Statyny uderzają głównie w wątrobę, w końcu w tej „fabryce” powstaje nasz „śmiertelny wróg”. Ale to – w powszechnej opinii – konieczne koszty, które musimy ponieść, by nie paść ofiarą „złego cholesterolu”. Jednak nawet fanatycy tej bezsensownej teorii twierdzą, że trzeba przestać „się leczyć”, gdy wątroba w końcu „wysiada”, tj. enzymy wskaźnikowe (transaminazy) we krwi przekraczają trzykrotnie normę. No bo ile w końcu może wytrzymać? To i tak lepiej niż w przypadku CPK (kinaza fosfokreatynowa) sygnalizującej rabdomiolizę (rozpad mięśni). Bo w tym przypadku reaguje się dopiero po przekroczeniu dopuszczalnego stężenia o 1000%!
O tych „niezwykłych lekach” piszą peany dosłownie wszyscy. Jak? Zwykle na klęczkach, bo one przecież „uwalniają ludzkość” spod wpływów potężnego i podstępnego wroga – cholesterolu. Bo tak orzekli najwybitniejsi specjaliści, choć jest to najzwyklejsze wypisywanie głupot o „maści na szczury”, które dziś jeszcze nie szkodzi.
Oto prosty przykład – dzieło absolwentki farmacji: https://www.doz.pl/czytelnia/a16719-Statyny_na_cholesterol__szkodliwosc_dawkowanie_i_skutki_uboczne.
Wiem, nikt nie lubi długich wywodów, ale nad kolejnym naprawdę warto się zatrzymać. To, trochę przydługi, nieprzerwany fragment tekstu popularnonaukowego artykułu:
Szkodliwość statyn – czy faktycznie jest udowodniona?
Statyny to skuteczna grupa leków stosowana w leczeniu hipercholesterolemii u pacjentów na całym świecie. Zarówno podczas leczenia statynami, jak i wszystkimi innymi lekami mogą występować mniej lub bardziej poważne skutki uboczne. Według badań ryzyko wystąpienia skutków ubocznych podczas leczenia statynami można zmniejszyć poprzez podawanie mniejszych dawek tych leków w połączeniu z innymi lekami hipolipemizującymi. Najgroźniejszym działaniem niepożądanym, które może pojawić się podczas przyjmowania leków z tej grupy, jest rabdomioliza. W jej wyniku może rozwinąć się ostra niewydolność nerek. Syntetyczna statyna – ceriwastatyna została wycofana z leczenia ze względu na odnotowywane zgony spowodowane ciężką rabdomiolizą. Najczęstsze przypadki miopatii i rabdomiolizy obserwowano po jednoczesnym podawaniu ceriwastatyny z gemfibrozilem. Zgony występowały zwykle po podaniu większych dawek ceriwastatyny osobom starszym. Dlatego tak ważne, by pacjenci zgłaszali lekarzom jakiekolwiek objawy mięśniowe pojawiające w trakcie leczenia statynami.
Nie ma jednak jednoznacznych dowodów na to, że rabdomioliza jest spowodowana działaniem statyn.
Czym grozi odstawienie statyn? Stosowanie leków zawierających statyny znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału serca czy udaru mózgu u pacjentów z podwyższonym poziomem cholesterolu we krwi. W wyniku przerwania ich przyjmowania poziom cholesterolu nie jest kontrolowany, a więc zwiększa się ryzyko wystąpienia tych groźnych dla życia incydentów. Jeśli pacjent nie może stosować statyn, np. ze względu na dokuczliwe dla niego działania niepożądane lub z jakichkolwiek innych przyczyn, musi to skonsultować z lekarzem. W takim wypadku najczęściej zalecane jest odstawienie leku i wznowienie leczenia po upływie około czterech do sześciu tygodni. Samowolne, nagłe odstawienie statyn może być groźne dla zdrowia, a nawet życia.
Jak odstawić statyny? Statyny można odstawić tylko na wyraźne polecenie lekarza.
O czym należy pamiętać, stosując statyny? Przyjmowanie leków zawierających statyny może zalecić tylko lekarz na podstawie wykonanych badań (m.in. określających poziom cholesterolu we krwi oraz kondycję wątroby). Kuracja jest dopasowana do potrzeb pacjenta (do jego wieku i ogólnego stanu zdrowia). Jeśli lekarz zaleci pacjentowi przyjmowanie statyn, należy ściśle przestrzegać sposobu zażywania leku. Nie należy zmieniać dawkowania leku i nie wolno przerywać jego stosowania bez konsultacji z lekarzem.
