Hej, hej, si aj ej!

Spośród wielu różnych, nagminnie używanych przez nas mądrości mamy dwie, które wydają się – na pierwszy rzut oka – wzajemnie wykluczać. Jedna z nich to filozoficzne „nic dwa razy się nie zdarza”, co wywieść można wprost ze słynnego cytatu, którego autorem jest Heraklit z Efezu. Stwierdził on mianowicie, że „wszystko płynie” (panta rhei), czyli – w tłumaczeniu na prostszy język – niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki.  Drugie hasło brzmi bardziej swojsko – do trzech razy sztuka! I w nieco luźniejszej formie jako „historia lubi się powtarzać”, albo „historia kołem się toczy”.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że „i ta Pani ma rację, i ta Pani ma rację”. Bo pierwsze stwierdzenie dotyczy dynamiki i okoliczności wydarzeń, a drugie – schematu. Dlaczego taki wstęp?

Pamiętacie, w jakich okolicznościach Tusk utracił rządy w Polsce i na bardzo długo poszedł w odstawkę. Chyba tak, trudno zapomnieć słynne „taśmy u Sowy”, ośmiorniczki i uwagi Sikorskiego nt. uprawiania seksu (słynne: nie zrzuciłbym z końca członka czy biurwa, którą trzeba było przepierd**ić). Ale nie o niego tu chodzi, lecz o efekty publikacji nagrań tych rozmów. Otóż za paręnaście miesięcy na tronie osiadł Kaczyński, a samodzielne rządy na bite 8 lat objęło PiS, które – w końcu nazwa zobowiązuje – wprowadzało u nas i prawo, i sprawiedliwość. Pierwszy plan przyniósł dość skromne efekty, skoro do dziś trwa totalny bałagan. I w Trybunale Konstytucyjnym, i w Sądzie Najwyższym, i w KRS, że o niższych szczeblach nie wspomnę. Ludzie z ciężkimi zarzutami cieszą się nadal wolnością. Niektórzy awansowali aż na brukselskie stołki, następni „czekają” w kolejce na zatwierdzenie kary, jeszcze inni zostali uniewinnieni i sami przeszli do kontrataku. A sam twórca „reformy” i jego zastępca tułają się na uchodźctwie. Sprawiedliwość (choć to określenie na wyrost) natomiast dotyczyła głównie tych, którzy stali się największymi beneficjentami hojności władz – Ukraińców. Ba, chciałoby się rzec, że nasza szczodrość wręcz przekroczyła wszelkie granice, dosłownie i w przenośni. Wszystko co się mogło przydać, by bronić się przed Putinem (bo ten znienawidzony „Putler”, tuż po zwycięstwie nad groźnym koronawirusem, stał się natychmiast naszym „śmiertelnym” wrogiem), oddaliśmy walczącym z nim sąsiadom. A tym z nich, którzy przed wojną uciekli, oddaliśmy (i oddajemy nadal) grube miliardy. Owsiak, przy Kaczyńskim, Morawieckim i Dworczyku, to skromny przykościelny żebrak.

Wypada tylko zapytać, skąd ta hojność? Wszelkie argumenty są zbyt słabe, by ją usprawiedliwić. Więc może znowu taśmy? A dlaczego nie. Kojarzycie braci Rysicz? Podobno zebrali całą filmotekę nt. wyczynów naszych amantów w Przemyślu. No i przez 8 lat „starsi bracia” doili nas aż miło. Ustawy 447 nie było, ale swoje zapłaciliśmy. Więcej pisałem tu:  https://lornetkawsieci.com/2023/02/06/ale-co-w-przemyslu-robil-naczelnik/.

