Bitwa na słowa trwa! Ale czy nie kryje się za nią coś poważniejszego i bardziej groźnego???
Robimy, a nie gadamy! Piękne hasło? Z pozoru tak, ale budzi jednak wątpliwości. Bo czasem gadanie to wspaniała robota. Tak jest choćby w przypadku nauczycieli czy wykładowców. Ale mamy jeszcze inną możliwość – może ono być starannie ukrywaną robotą wspomagającą konkretnych zleceniodawców. Wtedy zarzucanie wykonawcom „bezproduktywnej gadaniny” jest tylko fałszywie wyciągniętym wnioskiem. Już nie muszę dodawać, że proste odwrócenie przez naiwną opozycję tego hasła i sprowadzenie go do frazy „gadają, a nie robią!” jest wyjątkowo płytkim uproszczeniem sporu.
W powszechnej opinii lansowanej przez PiS i rzesze jego zwolenników, sytuacja wygląda tak, że „robota” Tuska sprowadza się do przedstawiania dokonań PiS-u jako sukcesów jego rządu. A dokonania własne, widziane choćby przez pryzmat partaniny Żurka, Wrzosek, Korneluka i ich pomagierów sprowadzają się do upiornie nieudolnego ścigania pisowskich „przestępców” w związku z ich przekrętami, które – wg rządzących – grożą nawet 20 latami bezwzględnego pierdla. To, że jest to, w zestawieniu z przekrętami Gawłowskiego, Nowaka czy Grodzkiego, najzwyklejsza hucpa już nawet nie ma co wspominać.
Ale czy ktoś pomyślal, że to przedstawienie Tuska może być tylko zwykłą przykrywką? Czy przyszło komuś do głowy, że kontaktuje się on z Merzem innymi kanałami, a wyśmiewana jazda w wagonie towarowym czy ostentacyjne pomijanie go w każdym spotkaniu nt. przyszłości Ukrainy, okraszone m.in. słynną afrykańską wizytą, to tylko przedstawienie dla kpiącej z niego, lecz niczego nie rozumiejącej, gawiedzi? Widzisz drzewa, nie widzisz lasu, jak mawiał Wielki Szu!
Zarzucacie, słusznie zresztą, temu obłudnemu człowiekowi dziesiątki, a nawet setki kłamstw. Nie będę wymieniał żadnych przykładów, bo każdy je zna. I co? I nic! Zwykła, przykro to mówić, walka na słowa, a sytuacja pogarsza się z dnia na dzień! Który z opozycjonistów tak naprawdę docenił grozę sytuacji, w jakiej się znajdujemy? Kto skutecznie przeciwstawił się prowadzonej przez Tuska destrukcyjnej polityce? NIKT!
Sam Kaczyński nigdy nie przeprosił za totalne błędy ośmiu lat rządów (pisałem o tym kilka razy), a teraz jego największym przeciwnikiem jest…Grzegorz Braun. Bo do niedawna krytykował na okrągło Mentzena. Choć, w sumie, jest jeszcze gorzej, bowiem w PiS-ie o wiele bardziej intrygującym zajęciem jest walka frakcji. No to bawmy się dalej – Braun niech dalej gasi chanukowe świece, a Mentzen wywraca stoliki.
Czy Prezydent jest w stanie to wszystko pozbierać do kupy? Czasu coraz mniej, bo zbliża się nowe rozdanie. Tymczasem my jesteśmy jedynie o krok bliżej do kondominium niemiecko-rosyjskiego, o którym Kaczyński, kiedy jeszcze trzymał rękę na pulsie, mówił już dawno temu. No i doszedł jeszcze jeden element – Ukraina z liczącą 800 000 żołnierzy armią oraz butą, pretensjami i lekceważeniem, którymi darzy nas każdego dnia!
Znacie wyniki głosowania Bundestagu w sprawie ruskich aktywów? Braliście to pod uwagę? https://www.bundestag.de/dokumente/textarchiv/2025/kw49-de-ukraine-1128240 Zastanawialiście się, dlaczego Tusk tak bardzo wytyka Nawrockiemu czy Kaczyńskiemu rusofilię, choć jego słynny reset opisany w szczegółach przez Cenckiewicza i Rachonia nie pozostawia żadnych wątpliwości? Dlaczego obrzuca ich bez przerwy epitetami, z których „ruska onuca” to jeden z najłagodniejszych? Jak myślicie, dlaczego Tusk nie reagował – i nadal tego nie robi – na potężne oskarżenia Wyszkowskiego i Kaczyńskiego twierdzących, że był on (i jest) niemieckim agentem? Skoro z tego nic nie wynika, to – w świetle przyszłych planów Moskwy i Berlina odnośnie Polski – wszystko staje się jasne. Mówicie, że nadzieją jest Trump? A nie zauważyliście, że on co chwila zmienia priorytety?
A premier co i rusz wrzuca kolejne nic nie znaczące pierdoły (pardonnez moi!), czego przykładem jest słynne „pięć przykazań” (ciekawe, kiedy zabierze się za reformę Dekalogu?). Jego służby są kompletnie bezradne wobec wrogów, ale skutecznie, wspomagane przez upadłych dziennikarzy, oczerniają Pałac Prezydencki (sprawa Cenckiewicza). W Europie i USA go lekceważą, on – w odwecie – olewa i tępi opozycję. Pakt migracyjny to bezczelny fałsz, ale przyboczni Tuska (Szłapka, Kierwiński, Kosiniak-Kamysz czy Siemoniak) klaszczą mu w każdej sytuacji, choć Sikorski – z możliwością dotarcia do nowojorskich plotek – próbuje, lecz wyjątkowo prymitywnie – grać na siebie. Niewiele lepiej jest u koalicjantów. Hołowni z miana „wysokiego komisarza ONZ” został tylko pierwszy człon (fakt, jest dość wysokim mężczyzną), ale to normalka, w końcu już Tusk rzucił hasło, że jak ma się 1/3 poparcia to można poprzestać na 30% obietnic. Odgraża się tylko komuna, ale ani Tygryskowi, ani Czarzastemu nie wróżę sukcesu.
Eksploatowany przez opozycję do bólu temat zadłużenia nie robi na rządzących żadnego wrażenia, gdyż o wiele większe problemy mają inne państwa UE i akurat to Ursula łyknie bez popitki. A że nasza konstytucja zabrania? A od kiedy konstytucja jest dla nich obowiązującym prawem? Przez 8 lat rządów Kaczora owszem, bo wtedy każdy szanujący się „demokrata” (z Wałęsą na czele) nosił koszulkę ze stosownym napisem, ale dziś?
Tymczasem mamy wyraźne antyunijne ruchy w Europie Wschodniej (Węgry, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Rumunia), kontrowersyjny zielony ład (Morawiecki jest za, a nawet przeciw) i ruskich agentów. PiS dobrze wie, że z niekontrolowaną migracją weszło ich do do nas z Ukrainy tysiące i teraz rozrabiają aż miło (drony, pożary czy inne akcje sabotażowe).
Co prawda prof. Dudek, zaciekły przeciwnik Nawrockiego, stwierdził, że Tusk jest już zgrany jak niegdyś jarmarczne płyty Janusza Laskowskiego (pamiętacie „Beatę z Albatrosa” i „Żółty jesienny liść”?), ale czy to jest jakiekolwiek pocieszenie?

Dodaj komentarz