Karolów dwóch ciągnie polski wózek przez środek Europy. Napadną ich i obłupią?

Doczekaliśmy czasów szczególnych. Blisko pół wieku temu Karol Wojtyła, Jan Paweł II, prosił w naszym imieniu: niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze tej ziemi! I Duch zstąpił, odmienił,… większość biła brawa, ale…

Z perspektywy kilkudziesięciu lat widzimy, że to zstąpienie to nie była bułka z masłem, co rozumiał nawet słynny Forrest Gump. Im dalej od tamtego, niezapomnianego 1979 r., tym więcej goryczy. Dlaczego? Bo nas zdradzono! Bo wśród naszych roiło się od kapusiów, bo „przegranych” pozostawiono wśród rozgrywających, bo nie zablokowano tajemniczej sieci powiązań, bo uwierzono, że mityczny Zachód nas popiera, bo…

Bo kapitaliści wyczuli dobrze nasze kłopoty. I skorzystali z tego w perfekcyjny sposób. Rzucili nam ochłapy, które stały się dla nas szczytem możliwości i odkryli przed nami „prawdziwą wolność”. Uwierzyliśmy, że „róbta, co chceta”, hasło Jurka w czerwonych portkach, jest o.k., a wolność stoi przed nami otworem.

Kto się z kim dogadał? Generalnie na pewno nie naiwni, choć szczerzy, polscy patrioci. To była gra zachodnich wyjadaczy, którzy widzieli u nas nieograniczone rynki zbytu i tanią siłę roboczą. Weszli w to jak w masło nasi, spośród których większość stanowili stare komuchy i ich akolici, głównie ci, którzy zapewniali nam „świeży powiew wolności”. To, że po latach oficjalnie zostali za to wynagrodzeni  Rosati, Miller czy Belka stanowiło tylko dowód na to, jak bardzo nas wykiwano.

Wróćmy do meritum. I od pewnego czasu budowaliśmy suwerenne państwo. Kilka lat po wielkim „solidarnościowym” zrywie, w którym rzekomo przepadł komunistyczny mainstream, doczekaliśmy się wolnych wyborów. Efekt? Chwilowy! Tusk policzył głosy, Wałęsa przyklepał, zaś Olszewski poszedł w odstawkę! Lata michnikowszczyzny zrobiły swoje. GW odegrała tu absolutnie kluczową rolę! Swoje dokładali też inni. Wszyscy pamiętamy Bartoszewskiego i jego „brzydką pannę na wydaniu, na dodatek pozbawioną posagu”.

I tak to szło przez kolejne lata. W końcu w 2005 r. stanęliśmy przez niepowtarzalną szansą. Szansą na POPiS! I i na niej się skończyło! To nigdy nie powstało, zaś próba zorganizowania rządów opartych na, niech już będzie, osobach o rodowodzie solidarnościowym nigdy nie uzyskała aprobaty. Pewnie dużo mógłby o tym powiedzieć dzisiejszy guru sceny politycznej Jan Rokita. Stało się. Utkwiliśmy w beznadziei. Ani rządy Kaczyńskiego z Lepperem i Giertychem, ani Tuska z akolitami nie rozwiązały żadnej ważnej sprawy. Dopiero po 2015 r. coś ruszyło. Tyle, że PiS popełnił katastrofalne błędy. I z katastrofą smoleńską, i z kowidem, i z Ukrainą. Nic dziwnego, że Niemcy w końcu osadzili swojego faworyta na tronie! 2023 r. to wymęczone zwycięstwo PO, które – w zgniłym niezrozumiałym kompromisie (skądinąd to się dzieje wszędzie) – stworzyło rządzącą koalicję.

No i pojawił się on, Giertych! Jego odrażająca postać to kolejne ogniwo w ciągu wydarzeń. Bo inne „autorytety” już mieliśmy – Wałęsę, Tuska, Krzywonos, Frasyniuka, Millera, Zolla, Safjana, Kijowskiego, Holland, Lempart, Dubois, Wrzosek, Żurka i wielu innych. Kto zawładnął ich duszami? Co z tym zrobić? Bo to wydaje się już wręcz absurdalne.

Jesteśmy mądrym narodem. Nie da się przełknąć po raz wtóry bredni i kłamstw Tuska, jego „przełożonych”, koalicjantów i całej tej hucpy. To musiało się załamać. Giertych czy Trzaskowski, to są – z dzisiejszej perspektywy – tylko elementy układanki. Oczywiście o roli wielu, w tym Dudka, Kontka czy Markowskiego nawet nie ma co wspominać!

Wszystko musiało się rozsypać! Pojawił się KTOŚ! Nowy Karol! Karol, który głosi coś, co jest w stanie wstrząsnąć Polską! Polską i jej historią, Polską i sumieniami Polaków! Jestem o tym przekonany! Ten człowiek pojawił się znikąd. Dlaczego? Bo Bóg tak chciał! Bóg, który dał nam wolną wolę, ale podpowiada w modlitwie, przez Ducha Świętego, czego potrzebujemy!

Wierzycie? Ja, tak! Nie ma przypadków, są tylko znaki!

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