Szczepionki – od zachwytów po gromy?!

Przez 30 lat uczyłem niewłaściwie. Pilnie musimy w podręcznikach zrewidować rozdziały dotyczące szczepień. Cały przemysł szczepionkowy to gigantyczne oszustwo, prawdopodobnie największe i najniebezpieczniejsze oszustwo wszechczasów w medycynie, a to, czego jesteśmy teraz świadkami, to szczyt, końcowy produkt tego oszustwa”. Profesor Sucharit Bhakdi; źródło: https://achern-weiss-bescheid.de/2022/12/14/prof-sucharit-bhakdi-ich-habe-30-jahre-lang-das-falsche-gelehrt/

Mocne słowa! Więc popatrzmy, dla kontrastu, na typową wypowiedź zwolennika szczepień: Szczepionki uratowały miliony. Za komuchów były one przymusowe i nie było bredzenia debili. Przez jednego takiego złapałem koklusz. Chorobę, którą wcześniej znałem z PRLowskiej ulotki. Tak więc dla idiotów mam dwa rozwiązania: obozy internowania albo obowiązkowe szczepienia (źródło: X). Też ostro! Wyjątkowo trudny temat.

Co powinniśmy wiedzieć o szczepionkach? Może w skrócie przypomnijmy.

Szczepionka to preparat pochodzenia biologicznego zawierający antygeny (białka), które stymulują układ odpornościowy do rozpoznawania ich jako obce, niszczenia i tworzenia pamięci poszczepiennej. Najczęściej szczepionka ma imitować infekcję/inwazję. W przypadku kolejnego kontaktu z antygenem (np. infekcji), odpowiedź immunologiczna pojawia się szybciej i jest silniej wyrażona (odporność wtórna), co ma uniemożliwić naturalny przebieg choroby. Klasyczną szczepionką może być żywy (osłabiony czyli atenuowany) bądź zabity patogen, elementy jego struktury lub metabolity. W szczepionkach nowej generacji stosuje się patogeny zmodyfikowane genetycznie, ich fragmenty zawierające antygeny rozpoznawane przez układ odpornościowy lub samo DNA bądź zmodyfikowane mRNA.

Istotnym, lecz niezwykle kontrowersyjnym elementem szczepionek, są tzw. adiuwanty (adiuvo – pomagać) – substancje (np. zawierające glin) wspomagające efektywność szczepionek.

Lista chorób przeciw którym skonstruowano szczepionki jest nader skromna. Jeszcze bardziej kurczy się, gdy uwzględnimy nikłą skuteczność i kontrowersyjne, czasem śmiertelne, skutki uboczne stosowanych preparatów. Tak jest choćby w przypadku grypy i najsłynniejszej choroby wszechczasów – kowida. W wielu przypadkach badania nad skonstruowaniem skutecznego panaceum trwają od wielu, wielu lat. I, mimo optymistycznych zapowiedzi, nie obserwujemy znaczących postępów. Tak jest choćby z zapowiadanymi od dawna szczepionkami na HIV, boreliozę, malarię, nowotwory czy chorobę Alzheimera. A kolejka dotkliwych dla nas schorzeń jest naprawdę długa. To tylko pierwsze z brzegu źródło, które pokazuje trudności, z jakimi musimy się zmierzyć: https://politykazdrowotna.com/artykul/naukowcy-scigaja-sie/1201761  

Warto w tym miejscu wskazać na jedną, mocno kontrowersyjną, rzecz. W międzyczasie mieliśmy do czynienia ze zmianą definicji szczepionki. Otóż już nie „zapobiega ona chorobie”, a nawet nie „wytwarza odporności na chorobę”, ale zapewnia za to „ochronę przed chorobą”. Jaka to ochrona, wie tylko szef WHO i jego protektorzy! Faktem jest, że prosta zmiana definicji szeroko otworzyła furtkę dla wszelkich działań big farmy. I jedno jest pewne – jej skuteczność w pomnażaniu własnego kapitału. A pacjenci? Jakoś dajemy sobie radę…

Spójrzmy na sprawę historycznie. Zauważamy wtedy, że złota era szczepionek to jakby pewna historia. Najbardziej znane z nich powstały bardzo dawno temu, a mniej więcej od lat 1980. mamy wyraźny zastój. Więc może to nie wygląda tak dobrze, jak twierdzą fachowcy? I zmiana definicji połączona ze zmianą „zawartości” (kwasy nukleinowe) i technik podawania prowadzi nas w kolejną ślepą uliczkę?

