„…wszyscy ludzie stworzeni są równi, a Stwórca obdarzył ich pewnymi niezbywalnymi prawami: prawem do życia, wolności i dążenia do szczęścia…”
Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych, 4 lipca 1776 r.
Długo przymierzałem się do napisania kolejnej notki, która miała poruszyć religijne wątki ataku Izraela i USA na Iran. Ale od samego początku wszystko zmienia się wręcz w szaleńczym tempie. No i w międzyczasie pojawiła się nasza, polska, bitwa o SAFE. Każdy kolejny dzień zaskakuje nowymi wydarzeniami, deklaracjami i wypowiedziami. Jednocześnie jestem w trakcie różnych lektur, w tym jednej z najważniejszych, na jaką natknąłem się w życiu. Chodzi o książkę „Siła czy moc” dra Davida R. Hopkinsa, słynnego amerykańskiego psychiatry i wykładowcy. Prowadził on (zm. 2012 r.) zakrojone na szeroką skalę badania nad ludzką świadomością. Jego znakiem rozpoznawczym jest pionierska, znana już na całym świecie „Mapa poziomów świadomości” (Map of Consciousness®) opisana m.in. we wspomnianej lekturze.
Siła czy moc? Czyż dziś nie jest to dylemat bardziej aktualny niż kiedykolwiek w historii świata? Świata, w którym jeden nieostrożny i zbyt pochopny ruch którejś ze stron, uruchomi machinę zagłady cywilizacji? Każdy z nas żyje swoimi osobistymi problemami, ale też jest mniej lub bardziej aktywnym obserwatorem i uczestnikiem wydarzeń, które uprawdopodabniają taki scenariusz.
Zatrzymajmy się na chwilę nad tezami i wywodami Hawkinsa. Popatrzmy dlaczego, co dla wielu jest zaskakujące, przeciwstawia on te, zdawałoby się podobne, pojęcia?
Moc pochodzi z umysłu i emanuje ze świadomości. Jest całkowita i nie potrzebuje niczego z zewnątrz. Czy ma ona jakąkolwiek materialną podstawę? Czy też pochodzi wyłącznie z tego, co nieokreślone, mistyczne, filozoficzne, duchowe czy abstrakcyjne? Kilka koncepcji filozoficznych odnosi się do rozumienia jej natury. Jedna z nich to teoria Davida Bohma, w myśl której istnieje ukryty (niewidzialny) i jawny (widzialny) wszechświat który jest zaledwie manifestacją pierwszego. Moc daje życie i energię oraz sprawia, że czujemy się dobrze z samymi sobą. Zawsze wiąże się z tym, co służy życiu. I odnosi się do wszystkiego, co podnosi na duchu, uszlachetnia i nobilituje. Ona po prostu wynika z piękna, z którym są zestrojone twórczość, długowieczność, wigor i kreatywność.
Siła zaś ma swe źródło w świecie materialnym i zawsze szuka usprawiedliwienia. Musi być stale zasilana energią, jest związana z osądem i powoduje nasze złe samopoczucie. Jej wynikiem jest prowadząca do konfliktu polaryzacja, a nie jednoczenie. W efekcie zawsze pojawiają się jacyś wrogowie. Siła ma krótkotrwałe cele. Jeśli zostaną osiągnięte, pozostaje jedynie pustka braku sensu. A gdy życie traci sens, popadamy w depresję, co może kończyć się zamachem na własne życie. Rozczarowanie pustką bierze się z niepowodzenia w zjednoczeniu swego życia z zasadami. Jeśli zasady danej cywilizacji będą szlachetne, cywilizacja kwitnie. Jeśli są egoistyczne – upada.
Siła może dać satysfakcję, jednak to moc przynosi radość. Bo zwycięstwo nad innymi daje nam zadowolenie, a zwycięstwo nad samym sobą – radość. Siła, której towarzyszą mściwość, osądzanie czy potępienie, sprawia, że słabniesz. Natomiast moc, połączona z miłością, współczuciem i wybaczeniem, niezwykle wzmacnia. Każdy z ludzi obdarzonych wielką mocą przypisywał jej źródło czemuś potężniejszemu niż on sam. Populista lub fanatyk, sprawnie używający retoryki, stara się sprzedać nam jako coś prawdziwego jedynie imitacje.
Jedną z cech siły jest arogancja, zaś mocy – pokora. Siła jest pompatyczna i „zna” wszystkie odpowiedzi. Moc jest skromna. Siła jest ograniczona, moc – bezgraniczna. Aby w pełni zrozumieć tę dychotomię należy zastanowić się nad różnicą między mężem stanu i politykiem. Prawdziwy mąż stanu służy narodowi, polityk wykorzystuje ludzi, by zaspokoić własne ambicje. Pierwszy poświęca się, aby służyć innym, drugi poświęci innych, by uzyskać korzyści dla siebie. Polityk, który działa, mając na uwadze doraźne cele, sprawuje władzę z poziomu siły od momentu zdobycia swej pozycji. Mąż stanu reprezentuje natomiast prawdziwą moc, dzierżąc rządy z powołania, będąc dla innych przykładem i występując w obronie uniwersalnych wartości. Budzi on drzemiącą we wszystkich ludziach szlachetność i jednoczy ich dzięki mocy tego, co płynie z serca, które rozpoznaje prawdę. Intelekt można łatwo oszukać, rozum jest ograniczony, a serce ograniczeń nie ma. Zasady, na których opiera się prawdziwa moc, nigdy nie wymagają potwierdzania swej słuszności, co bez wątpienia jest konieczne w przypadku siły, gdzie zawsze pojawiają się niezliczone argumenty na usprawiedliwienie jej użycia. Siła wprowadza podziały i wrogość, moc przyciąga i jednoczy. Skrajny szowinizm militarystycznie nastawionego narodu izoluje go od reszty świata.
