To idzie młodość?

W najnowszej historii naszej umęczonej i rozdartej konfliktami Ojczyźnie mamy do czynienia z mrowiem paradoksów. Symbolem „Solidarności” jest TW „Bolek”, pierwszym prezydentem wolnej Polski zostaje tow. Jaruzelski, zaś za najlepszego piastującego to stanowisko po 1989 r. uważamy TW „Alka” Kwaśniewskiego. Jedynym politykiem „europejskiego formatu” i wzorem prawdomówności jest Tusk. Prawnik i poeta, niejaki Wiech, jest superspecem od OZE, Owsiak – największym filantropem, Czarzasty – modelowym demokratą, Sikorski – wybitnym dyplomatą, a Szłapka – niezrównanym erudytą. A wszystkim zarządza z tylnego siedzenia zwykły Koń. Ten sam, którego niegdyś mieli „zapakować do wora i wrzucić do jeziora”. Nawet w Cesarstwie Rzymskim to się nie zdarzyło. Koń Kaliguli, Incitatus, został zaledwie senatorem.

To tylko kilka przykładów.

Jakby tego było mało mieliśmy kolejno tragedię smoleńską, kowidowy idiotyzm i ukraińską hucpę, która trwa nadal. No i wieczne grożenie palcem ze strony Brukseli! Za co???

A w tle „kosmiczna empatia” wszelkiej maści celebrytów i cynicznych polityków. W swym życiu miewają oni chwile (naprawdę bardzo krótkie!), kiedy z „poświęceniem” stają w obronie piesków, dzików, korników, kochających inaczej, poniżanych kobiet, chorych dzieci, Matki Ziemi i innych urojonych bzdur. Wyraźnie nie mamy farta.

Tematem dyżurnym, wyolbrzymionym do granic absurdu, jest Fundusz Sprawiedliwości – marne 400 mln, których nikt nie ukradł, lecz przekazał je „niezgodnie z przeznaczeniem”. Aresztowania, komisje, listy gończe i bite dwa lata śledztwa, których koszty zapewne przekroczyły sporną kwotę. Towarzyszą temu zacietrzewienie elit , zażarte spory i prawdziwy dramat – fatalne decyzje Tuska przynoszące miliardy strat. Komu to służy, Polsce?

Zatrzymajmy się na chwilę przy „demokracji walczącej”. Popisy jej twórców są już tak prymitywne, że każdy przyzwoity człowiek się tego po prostu wstydzi. Trudno by było inaczej, skoro nawet Giertych (sic!) zarzucił Ziobrze „tchórzostwo i ucieczkę z Polski”. A prostacki do bólu Trela emocjonuje się (jak na miarę jego intelektu przystało) „zdjęciem Batyra w bikini”. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się nad tym, jak ten człowiek (Tusk) był w stanie doprowadzić do, mówiąc wprost, tak krytycznie niskiego poziomu tzw. elit. Spójrzmy ilu wartościowych ludzi wyrugował on z polityki. Jak długą drogę przeszedł, by spotkać Czarzastego, swego mentalnego bliźniaka. Równie bezwzględnego i cynicznego. A że ryba psuje się od głowy…Pamiętam dobrze komunę, w której nawet mądry człowiek wstydził się niekiedy zabrać głos, bo jednak miał wątpliwości.

Niektórzy nazywają to reżimem. Ale on nie stwarzałby pozorów, tylko od razu wsadzał ludzi do pierdla. i mielibyśmy klarowną ocenę sytuacji. „Demokracja walcząca” jest…gorsza. Każdą rzecz relatywizuje, robiąc ludziom wodę z mózgu. W sumie jest szalenie irytująca, bo my wszystko możemy krytykować, choć nic nam to nie daje. Czym ona jest naprawdę? Myślę, że połączeniem kalizmu i zasady Neumanna oraz łagodnej dyktatury (mamy wolność mediów) i doświadczenia Giertycha zdobytego podczas jego „owocnej” pracy dla dobra Ojczyzny.  

Podstawową cechą „demokracji walczącej” jest „elastyczność” (czytaj: skrajny relatywizm). W sumie rządzący i ich sympatycy nie są zbyt oryginalni, bo już Wałęsa „był za, a nawet przeciw”. A jej jedyny cel? Proste – wszystkie kluczowe stanowiska mają być obsadzone przez NASZYCH! Wydaje się, że zrobią jeden wyjątek. Nie ruszą tylko Prezesa Glapińskiego, bo cały ich plan rozsypie się jak domek z kart.

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pod tymi rządami wszystko ma u nas iść w dokładnie przeciwnym kierunku niż w USA. Szczególnie w służbie zdrowia i polityce zagranicznej. Najgorsza jest ich już wręcz ostentacyjna proniemieckość. Zaczynamy żyć w pewnym układzie: proniemiecki Tusk, prorosyjski Czarzasty i patriotyczny Prezydent, choć dla obu wymienionych jest tylko proamerykański! Tusk odgrywa się na nas za to, że Trump traktuje go jak powietrze. Przy każdej okazji podrażniony szef rządu będzie się po swojemu mścił w najbardziej wulgarny sposób. Tyle, że jego intelekt gaśnie w oczach, doradcy są bez formy, silni razem przędą wyjątkowo cienko, a Giertych już wyczuwa fiasko swej misji.