Ale tu napotkamy na potężny opór medyków i ich apologetów. Bo przecież szczepionki uratowały miliony istnień…Czy na pewno?

A może kluczowe znaczenie dla poprawy sytuacji miały świadomość zagrożeń, higiena (wiadomo, że brudne ręce to „sposób na transmisję”), leki (antybiotyki), znajomość przyczyn i inne czynniki. Ale nie…szczepionki. Bo zastąpienie naturalnej odporności protezą w postaci szczepionek to droga do nikąd. Ale big farma, i nie tylko, poczuła krew. Najlepszym tego przykładem jest Bill Kill, który po opanowaniu ch. Heinego-Medina zabiera się za dengę z komarami Aedes i bakterią Wolbachia w rękawie https://lornetkawsieci.com/2023/11/25/gates-bill-wizjoner-i-zbawca-ludzkosci-czy-plawiacy-sie-w-luksusach-zwykly-laik/.

No i przegięliśmy! O ile do niedawna większego rabanu nie było, plandemia – oprócz poniesionych ofiar – przyniosła zbawcze otrzeźwienie. Szczególnie wśród osób młodych, w tym rodziców. Zdrowym objawem było pojawienie się ruchu antyszczepionkowego, który od razu zaczął być powszechnie krytykowany. Pamiętacie, co mówiło i mówi się o śpiewającej pszczelarce Edytce Górniak?

Tymczasem fakty są nieubłagane. Powszechność i wydłużająca się lista obowiązkowych szczepień była „nie do łyknięcia” dla samych dzieci. Mówiąc sarkastycznie, tylko najzdrowsze z nich mogły bez większych problemów przebrnąć przez ten „tor przeszkód”. Bo pierwsze z brzegu czyhały na nie  choroby autoimmunologiczne, które pojawiały się później. Tyle, że problem NOP-ów, szczególnie u nas, big farma ma opanowany do perfekcji. I nikt nie udowodni, że pojawiające się kłopoty to efekt szczepień. Tym bardziej, że szczepimy się „na własne życzenie”! Widzisz siebie w tej pułapce???

Tak, w imię nauki, robi się z ludzi idiotów. Biotechnologia poczyniła ogromne postępy. Ale mało kto zauważa, że dotyczy to przed wszystkim drobnoustrojów i manipulacji ich materiałem dziedzicznym. W zderzeniu z naszymi problemami jest jednak bezradna. To widać także w terapii genowej. Będzie ciężko, ale konieczny jest bezwzględny reset! I muszą to zrobić ludzie tacy jak cytowany na wstępie prof. Bhakdi. Będzie to niesłychanie trudne. Bo nowe kierunki (pamiętacie ostatniego medycznego Nobla? https://lornetkawsieci.com/2023/12/03/medyczny-nobel-2023-dla-agentki-tajnych-sluzb-czyli-co-sie-dzieje-z-nauka/) to szansa dla cwaniaków na kolejne miliardy. W końcu produkcja i sprzedaż szczepionek to obecnie najlepszy biznes.

W Polsce szczepionkę skojarzoną (6 w 1) przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, wzw typu B, poliomyelitis i zakażeniom wywoływanym przez Haemophilus influenzae typu B podaje się niemowlętom. Połączenie kilku szczepionek w jedną oznacza równocześnie połączenie towarzyszących im skutków ubocznych! Ponadto, im więcej szczepionek podawanych jest w jednym zastrzyku, tym trudniej dowieść, która z nich wywołała dany skutek uboczny.

Alarmująca liczba badań naukowych ujawniła niebezpieczeństwa związane ze stosowaniem szczepionek. Obecnie wątpliwości i obawy potwierdzają osoby związane z branżą medyczną na całym świecie. Jednym z przykładów takiej szczepionki jest Gardasil, wywołujący ciężkie efekty uboczne i liczne zgony.

