Miłujcie nieprzyjaciół swoich…

Przez całe lata uważałem, że nasi rządzący to przykładni katolicy. Podobały mi się te ich patriotyczne i bogobojne rocznicowe przemówienia, w których manifestowali dumę narodową w takim akceptowalnym i podniosłym duchu. I mniej lub bardziej akceptowałem takie postępowanie. Do czasu…

Pewnego dnia z telewizyjnego okienka usłyszałem, jak Prezydent dziwnie nerwowo i podniesionym głosem powtarza „to jest Polin, to jest Polin”! O co chodzi? Mamy początek grudnia 2021 r., więc jakież to święto i skąd kolejne, ale takie nieco inne, przemówienie? Okazało się, że przemawia On do naszych „starszych braci”. Ale przecież i w naszym imieniu! Mnie to zaniepokoiło. Więcej tu: ZOBACZ.

A potem już było tylko gorzej. Wybuchła wojna, a wraz z nią mało rozważna polityka w sprawie sankcji wobec agresora i pomocy dla Ukrainy, kontrowersyjne weta i przyklepywanie naprędce skleconych ustaw, których żądała od naszych Bruksela w zamian za uruchomienie KPO. I coś najgorszego – coraz bardziej żenujące wpadki. Okraszone na dodatek koszmarną angielszczyzną. Czasy wyraźnie przerosły głowę państwa. I mniejsza tu o przykłady. Wszystko było do przełknięcia, choć wstyd ogromny.

Ale dziś miarka się przebrała. Obejrzycie ten filmik: TUTAJ. Wygląda na to, że właśnie w tym krótkim wystąpieniu Prezydent „pobłogosławił” i życzył wszystkiego, co najlepsze…swojemu śmiertelnemu wrogowi! W rozmowie, którą przytacza, wyraża on bowiem nadzieję na powtórkę z historii, nawiązując do „ugody perejasławskiej” między Bohdanem Chmielnickim a carską Rosją.

Czymże była ta ugoda? Otóż uciskani przez Lachów (Polaków) Kozacy dobrowolnie oddali się pod opiekę „lepszemu” Panu. Skoro tak, cóż – sami wybrali. Ale to oznaczało, że „największy bohater narodowy Ukrainy” podpisał umowę wrogą wobec Polski! A parę miesięcy później Rosja napadła na Rzeczpospolitą! 

I powtórzenia tego scenariusza życzy „serdecznemu przyjacielowi” Wołodymyrowi nasz Andrzej. Majstersztyk!

Wracając do tytułu notki. Od dawna zastanawiałem się, jak ten człowiek godzi we własnym sumieniu tę „wielką pobożność” z fanatyczną i nieukrywaną nienawiścią wobec Putina i Rosjan. A tu proszę, jaka niespodzianka! Przypadek czy natchnienie? Może to nie jest miłość ewangeliczna, ale od czegoś trzeba zacząć. Bo innych już od pewnego czasu zaczął miłować i to uczucie stale rośnie…

Gdzie my żyjemy i co nam szykują rządzący? Kogośmy wybrali na Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej?

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