Bóg nie jest urojeniem!

Ostatecznie ludzie dzielą się tylko na dwie kategorie: tych, którzy mówią Bogu „bądź wola Twoja” i tych, do których Bóg powie na końcu „bądź wola twoja”.

C. S. Lewis

Mam mnóstwo materiałów źródłowych dotyczących prawdy, nauki i wiedzy oraz ich związków z religią. Relacje między nauką i wiarą są z pewnością najbardziej pasjonującym zagadnieniem w historii cywilizacji. Niezależnie od ich zawiłości, dla mnie jest rzeczą oczywistą, że obydwie muszą (!) się uzupełniać, a nie stanowić dla siebie alternatywę. Wszakże współtworzą obraz niepodzielnej, tej samej rzeczywistości. I tak było przez stulecia. Jednak w końcu doszło do wielce niepokojących zjawisk. Między wierzącymi i ateistami pojawiła się barykada, która z czasem przekształciła się wręcz w przepaść. I obydwie strony pozostają przy swoich racjach, choć przecież są na siebie skazane i korzystają pospołu z dóbr tego świata. Czy coś w tej kwestii się zmieni? Jestem głęboko przekonany, że tak. I w tym momencie nieważne, jak i kiedy do tego dojdzie. Choć zapewne znajdą się, i to całkiem licznie, tacy którzy akceptują istniejący podział i…(patrz: motto).

Bez większych kłopotów można wyszperać wiele dowodów, z których wieje optymizmem. Jednym z nich, namacalnym i wręcz symbolicznym, jest dzieło (nie waham się użyć tego określenia) „Powrót hipotezy Boga” autorstwa Stephena C. Meyera. Aktualnie jest to najlepsza, najbardziej klarowna i najbardziej wszechstronna obrona „hipotezy Boga”, jaka ukazała się drukiem. Bije na głowę wszystkie inne publikacje – pisze jeden z recenzentów.  

Rzeczywistości nie da się rozdwoić. A jednak właśnie to obserwujemy, mając do czynienia ze swoistym stanem schizofrenii. Tymczasem materialistyczna nauka (bo taki paradygmat obowiązuje), uzurpując sobie prawo do prawdy, nie tłumaczy żadnego z najważniejszych problemów człowieka – ot, długo by wymieniać.

No i najciekawszy, zarazem niezwykle optymistyczny, wątek – w tejże nauce dokonuje się odkryć, które wydają się potwierdzać, że dusza/duch/świadomość nie mają nic wspólnego z mózgiem (jest on tylko przekaźnikiem, taki „łebski” telewizorek). A w ludzkim ciele odkryto zmysł magnetyczny (dowód na istnienie totalnej łączności w polu magnetycznym wszechświata) oraz istnienie tzw. biofotonów (kwanty pola elektromagnetycznego) – nośników informacji między świadomością/duszą a mózgiem.

Największy wkład w oczekiwane, nowe podejście do rzeczywistości mieli przede wszystkim fizycy kwantowi, wspomagani przez reprezentantów innych dziedzin. Dla mnie tacy ludzie jak David Bohm, Werner Heisenberg, Albert Einstein, Karl Pribram, Gregg Braden, Robert Lanza, Rupert Sheldrake, John Eccles czy Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz to prawdziwi wizjonerzy. Na bazie ich poglądów i koncepcji…powstało i moje spojrzenie. Mam to poukładane w głowie i żaden materialista (zwykle o „umiarkowanej” wiedzy) nie jest w stanie dostarczyć mi jakichkolwiek argumentów. Bo to wszystko tak naprawdę da się złożyć do przysłowiowej kupy! I kiedyś spróbuję…

Wszystko jest to o tyle ciekawe, że niektórzy fizycy kwestionują istnienie czasu, co od razu sugeruje holograficzną koncepcję Wszechświata, akosmizm i biocentryzm. Dziwne? Nie! Raczej oczywiste – przecież dla Boga istnieje tylko TU i TERAZ! I tu przytoczę jeszcze najsłynniejszy cytat z Biblii: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością

Słowo = informacja/myśl/osobliwa energia. A co mówią fizycy? Ateiści mówią o tzw. osobliwości, zaś wierzący – wprost o Bogu. A są wśród nich najsłynniejsi! Prawdziwa ekstraklasa. Taki Richard Dawkins, kłótliwy biolog, autor „Boga urojonego” i „Samolubnego genu” to przy nich III-ligowiec.

I krótko o „ateuszach-schizofrenikach”: wg nich wynalazek cudo (=przełomowy) to efekt wytężonej pracy zespołu wybitnych fachowców, a tak niezwykłe konstrukcje jak Wszechświat, Ziemia, czy człowiek powstały „same”, ot przez zwykły „przypadek”.

