Dawno, dawno temu, bo na początku lat 1980. pojawił się wśród nas niezwykły wirus, którego nazwę ustalono w 1986 r. Przyjęła się ona dość gładko i cały świat rozpoczął dyskusję o HIV-ie. O wiele gorzej było z nazwą wywoływanej przez niego choroby. Bo to i i źle się wymawia (jakieś tam AIDS, a już nie daj Boże acquired immunodeficiency syndrome), i tak naprawdę nikt nie wiedział, o co chodzi. Ale my Polacy jesteśmy nader kreatywni i wymyśliliśmy hasło, które oznaczało i wirusa, i chorobę. Po prostu o kimś zakażonym zaczęliśmy mówić, że „złapał adidasa”. I wszyscy wiedzieli, że nie chodzi o kupno obuwia sportowego renomowanej firmy. Tak naprawdę wirus nigdy nie siał spustoszenia, którym nas przez lata straszono w każdy możliwy sposób, więc w końcu poszedł w zapomnienie. Przez moment nawet małpia ospa wywoływała większe poruszenie.
Dziś na topie jest nowy, bardziej zrozumiały termin: globalne ocieplenie. Ale tym razem problem nie tkwi w nazwie. Otóż nikt nikomu nie jest w stanie przedstawić do końca twardych dowodów, więc bitwa między adwersarzami toczy się nieprzerwanie już od wielu lat. Mamy tylko dwie skrajne możliwości. Albo wszyscy skończymy w potopie, przy którym przygody Noego i jego pasażerów to niezbyt udana wycieczka wśród ulewnego deszczu, albo zatriumfuje po raz kolejny ciemnogród, który już nie od dziś to „największe zagrożenie dla rodzaju ludzkiego i reszty świata” od czasów Wielkiego Wybuchu nazywa sarkastycznie „globalnym…ocipieniem”.
Jednym z najbardziej „medialnych dowodów” na globalne ocieplenie są apokaliptyczne pożary wybuchające co i rusz w różnych regionach świata. Przypomnijmy choćby Syberię, Australię, Portugalię czy tegoroczne zmagania z żywiołem Kanadyjczyków i Greków.
Ale tak naprawdę o co chodzi? Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to pytanie: a od jakiej temperatury następuje samozapłon lasu? Troszkę upraszczam, ale chyba całkiem logiczna jest hipoteza, że to „gorącawa”, jak mawia o upale jeden z moich kuzynów, te pożary wznieca? Choć w kwestii liczby pożarów i strat, jakie ona wywołuje, statystyki nie są jednoznaczne (wykres).

A komentarze wręcz kłamliwe. Oto jak „fachowcy” tłumaczą sytuację w Kanadzie: W całej Kanadzie jest 426 aktywnych pożarów – podawał w niedzielę 11 czerwca francuski dziennik „Ouest France”. Według Kanadyjskiego Międzyagencyjnego Centrum Pożarów Lasów (CIFFC) w tym roku doszło już do 2 372 pożarów, które pochłonęły 4,3 miliony hektarów (czyli 43 tys. kilometrów kwadratowych, tyle liczy powierzchnia Danii). To też ok. 15 razy więcej niż wynosiła średnia roczna w ciągu ostatniej dekady. https://konkret24.tvn24.pl/swiat/pozary-w-kanadzie-tak-sie-wywoluje-pozary-nie-tak-sie-je-gasi-wyjasniamy-7171457. Spójrzcie zatem uważnie jeszcze raz na powyższy wykres!
A może to wszystko wygląda o wiele prościej? Zerknijmy z kolei na to zestawienie:
Syberia: Jak podają władze, przyczynami pożarów są wypalania pod tereny rolne, ogniska oraz celowe podpalenia. Jednak to susza pozwala się rozprzestrzeniać ogniu na tak dużą skalę. https://tech.wp.pl/pozar-lasow-na-syberii-moze-byc-duzo-gorszy-niz-ten-z-poprzedniego-roku,6506899036711041a.
Portugalia: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-07-28/portugalia-policja-ujela-60-podpalaczy-sa-odpowiedzialni-za-setki-pozarow/; https://wiadomosci.wp.pl/portugalia-strazacy–okazali–sie–podpalaczami-6796645184035328a.
Grecja: https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-w-grecji-splonelo-juz-35-tys-hektarow-zieleni-pokazano-mape-,nId,6923547; https://www.se.pl/wiadomosci/swiat/pozary–w-grecji-to-podpalenia-slowa-strazakow-zdradzaja-prawde-aa-V5Xp-DkFs-YfvR.html.
Podpalenia! Braliście taki scenariusz pod uwagę? Wystarczy kilkuset ludzi (tu: podpalaczy) w skali świata, by nastraszyć i przekonać miliardy. Podobny schemat przerabialiśmy przecież przy „śmiercionośnym wirusie”, gdzie „ałtorytety”(patrz choćby tu: https://lornetkawsieci.com/2023/07/07/karly-moralne-i-intelektualne-znow-w-akcji/) wieszczyły kataklizm. Oczywiście nie lekceważę problemu, bo on jest. Ale przyznacie, że wielu „baaaardzo kibicuje” nadchodzącemu Armagedonowi. Nawet „zapowiadacze pogody” w telewizorniach lubią postraszyć gawiedź. Ich mapy „płoną” już w temperaturze 250.
Myślę, że tak naprawdę nie wolno też bagatelizować jednej rzeczy. Pisałem o tym tu: https://lornetkawsieci.com/2023/02/07/kto-oprocz-wtajemniczonych-zna-date-nastepnego-trzesienia-ziemi-w-turcji/. I tu sprawa zaczyna się robić bardzo poważna: https://ludzieroku.org/blog/geopolityka/czy-projekt-haarp-jest-bronia-do-kontroli-pogody. Tyle, że to już jest wysoce ryzykowna i nieodpowiedzialna „zabawa w Pana Boga”, a nie w piromana-strażaka.
pozdrawiam
p.s. oczywiście Neron to najsłynniejszy podpalacz w historii cywilizacji

Dodaj komentarz