Wspólne starania obozu Bidena, Brukseli i…Putina (w końcu J**** PiS pojawiło się na piersi „bohatera” Solidarności, niejakiego Frasyniuka, i to od razu cyrylicą) po raz kolejny zmieniły naszą sytuację polityczną. Wrócił Tusk, ale nie na białym koniu, tylko wynędzniałej, zużytej już w ciężkich bojach, szkapie. Nic dziwnego, że dość szybko zamienił ją na prawdziwego KONIA! To był naprawdę zaskakujący ruch. Duet zgrywał się w oszałamiającym tempie, choć ludzie zachodzili w głowę, jak mogło do tego dojść, skoro do niedawna na widok Donalda, koń tylko ostrzegawczo parskał, nie pozwalając się nawet dotknąć.  

Nasz Zorro (hiszp. Lis) na swoim Tornado (to nieprzypadkowe; pamiętamy, gdzie pogalopował, gdy zorientował się, że może pozostać w stajni na całe lata) zabrał się ochoczo do realizacji zasad „walczącej demokracji”. Przez całe miesiące  szło mu całkiem dobrze, ale przeciwników przybywało. To, co robił miało niewiele wspólnego nawet z „demokracją ludową”, która była nieskutecznie wprowadzana przez kilkadziesiąt lat w ZSRR, KDL i nie tylko.

Czyżby właśnie dziś (farsa ze ślubowaniem) nastąpił finał tego nędznego serialu? Może tak, może nie? Bo wszystko do tej pory szło jak z płatka, choć po drodze zamieniono Bodnara na „topornego” (umie władać siekierą) Żurka.

Ale zupełnie niespodzianie, w przestrzeni publicznej pojawiła się jednocześnie i pedofilia, i zoofilia. Nie, nie chodzi o Epsteina (Tusk tu też, jak na ironię, powołał swoją, poważną komisję). Nie chodzi też o duchownych, których rzekomo popierał nasz św. JPII, o czym przekonywali tacy „poważni” dziennikarze jak choćby Sekielski. Chodzi o Kłodzko, i to nie ma też nic wspólnego ze sprawą powodzi. Otóż w tym uroczym miasteczku parę tygodni temu zapadł wyrok skazujący dla dwojga małżonków w sprawie bulwersującego procederu, który trwał nieprzerwanie w latach 2011-2022. 

Skrzętnie ukrywana, małomiasteczkowa afera, urosła w kraju do rangi problemu nr 1. Podobno materiały są tak porażające, że śledczy sami korzystali z terapii po ich obejrzeniu. Nasz Zorro i jego Koń jakby nieco zgaszeni. Wierzycie? Chyba wypada?

Zajrzyjmy więc za ocean. To stamtąd (o dziwo, z Kanady) przywędrowały do nas te informacje. Okazuje się, że i w Szwecji wiedzą o wszystkim. Więc chyba sprawę znają także CIA i FBI, która wyjątkowo lubi gromadzić niewygodne dla wielu dane – podobno wydarzenia na najbardziej dziś znanej wysepce zaczęła dokumentować już w 2005 r. Czy coś wie także o naszym miasteczku, które na ładnych parę dni też stało się, wskutek powodzi, prawie wyspą, bo „prognozy nie były przesadnie alarmujące”? A może nie tylko o Kłodzku, chodzą bowiem na mieście plotki, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

Jeśli tak, to możemy śmiało rzec, że „do trzech razy sztuka” i „historia lubi się powtarzać”! Znów taśmy! Tamtejszy Donald skłócony z naszym, musi tę sprawę rozwiązać, bo do końca chce mieć jasność co do swej dalszej strategii. A te jego bulwersujące dla wielu wypowiedzi są tylko niekoniecznie pożądaną cechą charakteru polityka, za jakiego chce uchodzić. No cóż, kto z nas nie ma wad? Albo może inaczej, który z Donaldów ma ich więcej?

Czy możemy oczekiwać u nas przełomu? Co wie nasz Prezydent? To nie jest takie proste! Reset trwa bowiem w skali globalnej. Jeszcze niedawno zdawało się, że zamykamy sprawę Ukrainy, tymczasem zeszła ona wyraźnie na dalszy plan. Znaków zapytania jest dużo więcej…

Aha, skąd taki tytuł? Bo agentów ci u nas dostatek. I to oni, póki co, reżyserują ten serial. Może kiedyś…

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