Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.
Ewangelia wg św. Jana 1, 9.
…tu pojawiają się zasadnicze wątpliwości. Sprowadzają się one do fundamentalnego pytania: w którym momencie zaczyna się nasze życie? Bo to istota odwiecznego sporu między zwolennikami i przeciwnikami aborcji. Nie mniej kontrowersyjny jest również problem jego końca, czyli kiedy można uznać człowieka za zmarłego? To, z kolei, podstawowy dylemat w transplantologii. Pisałem o tym niedawno: https://lornetkawsieci.com/2023/07/07/karly-moralne-i-intelektualne-znow-w-akcji/.
No i jeszcze jedno. Jak zdefiniować ŻYCIE? Nikt tak naprawdę nie wie, co ono oznacza. Dowodzi tego choćby „płynne” przejście od materii martwej do żywej: priony, wirusy, chlamydia, bakterie. Spróbujmy jednak bliższej charakterystyki:
- życie to ogromna różnorodność, którą tworzy dość ograniczona liczba elementów strukturalnych w zaskakująco niewielkiej liczbie typów reakcji;
- podstawowe cechy „żywego” to metabolizm i samozachowawczość;
- jednostką strukturalno-funkcjonalną życia jest komórka niepodzielna na „żywe” cząstki;
- komórka jest zdolna (dzięki metabolizmowi) do samoodtwarzania struktury i funkcji na podstawie informacji genetycznej; podlega również zmienności, co umożliwia jej ewolucję.
Najogólniej rzecz biorąc, mówimy, że przez komórkę przepływa strumień energii i materii. Tyle, że naukowe (podręcznikowe) definicje uwzględniają jedynie aspekty materialne (biologiczne). A co z życiem duchowym,…z życiem wiecznym? Przecież rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana. Wszak coraz bardziej przekonujemy się do twierdzenia, że materia jest tylko pochodną świadomości (wypowiedzi wybitnych fizyków kwantowych i kosmologów). Tymczasem świadomość, w obowiązującym paradygmacie, jest wręcz lekceważona, gdyż uznaje się ją za wytwór mózgu.
Światełko w tunelu?
Powstaniu ludzkiego życia towarzyszy światło. Naukowcom udało się utrwalić na filmie moment poczęcia. Widać na nim wyraźnie, że gdy gamety łącza się, tworząc zygotę, następuje rozbłysk. Odpowiadają za to jony cynku uwalniane (pod wpływem wapnia, którego poziom rośnie gwałtownie w momencie zapłodnienia) poza komórkę jajową z „magazynów” przy jej błonie. Ta „iskra cynkowa” jest indykatorem jakości oocytu. Im więcej uwolnionego cynku, tym jaśniejszy błysk i bardziej żywotne jajo oraz wczesny zarodek. Metal ten jest absolutnie niezbędny jako bardzo ważny regulator rozwoju zarodkowego, choć jego dokładna funkcja nie jest nadal znana. Wiadomo, że spożywanie rzeczy przetworzonych zawierających chelatory lub jonofory cynku może być jedną z przyczyn bezpłodności https://www.nature.com/articles/srep24737.
Przyznacie, że to zadziwiająca zgodność tekstu biblijnego i odkrycia naukowego. Ale czy to zakończy gorące spory?
Och, zapomniałbym! Mamy jeszcze „konsensus naukowy”. Pamiętacie „szkolną” wersję powstania życia (teoria biogenezy Oparina)? Wot mołodiec, sformułował ją, mając zaledwie 29 lat! A potem nazbierał leninowskich orderów, że ho, ho! Niektórzy uważają jednak, że życie przybyło do nas z kosmosu (panspermia). Ci jednak poszli na łatwiznę, bo przecież „TAM” też musiało jakoś powstać.
p.s. a może lada dzień będziemy wiedzieć dużo, dużo więcej? https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-07-27/usa-oficer-wyjawil-tajemnice-o-ufo-swiat-nie-jest-na-to-gotowy/; no i uważajcie na siebie w sobotę, bo podczas spaceru będzie można dostać w głowę oberwaną chmurą a i temperatury nie spadną poniżej pewnego poziomu (w końcu mamy to globalne ocieplenie): https://pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-mokry-poczatek-weekendu-w-sobote-trzeba-uwazac,nId,6930327#.

Dodaj komentarz