Szczepionki mogą zawierać różne substancje toksyczne (szczególnie wrażliwe są małe dzieci), takie jak formaldehyd (rakotwórczy), rtęć (neurotoksyczna), glin (neurotoksyczny) czy fenoksyetanol. U niektórych osób występują predyspozycje genetyczne, które powodują, że podanie szczepionki prowadzi do powstawania chorób autoimmunologicznych takich jak zespół makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (MMF), z. Guillaina-Barrégo lub z. antyfosfolipidowy. Te skutki uboczne są niezwykle poważne i, choć występują rzadko, są dobrze udokumentowane. Ale działania niepożądane są przedstawiane przez władze i media jako mało znaczące w porównaniu z „ogromnymi korzyściami” ze szczepień.

Według powszechnej opinii szczepionki są doskonałą ochroną przed wieloma chorobami zakaźnymi. Panuje też przekonanie, że szczepionki pomogły zwalczyć liczne epidemie dziesiątkujące ludność we wcześniejszych epokach: polio,  dur brzuszny, cholerę, krztusiec, szkarlatynę, gruźlicę, zapalenie opon mózgowych, tężec, odrę, świnkę czy różyczkę. Jednakże jest to, poza polio,  zwykły mit. Wymienione choroby przestały być przyczyną zgonów na dużą skalę jeszcze przed wprowadzeniem odpowiednich szczepionek. Przyczyniły się do tego: spadek liczby osób żyjących w skrajnej nędzy, zmiana warunków życiowych, poprawa higieny i jakości wody pitnej, a także zmniejszenie stopnia niedożywienia.

We Francji obowiązkowe szczepienia na błonicę wprowadzono w 1938 r. W następnym roku odnotowano 15 000 przypadków, a w kolejnych latach trzy razy tyle! W Niemczech w czasie I wojny światowej stwierdzano 100 000 przypadków błonicy rocznie. Po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień (1939 r.), liczba ta wzrosła aż do 250000 w 1945 r. Po wojnie zaprzestano obowiązkowych szczepień, ale zachorowań ubywało, aż do 800 przypadków w 1972 r.

W Norwegii w 1908 r. odnotowano 555 zgonów, a w 1939 już tylko dwa. Wtedy rząd wprowadził obowiązkowe szczepienia. Efekt? W 1942 r. odnotowano 22 787 zachorowań i 700 zgonów.

Oznacza to, że błonica rozprzestrzenia się przede wszystkim w okresach pogorszenia warunków życiowych (wojna), a masowe szczepienia korelują ze wzrostem liczby przypadków. Często zdarza się, że wraz z poprawą higieny i sytuacji materialnej liczba ta spada do poziomu zerowego.

To nie przekonuje decydentów. We Francji w 1983 r. rozpoczęto kampanię na rzecz szczepionki MMR (odra, świnka, różyczka), mimo że liczba zgonów spowodowanych przez różyczkę spadła do 20 osób rocznie (w porównaniu z 3756 osobami w roku 1906). W Hiszpanii w 1901 r. na różyczkę zmarły 18 473 osoby, a w 1981 r. – 19. Akcja szczepień rozpoczęła się rok później. Tymczasem od lat 1960. nie odnotowuje się, mimo braku szczepionki, praktycznie żadnych zgonów spowodowanych szkarlatyną.

Zagrożenie świńską grypą na przełomie 2009/2010 r. pociągnęło za sobą ogromne wydatki. Za samą szczepionkę przeciwko grypie typu A (94 mln dawek, czyli po dwie dawki na obywatela) rząd francuski zapłacił 1,5 mld euro. Do kosztów zakupu szczepionek trzeba było doliczyć koszty szczepień (35,8 mln euro), respiratorów (5,8 mln), leków przeciwwirusowych (20 mln), masek ochronnych (150,6 mln), transportu (41,6 mln), wynagrodzeń dla personelu medycznego (290 mln), kampanii informacyjnej (59,6 mln), wydatków lokalnych (100 mln) oraz wydatków na konsultacje lekarskie i wydawanie recept (375-752 mln). Wykorzystano zaledwie 4,5 mln szczepionek, aż 89,5 mln wyrzucono do kosza.

