Któż nie wie, co to jest nadciśnienie? Któż nie zna „norm”? Któż ma wątpliwości, że to jedna z „plag” naszych czasów? Któż nie wie, jak się je leczy? Ale czy ktoś wie, skąd się ono wzięło? Właśnie! Nieprzypadkowo mówi się, ze większość (90%) chorych osób ma nadciśnienie określane jako samoistne (bez znanej przyczyny). Skoro tak, możemy spokojnie wskazywać na niekończący się wachlarz przyczyn i sugerować szereg wariantów terapii. Było nie było, prawie 1/3 ludności świata, zdaniem medyków, cierpi z powodu nadciśnienia tętniczego. Jak dorzucimy do tego inne częste dolegliwości, każdy z nas jest zapewne „pacjentem” z 2-3 różnych powodów.
Ilu z nas trafia do gabinetów lekarskich? Ilu nie uświadamia sobie zagrożeń? Ilu próbuje dać sobie radę na własną rękę? Przecież big farma tego sama nigdy nie ogarnie! Wbrew pozorom, są to fundamentalne pytania! Temat jest niezwykle skomplikowany, poczynając od…samej definicji zdrowia i choroby.
Wróćmy więc do nadciśnienia, a właściwie jego terapii….
Co proponują nam lekarze?
Diuretyki (leki moczopędne). Powodują wydalanie z organizmu sodu, lecz także potasu i magnezu, które mają działanie hipotensyjne. Nadmierne ich spożycie może więc mieć skutek dokładnie odwrotny od oczekiwanego.
Beta-adrenolityki. Blokują działanie adrenaliny, co rozluźnia tętnice. Mają liczne skutki uboczne, czasem bardzo poważne (ostry obrzęk płuc, dusznica bolesna, koszmary senne).
Inhibitory kanału wapniowego. Rozszerzają tętnice i obniżają ciśnienie krwi. Mogą wywoływać bóle głowy i obrzęki. Należy je stosować z największą ostrożnością. Brałem, więc mam doświadczenie. Ale warto spojrzeć: https://www.mp.pl/pacjent/leki/lek/62547,Tenox-tabletki#sideeffect
Inhibitory konwertazy angiotensyny i sartany: są lepiej tolerowane, ale pierwsze wywołują męczący kaszel (zażywałem, więc potwierdzam), zaś drugie w 2011 r. stały się przedmiotem podejrzeń, że wywołują raka (brałem i się przestraszyłem). Poprzestanie na lekach nie rozwiąże podstawowego problemu. Wręcz przeciwnie, może go nawet zaostrzyć, gdyż działanie leków zakłóca metabolizm.
Więc??? Lekarze, co trzeba przyznać, zalecają również inne rzeczy. Bo przecież nadciśnienie tętnicze to zwykle skutek niewłaściwego trybu życia i odżywiania.
Zmiana stylu życia istotnie łagodzi przebieg i – prawdopodobnie – może zapobiegać rozwojowi choroby. Należy dążyć do normalizacji masy ciała – do 65% chorych jest otyłych. Przeciętnie na każde 10 kg wzrostu masy ciała, ciśnienie skurczowe wzrasta o 2–3 mmHg (niekiedy 5–20), a rozkurczowe o 1–3 mmHg). Dobrze jest zerwać z paleniem tytoniu i zwiększyć aktywność fizyczną (minimum 30 min. dziennie). Ćwiczenia siłowe obniżają ciśnienie krwi, zwiększają masę mięśniową, odporność na infekcje i na raka. Poprawiają wydolność serca, zmniejszając ryzyko śmierci lub poważnych następstw w przypadku zawału serca. Zmniejszają także ryzyko miażdżycy, cukrzycy, nadwagi i otyłości.
Zmniejszenie spożycia NaCl nie przyniesie natomiast spektakularnego efektu. Nie da się zlikwidować nadciśnienia z dnia na dzień, przestając używania soli (tym bardziej, że nawet duże zwiększenie jej spożycia prowadzi tylko do lekkiego wzrostu ciśnienia). Bardzo ważne natomiast jest zapewnienie sobie optymalnego poziomu witaminy D w organizmie. Jeśli nie przebywasz na słońcu wystarczająco długo, sięgnij po suplementację pokarmową. Najlepiej w postaci naturalnej. No i jeszcze jedna grupa związków – niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT). Na każdą spożytą cząsteczkę kwasu omega-3 powinny przypadać 1-3 cz. kwasów omega-6. Pierwsze występują w oleju lnianym, rzepakowym i z orzechów włoskich oraz w rybach. Natomiast kwasy omega-6 – w oleju kukurydzianym, słonecznikowym, z pestek winogron i kiełków pszenicy. Większość osób w ogóle nie dostarcza sobie kwasów omega-3, natomiast prawie w każdym posiłku spożywa kwasy omega-6. W ich diecie stosunek omega-6 do omega-3 wynosi więc przeciętnie 25:1, a nawet 40:1! Warto jeszcze dbać o właściwą podaż magnezu i potasu oraz witamin C i E.
Wprowadź te zmiany, a znacznie obniżysz ryzyko nadciśnienia lub powrócisz do normalnego:
- staraj się unikać stresu, a gdy się pojawi – radzić sobie z nim,
- zacznij się ruszać,
- dbaj o podaż witaminy D (nie bój się słońca!),
- dostarczaj organizmowi więcej magnezu i potasu; nie zapominaj też o wodzie,
- pij sok z buraków,
- zwiększ spożycie selera, czosnku, cebuli, orzechów włoskich, nasion słonecznika i dyni, tłustych ryb i olejów roślinnych, awokado, zielonych liściastych warzyw oraz produktów bogatych we flawonoidy – borówek, wiśni, aronii, winogron czy czerwonej fasoli.
Nie ma nic ważniejszego dla serca.
Złoty środek? Nie wiem, ale warto spróbować!
Pewien człowiek jadł około 100 gramów selera dziennie przez tydzień. Nic innego w swojej diecie nie zmieniał. Jego ciśnienie ze 158/96 spadło do 118/82. Był to ojciec doktora D. Tsi z Uniwersytetu w Singapurze, który – tak się złożyło – zajmował się nadciśnieniem naukowo. Sukces ojca zachęcił naukowca do dalszych badań. Syn odkrył, że substancja zawarta w selerze – butyloftalid – wyjątkowo skutecznie redukuje nadciśnienie i chroni przed nim. Z badań wynika, że może go obniżyć o 12-14%.
To wszystko naprawdę działa! Nadciśnienie nie jest wyrokiem, a leki koniecznością!

Dodaj komentarz