Na każdym kroku potwierdzają swą niemoc intelektualną. I pozwalają, by wypowiadali się najmniej kompetentni (Zembaczyński, Szczerba, Joński, Trela…). Pal licho krajowe podwórko, ale te rzeczy idą w świat. I wszyscy dowiadują się, jacy durnie u nas rządzą. Dziwicie się, że nas wszyscy ogrywają? I jeszcze jedno. Oni już do końca swoich dni będą za wszystko winić PiS. Klasyczny mechanizm wyparcia!

Przejdźmy zatem do przeciwników władzy. Ich zachowanie jest już wręcz irracjonalne. Cała opozycja kwęka i biadoli, że ich „ukochana Ojczyzna” upada pod ciosami Tuska i Ruska, ale na propozycję wzajemnej współpracy choćby w najbardziej fundamentalnych kwestiach mówią zgodnym chórem NIE! A idźcie wszyscy precz z tym waszym „podwórkowym” patriotyzmem!

A gierki wewnątrzpartyjne w PiS już są bezproduktywne. Proces gnicia i rozpadu jest chyba nieodwracalny. Pamiętamy, że i PiS, i PO powstawały w podobnym czasie. Do Platformy przygarnęli wszystkich chętnych, ale PiS kisi się od lat we własnym sosie. I w końcu sos naprawdę skisł! Niestety w PiS-ie chyba nadal niczego nie zrozumieli. Przykro to mówić, ale Kaczyński ciągnie partię w przepaść. Taka polityka to już przeszłość! Czy oni tego nie rozumieją? W obliczu trudnych wyzwań trzeba szukać kompromisu, a nie wybrzydzać! Gdyby tak zachowywali się Piłsudski i Dmowski, dziś niewielu by pamiętało, że w Europie był taki kraj jak Polska.

Gdyby nie wygrana Dra Nawrockiego, pałętaliby się – pobawieni dotacji – na poziomie 10-15%. Choć i tak to tylko kwestia paru miesięcy. Nigdy nie zrozumiem tego oślego uporu PiS-u, który trzyma się kurczowo jednego zdania, a właściwie trzech słów, Prezesa: nie będzie ekspiacji! Nie będzie? A jeśli niedługo nie będzie także PiS-u? Lecz pretorianie milczą. I przykre, i smutne. Więc niech grzęzną. I pomyśleć, że tylu mądrych ludzi ostrzegało przed fatalnymi decyzjami.  Zainteresowanych odsyłam do tej szerszej analizy: https://www.patrzymy.pl/pis-na-czele-jak-odwrocimy-tabele/.

Co nas czeka? Tusk, konfliktując przystawki, nieźle kombinuje. Da mu to 30% (głównie nienawidzący PiS-u). A koalicja „prawych” z niereformowalnymi wodzami to mrzonki. Konflikt nabrzmiewa, ważą się losy Polski.

Wygląda na to, że jedyną nadzieją jest obóz prezydencki, ze wskazaniem Zbigniewa Boguckiego jako szefa. Oczywiście przy pełnym wsparciu Prezydenta. Taką formację poprą i młodzi, i wiecznie nieobecni przy urnach, i niezdecydowani. To byłoby autentyczne nowe otwarcie, któremu będzie sprzyjać rosnąca krytyka UE.

Karol Nawrocki wygrywa z Jarosławem Kaczyńskim i liderami Konfederacji. Na prawicy trwa cicha, ale głęboka rewolucja. Na razie jednak nie jest w stanie pokonać Donalda Tuska – twierdzi znany komentator sceny politycznej P. Szubartowicz: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-jak-nawrocki-ogrywa-kaczynskiego,nId,22599974.

A więc idzie młodość? Chyba tak. Wiek emerytalny osiągnęli główni dotychczasowi aktorzy sceny politycznej. I Tusk (ur. 1957), i Czarzasty (ur. 1960), i Kidawa-Błońska (1957), i Kaczyński (1949). Prezydent (ur. 1983) i Jego ekipa prezydencka to prawdziwe młode wilki – Bogucki (1980), Szefernaker (1987), Przydacz (1985), Andruszkiewicz (1990), Leśkiewicz (1977)… No i dają czadu aż miło! Wielu znanych i równie młodych odnajdziemy także w partiach opozycyjnych. Ot choćby Moskal (1994), Horała (1981), Zajączkowska-Hernik (1990), Mentzen (1986) czy Bosak (1982).

Ale czy sama młodość jest wystarczającym atutem? Oczywiście nie! Może spójrzmy teraz na młodzież z obozu rządzącego.  Tam wręcz aż roi się od „gwiazd” – Szczerba (1977), Joński (1979), Zembaczyński (1980), Biejat (1982), Nowacka (1975), Kotula (1977), Szłapka (1984), Gajewska (1980), Myrcha (1984), Gawkowski (1980), Jachira (1988), Zielińska (1977), Sroka (1979), Trela (1979)… To tylko te najbardziej znane.

Którzy Wam się bardziej podobają?

Problemem pozostaje jedynie to, że starzy nie dadzą się tak łatwo usunąć młokosom. I ci rządzący, i ci w opozycji. A powinni, bo – jak śpiewał lider Perfectu – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść: https://youtu.be/HZ8qBioPlHE. Będzie ciężko, bo Kaczyński dalej swoje: https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-jaroslaw-kaczynski-wykluczyl-sojusz-z-partia-brauna-tam-sa-j,nId,22601105. Ja czekam jednak z nadzieją na te zmiany. Oby nie za późno!
ps. Opisuję to wszystko w kontekście subiektywnych odczuć. Prezydent jest bowiem rówieśnikiem mojego Syna. Twierdzi, że i On sam i Jego kumple są zdecydowanymi sympatykami Prezydenta.

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