Oto jedna z historii zebranych przez EFVV (European Forum for Vaccine Vigilance): Dwa miesiące temu moja córka zmarła po 24 godzinach od podania pierwszej dawki szczepionki DPT ( błonica, krztusiec, tężec ). Była takim cudownym dzieckiem. Po zastrzyku płakała całymi godzinami, w bardzo dziwny sposób. Później była bardzo zmęczona i głęboko zasnęła… i już się nie obudziła. Zaczęłam się martwić, ponieważ spała już dłuższy czas; kiedy poszłam sprawdzić, co się dzieje, zauważyłam, że w międzyczasie zwymiotowała i przestała oddychać. Sekcja zwłok nie pomogła w ustaleniu przyczyny zgonu. Jednak ja wiem, że zabiła ją szczepionka. Przedtem nigdy nie chorowała. Jednakże lekarze reagowali na takie sugestie z wrogością. Ona była taka śliczna…

Takie sytuacje zdarzają się często, ale oficjalnie nie istnieje żadne powiązanie pomiędzy szczepionkami a powodowanymi przez nie efektami ubocznymi. Większość lekarzy zaprzecza faktom. W przypadkach takich jak opisany, rzeczywiście najłatwiej ogłosić zgon „z nieznanych przyczyn” lub nawet „z powodu SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt)”.

Czy oznacza to, że powinniśmy przestać szczepić dzieci? Nie. Nawet jeśli informacje dotyczące dobroczynnego wpływu szczepionek na zdrowie publiczne są przesadzone, a dane dotyczące ryzyka związanego ze szczepieniami – ignorowane, nadal w wielu przypadkach stosowanie szczepionek jest uzasadnione. Problem polega na tym, że nie przeprowadzono dotąd poważnych badań mających na celu ocenę pozytywnych i negatywnych skutków szczepień. Najsensowniejsze wydaje się unikanie szczepień nieobowiązkowych, jeżeli zdrowie na to pozwala. Nadgorliwość kosztuje, choć niektórzy ludzie – z tzw. grup podwyższonego ryzyka – są „narażeni” na pewne choroby w większym stopniu.

Ale szczepienie dzieci zgodnie z kalendarzem szczepień jest w większości przypadków szkodliwe. W przypadku szczepionek obowiązkowych lekarz może od nich odstąpić, jeśli stwierdzi przeciwwskazania. Dotyczy to przede wszystkim dzieci z zaburzoną odpornością (alergia, choroby autoimmunologiczne i immunosupresja).

U nas obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży dotyczą gruźlicy, wzw typu B, błonicy, tężca, krztuśca, HIB (zakażenie Haemofilus influenzae typu B), polio, odry, świnki i różyczki. Obowiązkiem objęte są też osoby narażone w szczególny sposób na zakażenie.

Każda szczepionka powinna zostać opisana w sposób umożliwiający zapoznanie się z wiążącym się z nią ryzykiem. I wszyscy rozważający przyjęcie szczepionki powinni zostać poinformowani o przypadkach zgonów, niepełnosprawności czy trwałego uszczerbku na zdrowiu. Kto się szczepił na kowida zapewne to pamięta?

I jeszcze jedno. Ponad 20 państw w Europie ma system szczepień, które są całkowicie dobrowolne. Są to Austria, Białoruś, Cypr, Czarnogóra, Dania, Estonia, Finlandia, Holandia, Hiszpania, Islandia, Kazachstan, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Norwegia, San Marino, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja i Wielka Brytania. Skoro w tylu krajach szczepienia mogą być dobrowolne bez szkody dla zdrowia publicznego, to znaczy to, że u nas ustawodawca narusza zasadę proporcjonalności, wprowadzając obowiązek szczepień bez merytorycznego uzasadnienia mimo podobnej sytuacji epidemiologicznej.

Temat jest bardzo poważny, a źródła niezwykle obfite. Proponuję choćby to: Bezlitosna immunizacja. Prawda o szczepionkach – A. Kotok.

Do tematu będziemy wracać. Tym bardziej, że big farma będzie chciała o nas zadbać jeszcze bardziej!

Jedna myśl na temat “Szczepionki – od zachwytów po gromy?!

Dodaj własny

  1. Świetny artykuł. W trakcie poszukiwania w internecie pożądanych informacji trafiłam na ten artykuł. Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę ,by się wypowiadać na ten temat, ale tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Świetny artykuł. Koniecznie będę polecał to miejsce i częściej wpadał, żeby poczytać nowe rzeczy.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Visit Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