Nauka powinna uwzględniać działanie Boga…

Większość ludzi na świecie wierzy, że wydarzenia nadnaturalne są realnymi wydarzeniami, mimo że nie występują one regularnie i nie można ich przewidzieć. Współczesna nauka usiłuje znaleźć wyjaśnienia dla wszystkich zdarzeń na podstawie naturalnych przyczyn i skutków. Negowanie cudów, które realnie się zdarzają, tylko dlatego, że nie są powtarzalne i naturalne, jest poważnym błędem dzisiejszych naukowców – mówi profesor fizyki R.A. Carhart, University of Illinois, Chicago.

Bo nauka świadczy o Bogu

Do XIX w. większość naukowców (Kartezjusz, Kopernik, Kepler, Newton, Pascal czy Leibniz) wyznawała chrześcijaństwo. Kepler, po opublikowaniu swojej pracy o ruchu planet, stwierdził: „Widzimy, jak Bóg, podobnie do ludzkich architektów, zaplanował budowę świata według porządku i zasad i wszystko dokładnie zmierzył”. Newton dodawał, że układy planetarne w kosmosie „mogą funkcjonować tylko dzięki myśli i panowaniu inteligentnej i wszechmocnej Osoby” – Boga. Ale bardziej współcześni, np. prof. Arno Penzias, laureat Nagrody Nobla, uważał, że najlepsze dane, jakie posiadamy, dokładnie odpowiadają temu, co przewidziałbym, mając do dyspozycji wyłącznie Biblię”. Niestety, w kulturze Zachodu nauka została skojarzona z naturalizmem. I bez przerwy podkreśla się, że naukowe jest tylko to, co jest naturalistyczne.  

Wiara w materializm

Często wiara w materializm prowadzi do absurdalnych wniosków i nienaukowego podejścia do wyników badań. Richard Lewontin, światowej sławy genetyk z Harvardu, zajmujący się biologią ewolucyjną mówi wprost „Stajemy po stronie nauki pomimo jej niezdolności spełnienia poczynionych przesadnie obietnic dotyczących zdrowia i życia, pomimo tolerancji środowisk naukowych dla historyjek bez pokrycia. Czynimy to dlatego, gdyż jesteśmy oddani materializmowi. […]  A cuda nie są uznawane tylko dlatego, że niektórzy ich nie uznają”.

Współczesna nauka obrała takie podejście do świata, w którym każde zjawisko jest wynikiem naturalnego łańcucha przyczyn i skutków, dających się zaobserwować, powtórzyć i odtworzyć. W tym podejściu badany system jest traktowany jako bezosobowy, mechaniczny układ, opisywany wzorami matematycznymi, a zadaniem nauki jest wykrycie naturalnych powiązań przyczynowo-skutkowych.

Tymczasem Bóg jest osobą spoza systemu materialnych przedmiotów. Jest On niezależny, suwerenny i ma ponadnaturalną moc nad naturą. Nie mieści się w ramkach naturalistycznych koncepcji, gdyż są one zbyt ciasne. Działanie Boga jest niepowtarzalne, wynika z wolnego wyboru i nie podlega prawom natury. I właśnie dlatego w sposób naukowy jest ono niemożliwe do przewidzenia i odtworzenia w warunkach laboratoryjnych.

Czy oznacza to, że nauka nic nie może powiedzieć o Bogu i Jego nadnaturalnym działaniu? Wręcz przeciwnie! Może bardzo wiele powiedzieć, dokładnie badając fakty przed dokonaniem cudu i po tym fakcie. W przypadku cudu w Sokółce badania wykazały, że tylko część Hostii przemieniła się w tkanki ludzkiego serca, a część zachowała strukturę chleba. To są dane naukowe, absolutnie niepodważalne. Również cudowne uzdrowienia nieraz są bardzo dokładnie udokumentowane. Wybitny lekarz Alexis Carrel obserwował chorą na gruźlicę otrzewnej Marie Bailly. Kiedy dziewczyna została przyniesiona do Groty Objawień w Lourdes, była w stanie agonalnym, dokładnie opisanym przez Carrela. Po modlitwie w grocie Marie na oczach zdumionego lekarza odzyskała zdrowie. Lekarz był świadkiem realnej nadprzyrodzonej ingerencji Boga, którą w sposób naukowy udokumentował. Niestety, oddani materialistycznemu naturalizmowi koledzy naukowcy nie dali wiary temu świadectwu.

Nauka musi zmienić swoje podejście

Konflikt między nauką a wiarą jest sztucznie podtrzymywany przez materialistyczną wiarę, wszczepioną w naukę. Dlatego dalszy rozwój nauki, który umożliwi uczonym lepsze opisywanie i rozumienie świata, wymaga od nas uznania możliwości zaistnienia nadnaturalnych wydarzeń.

