwykłej populacji. Oporny na metycylinę szczep Staphylococcus aureus (MRSA – methicillin-resistant S.a.) zabija w USA corocznie ok. 20000 osób (bakterie wytwarzają enzym rozkładający antybiotyk). Jego ofiarami coraz częściej są ludzie zdrowi i młodzi. Co najmniej 10% zdrowych ludzi to stali nosiciele gronkowca złocistego, a 70-90% należy do tzw. nosicieli przejściowych. Do niedawna uważano, że Staphylococcus aureus MRSA jest patogenem typowym dla człowieka. Okazało się jednak, że coraz częściej zakażone są zwierzęta domowe (kot, pies, żółw, papuga, świnka morska) i gospodarskie, które są potencjalnym rezerwuarem patogenu dla ludzi (pierwszy przypadek opisano w 1994 r.). W Polsce prawie połowa gronkowców izolowanych od psów wykazała oporność na trzy i więcej klas antybiotyków. Zwiększone ryzyko nosicielstwa i zakażeń występuje zwłaszcza u pracowników służby zdrowia (szczep HA-MRSA – hospital aquired MRSA). W Australii wśród weterynarzy pracującymi z psami i kotami wykazano 5-krotnie częstsze nosicielstwo bakterii niż w grupie kontrolnej. Transmisja następuje bezpośrednio (kontakt ze zwierzęciem) lub pośrednio (zanieczyszczone środowisko).
Problem skomplikował się dodatkowo, gdy okazało się, że niektóre bakterie (już oporne na metycylinę) wykształciły także oporność na najskuteczniejszy dotychczas lek – wankomycynę (VRSA – vancomycin-resistant S.a.). W końcu pojawił się najgorsze – NDM1 (New Delhi metallo-β-lactamase) – enzym uodparniający bakterie na antybiotyki beta-laktamowe, w tym karbapenemy, które są używane tylko w najcięższych przypadkach infekcji. Został on zidentyfikowany w Klebsiella pneumoniae i Escherichia coli wyizolowanych w 2008 r. u pacjenta szpitala w Delhi (Indie). Później stwierdzono go w Pakistanie i Bangladeszu, a w 2010 r. został zawleczony do Anglii (być może przez osoby, które zdecydowały się na zabiegi medyczne w Indiach lub Pakistanie, gdzie antybiotyki były do niedawna dostępne bez recept), USA, Kanady, Japonii i Brazylii. Pierwszy przypadek śmiertelny wystąpił w Belgii w czerwcu 2010 r. Od sierpnia 2010 r. enzym NDM-1 gwałtownie rozprzestrzenia się w wielu krajach (od 2011 r. także w Polsce), wywołując śmiertelne zakażenia. Więcej nt. tego zagrożenia można przeczytać tu: https://ratownikmed.pl/bakteria-new-delhi/.
Geny oporności są pozyskiwane od innych bakterii (poprzez plazmidy i HTG – horyzontalny transfer genów) lub w wyniku mutacji. Prawdziwą wylęgarnią opornych szczepów są oddziały szpitalne, z czynnym udziałem personelu przenoszącego je między nosicielami.
Opracowanie nowego antybiotyku zajmuje bardzo dużo czasu, ale oporność na niego bakterie, jak widać, zyskują błyskawicznie. Wiele firm farmaceutycznych po prostu zaprzestało jakichkolwiek prac nad nimi. Obecnie – oprócz doskonalenia istniejących antybiotyków i szukania nowych – pracuje się nad 3 nowymi strategiami:
1. konstrukcją białek (defensyny) mających zdolność do dziurawienia błon komórkowych bakterii;
2. poszukiwaniem związków o wąskim spektrum działania;
3. rezygnacją z zabijania bakterii na rzecz pozbawiania ich zjadliwości i chorobotwórczości (pozwala to zarazem na zahamowanie procesu lekooporności, szczepy oporne nie uzyskują przewagi nad innymi).
Rosnąca lekooporność zagraża ludzkości…
Oporne bakterie mogą stać się jednym z najpoważniejszych zagrożeń ludzkości (raport CDC – amerykańskiego Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom). Co roku u mieszkańców USA rozwija się co najmniej 2 mln infekcji, które są oporne na antybiotyki. Z ich powodu umiera tysiące osób.
Najpoważniejszymi zagrożeniami są: dwoinka rzeżączki, superbakteria powodująca biegunkę (Clostridium difficile; szczególnie groźna w szpitalach – co roku generuje 250000 zachorowań i 14000 zgonów) i szybko namnażające się oporne na karbapenemy enterobakterie (CRE – carbapenem-resistant Enterobacteriaceae) wywołujące śmiertelne zapalenie płuc. W ostatnich latach pojawiły się też przypadki całkowicie odpornej na antybiotyki gruźlicy, która nadal zbiera na świecie obfite żniwo.
Odporność na antybiotyki stanie się zagrożeniem globalnym porównywalnym do terroryzmu – ostrzegała prof. Sally Davies – główna doradczyni brytyjskiego rządu ds. zdrowia. – Jeśli nie zaczniemy działać już teraz, za 20 lat…każdy z nas będzie zagrożony śmiercią z powodu zwykłej infekcji, która okaże się odporna na antybiotyki. Davies nazwała nabytą oporność na antybiotyki „bombą z opóźnionym zapłonem”. W ciągu 20 lat nawet banalne zabiegi operacyjne mogą okazać się śmiertelnie groźne. Wiele z nich (przeszczepy, chemioterapia czy choćby porody z cesarskim cięciem) jest stosowanych tylko dlatego, że mamy antybiotyki, które potrafią zwalczyć potencjalne infekcje.
Naukowcy ostrzegają, że jeżeli trend się utrzyma, to w 2050 r. oporne na antybiotyki superbakterie będą zabijały rocznie ponad 10 mln osób. Największe spustoszenie mogą wywołać oporne szczepy Escherichia coli.
Szacuje się, że w niedalekiej przyszłości walka z superbakteriami pochłonie 100 bilionów dolarów. Niszczycielskie skutki najbardziej dotkną Brazylię, Rosję, Indie, Chiny, RPA, Meksyk, Turcję, Indonezję i Nigerię. Chyba, że będziemy za 38 bln rocznie gasić „płonącą planetę” i na nic innego kasy nie starczy: https://next.gazeta.pl/next/7,172392,30890440,38-000-000-000-000-dolarow-rocznie-brak-polityki-klimatycznej.html#s=BoxMMtImg1. Wydaje się, że od kilku lat temat zszedł na dalszy plan. Mieliśmy „potężną: plandemię, mamy „wojnę” na Ukrainie, więc takie „superbakterie” przestały być modne. A jak się o czymś nie pisze, temat w świadomości społecznej nie istnieje.
O próbach wyjścia z tego kryzysu w kolejnej notce.
p.s. zgony kowidowe mogły mieć w znacznej mierze źródło w infekcjach (po unieruchomieniu podłączeniu pod respirator) „złośliwymi” bakteriami; ale kto wtedy się takimi głupotami przejmował?

Dodaj komentarz