Dlatego zawsze i ostatecznie siła ustępuje przed mocą!
Jak odnajdujecie w tym Trumpa, Netaniahu, Tuska, Merza, Putina i innych „wielkich” tego świata? Jak traktowani są ludzie „mocy” – szlachetni, empatyczni, bezinteresowni, ideowi, mocni duchem, jakże często niewygodni dla innych? Jak na tle powyższego opisu sytuują się odłamy religii, w których śmierć wroga i zemsta to „cele same w sobie”? Jak cynicznie i obrazoburczo brzmi imię Boga/Allaha/Mesjasza w ich ustach?
Zastanówmy się nad cytatem umieszczonym pod tytułem. I link dla chcących odświeżyć sobie wiedzę nt. tego dokumentu: https://usofania.pl/deklaracja-niepodleglosci-jak-powstal-najwazniejszy-dokument-ameryki. Co zostało z tego Amerykanom? Co zostało nam wszystkim? Siła czy moc? Hawkins we wspomnianej „mapie poziomów świadomości” twierdzi, że powyżej 200 (w kalibracji od zera do tysiąca; polecam tu także „Przekraczanie poziomów świadomości” tegoż Autora) przewagę zaczyna zyskiwać moc. I o tym, że średnia świadomość współczesnej cywilizacji właśnie przekroczyła tę magiczną granicę.
Czy wydarzenia, którymi jesteśmy świadkami, pozwalają podtrzymać ten wniosek?
Czy nie przeczą mu ujawnione ostatnio w USA przerażające dokumenty dotyczące tzw. afery Epsteina, która przecież trwała tak wiele lat? Czy zdajemy sobie sprawę jak toksyczne są relacje między Trumpem i Netaniahu? I jakie są prawdziwe powody konfliktu zbrojnego wywołanego już parę lat temu na Bliskim Wschodzie? https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/576; https://pch24.pl/zydzi-odbuduja-swiatynie-mowia-o-jednym-swiatowym-rzadzie-i-nadejsciu-mesjasza/; https://x.com/MariuszJagora/status/2031414386481385692; https://www.fronda.pl/a/Pawel-Chmielewski-dla-Frondy-Protestancka-ideologia-idzie-na-wojne,252841.html. A niezależnie od tego dopiero teraz w pełni dostrzegamy, z jak skomplikowaną siecią powiązań i misterną grą interesów mamy do czynienia. I to może przerastać możliwości wyjścia z tej sytuacji.
Czy naprawdę znamy poglądy amerykańskiego prezydenta? Bo w tej chwili wygląda na to, że bohater przeboju filmowego „Pięćdziesiąt twarzy Greya” znalazł w Trumpie pogromcę. Co prawda to inna dziedzina, ale… Chyba że jesteśmy bombardowani dezinformacją, z której niczego sensownego wyłowić się nie da? I to tylko pozorny bałagan, za którym stoi plan prawdziwego RESETU, który jak dotychczas nie bardzo się udaje? https://ekspedyt.org/2026/03/04/wojna-w-iranie-i-wielki-reset/; https://cynicy.pl/wojna-z-iranem-obnaza-farse-amerykanskiej-demokracji/; https://dorzeczy.pl/swiat/855575/modlitwa-w-gabinecie-owalnym-pastorzy-blogoslawili-trumpa.html; https://dorzeczy.pl/opinie/855173/carlson-krytykuje-trumpa-za-atak-na-iran-padly-ostre-slowa.html; https://ekspedyt.org/2026/03/06/wsparcie-dla-izraela-w-usa-radykalnie-spadlo/; https://wydarzenia.interia.pl/bliski-wschod/news-media-administracja-trumpa-apeluje-do-izraela-w-sprawie-iran,nId,22629460
Co dalej z coraz bardziej bezczelnym Zelenskim i wojną na Ukrainie? https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-zelenski-zagrozil-orbanowi-poszlo-o-pozyczke-z-ue-podamy-jeg,nId,22616199. Co z przyszłością przeżartej korupcją, upadającej i mało kreatywnej UE? Czego można spodziewać się po Papieżu?
Do czego doprowadzi to w Polsce, gdzie podziały stają się coraz głębsze? Na jakim poziomie rozegrają się wydarzenia polityczne związane z wetem Prezydenta w sprawie SAFE? Czy ktoś zatrzymał się na moment i zastanowił nad słowami Czarnka „nie będzie nadstawiania drugiego policzka”? Bo to o wiele mniej optymistyczne niż „łby puste versus zakute”!
Kto to ogarnie?
Siła nie jest wyjściem z problemów. Ale kto ma moc? W przełomowych dla świata czasach do głosu zawsze dochodzili fanatycy. Tak jest i teraz. Dziś mamy jałówki, plany odbudowy świątyni (i zwolenników takiej opcji w Białym Domu) i marzenia „narodu wybranego” o powrocie do ziem z czasów biblijnych. Stąd zagłada Gazy i takie same plany wobec Libanu. Ale po drugiej stronie barykady stoją fanatyczni islamiści z największym światowym bogactwem – ropą i gazem. Co nas czeka? Punkt zwrotny czy…najgorsze?
Kto tym razem, i czy w ogóle, to posprząta? Przecież nie „wieczny optymista” Trump, który zmienia zdanie kilka razy dziennie? Gość, który tyle naobiecywał, który podjął tyle niezrozumiałych decyzji, który rozgrzebał „tysiące” spraw (Ukraina, Wenezuela, Hiszpania, Grenlandia, cła, Iran…)…
Myślę, że to raczej ten „fałszywy prorok” z wielu przepowiedni?!

Dodaj komentarz