W ten sposób, bez szkody dla rzetelności i uczciwości metodologii oraz meritum badań naukowych, można przyjąć jako tezę roboczą, że pochodzenie życia mogło mieć realne źródło nadnaturalne. W rzeczywistości ta teza jest nie do obalenia, ponieważ wszelkie znane zjawiska fizyczne i chemiczne nie są zdolne do samoczynnego (naturalnego) wytworzenia żywej komórki. Jej przyjęcie pozwoli na prowadzenie badań bez wymuszania na naukowcach wyników zgodnych tylko z jednym światopoglądem – materialistycznym, często zmuszającym do negowania oczywistych faktów i rozumowania wbrew logice. https://www.fronda.pl/a/Prof-R-A-Carhart-Nauka-powinna-uwzgledniac-dzialanie-Boga,219839.html

I jeszcze kilka refleksji z książki Bóg nie jest urojeniem (McGrath & McGrath 2007).

Chrześcijaństwo jest o wiele ciekawszym i bardziej fascynującym intelektualnie światopoglądem niż ateizm. Wszyscy używający argumentu o infantylności religii powinni wyjaśnić, dlaczego tak wielu ludzi odkrywa Boga w późniejszych stadiach życia i bynajmniej nie uważa tego za żadną regresję, perwersję czy degenerację.

U podstaw, które realizować ma Bóg urojony Dawkinsa, leży przekonanie, że nauka zadała kłam istnieniu Boga. A więc ludzie wciąż w Boga wierzący to po prostu obskuranci, zabobonni reakcjoniści, całkowicie negujący zwycięski postęp nauk, które przecież wyeliminowały Boga z najmniejszych nawet luk w naszym pojmowaniu wszechświata. Jedynym wyborem dla poważnych, postępowych i myślących pozostał ateizm. Dla Dawkinsa ktoś, kto próbuje kwestionować zakres nauk przyrodniczych, zdaje się być nienawidzącym nauki idiotą.

Tymczasem nie może być mowy o dostarczeniu naukowego dowodu w kwestii pytań ostatecznych. Odpowiedzi albo nie umiemy udzielić, albo musimy to uczynić na gruncie innym niż nauka. Pytanie o istnienie granic nauki jest po prostu uprawnionym żądaniem określenia intelektualnej precyzji.

A sprawa jest niezwykle poważna. Wszystkie dziedziny ludzkiej myśli (przyrodoznawstwo, filozofia, religia i literatura) znajdują uprawnione miejsce w poszukiwaniu przez ludzkość prawdy i sensu. Zarówno nauka jak i religia oferują możliwość wzajemnej inspiracji z uwagi na przenikanie się przedmiotów i metod ich badań. Zasady nauki i wiary wzajemnie się dopełniają i w żadnym przypadku nie mogą pozostać w stanie wojny.

Ostatnio nagromadziło się wiele materiału dowodowego wskazującego, że wiara i religijne zaangażowanie wywierają ogólnie pozytywny wpływ na ludzkie samopoczucie i długowieczność. Wskazuje to na wzrastające znaczenie badania relacji duchowości i jakości życia jednostek. Dlaczego duchowość miałaby zostać usunięta ze sfery opieki zdrowotnej, skoro tyle znaczy dla pacjentów?

Jeszcze do niedawna zachodni ateizm cierpliwie czekał wierząc, że wiara w Boga po prostu wymrze. Obecnie jednak wyraźnie wyczuwa się powiew paniki, gdyż wiara w Stwórcę powraca. Wewnętrzna spójność ateizmu jest zagrożona. Czyżby nieoczekiwane odrodzenie religii miało przekonać wielu, że światopogląd ateistyczny nosi w sobie śmiertelną skazę?

Czy książka Dawkinsa przyniesie odwrotny skutek i ostatecznie przekona ludzi, że ateizm jest równie nietolerancyjny, doktrynerski i przykry jak najgorsza strona religii? Fakt tak mocnego opierania się jej autora na retoryce, a nie dowodach, które powinny stanowić jego naturalny atut, wyraźnie wskazuje, że z nim jest coś nie tak. Jak na ironię, największą zasługą tego badacza dla współczesnego ateizmu może okazać się sugestia, że właśnie forsowany przez niego cesarz jest nagi. Czy ateizm jest urojeniem na temat Boga? Tak! I to nie nasze mózgi są zainfekowane, jak twierdzi Dawkins, „wirusem wiary”, lecz mózgi ateistów „wirusem niewiary”.

I na koniec wróćmy do samej definicji religii. Otóż jest to zespół wierzeń dotyczących istnienia Boga lub bogów, pochodzenia i celu życia człowieka, powstania świata oraz związane z nimi obrzędy, zasady moralne i formy organizacyjne https://sjp.pwn.pl/slowniki/religia.html. I z niej jednoznacznie wynika, że ateizm to najbardziej fanatyczna forma religii, która sprowadza się do głębokiej wiary w „nieistnienie” Boga!

I tu nawet rozważania samego Epikura nie pomogą: Czy Bóg chce zapobiec złu, lecz nie może? Zatem jest bezsilny. Czy może, ale nie chce? Zatem jest zły. Czy i może, i chce zarazem? Skąd więc bierze się zło?

Skąd? Proste! ZŁO jest tylko brakiem dobra!!! A skoro mamy wolność wyboru daną nam przez Ojca, niektórzy korzystają z tej opcji. Ich wybór…

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