Odstawienie leku grozi zwiększeniem poziomu cholesterolu we krwi, a więc nasileniem ryzyka wystąpienia schorzeń układu sercowo-naczyniowego.
https://gemini.pl/poradnik/artykul/statyny-czym-sa-dzialanie-szkodliwosc-i-skutki-uboczne-statyn/
Taka jakby schizofrenia myślowa? Choć ja pójdę dalej – granda to za mało powiedziane! Powiem wprost: głupota, bo bycie cynikiem wymaga przynajmniej szczypty inteligencji!
Statyny są mocno reklamowane w mediach i to – niestety – przynosi wymierne efekty. Badacze potwierdzają: reklama skierowana bezpośrednio do konsumenta może promować niepotrzebne działania zarówno jeśli chodzi o diagnostykę jak i niepotrzebną terapię w populacjach. Ale jest jeszcze gorzej. Leki antycholesterolowe nie tylko są niepotrzebne wielu osobom, które je przyjmują, lecz stwarzają także liczne zagrożenia dla zdrowia. W jednym z nowszych badań wykazano korelację między stosowaniem statyn i zwiększonym ryzykiem wystąpienia choroby Parkinsona. I związek ten był bardziej zauważalny w przypadku statyn lipofilowych, co jest niezgodne z obecną hipotezą, że akurat one chronią komórki nerwowe.
Ponieważ statyny skutecznie blokują wytwarzanie koenzymu Q10 w organizmie, ich przyjmowanie może powodować śmiertelne zapalenie mięśni (miopatia), a także zastoinową niewydolność serca (co jest prawdziwą ironią losu, biorąc pod uwagę, że przyjmuje je wielu pacjentów z chorobami serca). Ale zaburzenia syntezy ubichinonu (Q10) to przede wszystkim możliwość wystąpienia mitochondriopatii ze wszystkimi jej konsekwencjami. Wszakże jest on kluczowym ogniwem łańcucha oddechowego odpowiedzialnego za syntezę ATP.
Inne badanie ujawniło, że choć statyny są zalecane ze względu na ich zdolność do kompensacji skutków miażdżycy, w rzeczywistości mogą ją stymulować i powodować dysfunkcje serca. Kolejne wykazało z kolei, że przyspieszają one proces starzenia (z depresją, niepokojem, amnezją i ch. Alzheimera) i insulinooporność.
Pełny zakres działań ubocznych statyn obejmuje zaburzenia funkcji poznawczych, behawioralne i emocjonalne, przewlekłe uszkodzenie nerwów i mięśni oraz procesy zwyrodnieniowe nerwów i mięśni podobne do ALS (stwardnienie zanikowe boczne). Najgorsze jest to, że nie tylko brakuje dowodów na pierwotną ochronę układu sercowo-naczyniowego, ale wskazano fakty sugerujące, że statyny faktycznie zwiększają ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych u kobiet, diabetyków i osób młodych. http://dx.doi.org/10.4236/ojemd.2013.33025
I jeszcze jedna analiza, zupełnie świeża. Autorzy postawili fundamentalne pytanie: jaki jest związek między wywołanym przez statyny spadkiem poziomu cholesterolu w lipoproteinach o małej gęstości (LDL-C) a bezwzględnym i względnym spadkiem ryzyka śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny, zawału mięśnia sercowego oraz udar? W metaanalizie stwierdzono znaczną niejednorodność rezultatów i statystycznie bardzo niewielkie zmniejszenie bezwzględnego ryzyka śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny (0,8%), zawału (1,3%) i udaru (0,4%) w przypadku udaru u osób leczonych statynami. Okazuje się, że często w literaturze medycznej jest stosowana sztuczka polegająca na rozpowszechnianiu twierdzeń o „względnej redukcji ryzyka”, które mogą nadać efektowi działania leku złudny „sens”, podczas gdy „bezwzględna redukcja ryzyka” ujawnia jego nieistotność. Popatrzmy: 100 pacjentów jest leczonych statynami, aby zapewnić korzyść 1 osobie, a spadek, w efekcie terapii, z 2% do 1% częstości zawałów serca jest rozliczana jako „redukcja o połowę” zamiast „poprawy o jeden procent”. Autorzy uważają, że bezwzględne korzyści ze stosowania statyn są niewielkie i mogą nie zależeć od stopnia spadku stężenia LDL oraz że należy o tym informować pacjentów w ramach świadomego podejmowania decyzji klinicznych.
https://theconversation.com/benefits-of-statins-may-have-been-overstated-new-study-175557
Więc może jeszcze raz i „prosto między oczy”!
Milionom pacjentów przepisywane są niepotrzebne i toksyczne leki! Wśród nich jest kilkaset tysięcy Polaków zażywających codziennie kapsułki, narażając się na ich bardzo szkodliwe działania uboczne. Wiele z tych osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy jak dużo ciężkich chorób mogą wywołać leki przeciwcholesterolowe, które lekarze każą im brać już do końca życia. Ale chodzi o gigantyczne pieniądze. Niezależni eksperci w wielu krajach są przekonani, że koncerny farmaceutyczne starają się ukryć fakt, że to wcale nie cholesterol jest przyczyną zawałów czy udarów. I, co więcej, ukrywają (zarówno przed pacjentami jak i mniej dociekliwymi lekarzami) to, jak niebezpieczne może być przyjmowanie statyn (leków „na cholesterol”).
Podsumujmy! Najnowsze badania naukowe wskazują, że leki obniżające poziom cholesterolu mogą zwiększyć ryzyko:
- udaru krwotocznego mózgu z powodu…niskiego stężenia cholesterolu, co może skutkować śmiercią lub paraliżem;
- nowotworu; hipocholesterolemia zwiększa ryzyko nowotworów (w szczególności dotyczy to raka piersi);
- zaburzeń w OUN; chodzi o szybsze starzenie się mózgu, z depresją (myśli samobójcze u przyjmujących statyny występują 2,5x częściej), parkinsonizmem i chorobą Alzheimera włącznie; niski poziom cholesterolu nie jest pożądanym celem dla przeciętnego pacjenta psychiatrycznego, tymczasem 25% jego całkowitej ilości jest zlokalizowane w mózgu, z czego większość (do 70%) w osłonkach mielinowych (a statyny to wszystko totalnie uszkadzają);
- cukrzycy; po menopauzie ryzyko choroby rośnie o 70%, a statyny wzmacniają syndrom insulinooporności (cholesterol współtworzy receptory błonowe dla insuliny);
- utraty wzroku;
- dysfunkcji seksualnych u obu płci, przy czym częściej impotencja dotyka mężczyzn;
- problemów z nerkami, proporcjonalnie do przyjmowanej dawki statyn;
- problemów z mięśniami, ścięgnami i więzadłami; eksperci mówią o ponad 50% redukcji zdolności do ćwiczeń; miopatia jest jednym z bardziej znanych skutków ubocznych (występuje nawet u 40% pacjentów w pierwszych miesiącach leczenia) statyn; terapia wywołuje ultrastrukturalne uszkodzenie mięśni szkieletowych, co wskazuje, że może to być problemem uniwersalnym;
- chorób zapalnych stawów.
Generalnie „lekom” tym, przypominam, przypisuje się około 300 różnych skutków ubocznych. Dziwne? Wcale! Przecież one brutalnie ingerują w prawidłowe struktury (błony biologiczne) i mechanizmy metaboliczne związane z bardzo ważną rolą cholesterolu czy chinonów w organizmie. A tam pojawiają się i witamina D, i estrogeny, i testosteron, i kortyzol, i aldosteron, i koenzym Q10…
Statyny są jednymi z najlepiej sprzedających się na świecie produktów big farmy. W ciągu minionych 20 lat ten rynek był wart 300 miliardów dolarów. Tu chodzi o ogromne interesy finansowe, dlatego niektórzy desperacko próbują ukryć prawdę, publikując nierzetelne badania i fałszywe dowody na skuteczność leków obniżających cholesterol. Badania naukowe nie przyniosły bowiem dowodu na powiązanie cholesterolu ze śmiertelnością z powodu chorób układu krążenia. Oto jeden z licznych dowodów. W 2004 r. w British Medical Journal opublikowano pracę z której wynika, że siedmiokrotny wzrost ilości stosowanych w Wielkiej Brytanii statyn (1996-2002 r.) nie przyniósł wcale zmniejszenia liczby hospitalizacji z powodu zawału serca.
Więc następnym razem, gdy usłyszysz od lekarza propozycję obniżenia poziomu „złego cholesterolu”, powiedz mu, że podejmiesz ten 1% ryzyka bezwzględnego, ale oszczędzisz sobie zaburzeń poznawczych, miopatii i cukrzycy. A potem idź na jajecznicę z 5 jaj usmażoną na bekonie.
Oczywiście mam ogromną literaturę nt. poruszanych problemów, ale na dobry początek proponuję zajrzeć tu: https://ktociewyleczy.pl/wiedza/problemy-zdrowotne/choroby-ukladu-krazenia/wysoki-cholesterol/7009-statyny-pomagaja-czy-szkodza. To się czyta jak „bibułę” w stanie wojennym i latach kwitnącego socjalizmu w Polsce! A ja cieszę się, że jest nas coraz więcej…
p.s. na koniec tego minicyklu przedstawię nowe, takie trochę autorskie, spojrzenie na rolę cholesterolu w organizmie

Dodaj komentarz