Nie od dziś wiemy, że Bóg przydzielił nam nienajlepsze lokum. Samo w sobie jest o.k. Położenie idealne, żyzne pola, przyjazny klimat (propaganda różnych wiechów niczego tu nie zmienia), bogactwa naturalne. Po prostu żyć nie umierać. Ale jest jeden fundamentalny problem: Jak go utrzymać??? A historia pokazuje, że bywało różnie. Mieliśmy Rzeczpospolitą Obojga Narodów, ale też całe dziesięciolecia, w których nikt nas nie mógł znaleźć na mapie Europy. Bywały też okresy, kiedy mieliśmy niby ojczyznę, ale większość niespecjalnie w to wierzyła. Pora więc zadać pytanie, co mamy TERAZ? Właśnie!
Czy jesteśmy prawdziwie suwerennym dumnym krajem?
Czy powoli stajemy się malutkim trybikiem w brukselskiej machinie?
A może po prostu zmierzamy po raz kolejny w stronę anihilacji, która tym razem przybierze postać kondominium rosyjsko-niemieckiego?
Klasyczne państwo jest zdefiniowane jednoznacznie jako forma organizacji społeczeństwa na określonym terytorium. Jest ono suwerenne i stanowi prawo obowiązujące wszystkich obywateli. By prawidłowo funkcjonowało wymaga „strażników”. Kim oni są? To ci, którzy gwarantują bezpieczeństwo państwa i jego losy. Najkrócej mówiąc chodzi o armię, która zabezpiecza żywotne interesy społeczeństwa.
Jak w tym zafajdanym świecie wygląda nasza, polska państwowość? Właśnie dziś, w tej, a nie innej, sytuacji międzynarodowej? W planach globalistów z NWO? W pomysłach brukselskich biurokratów? W scenariuszu mocarstw atomowych? W marzeniach sekty chabad lubawicz? I, W KOŃCU, w 100 konkretach Tuska i innych partii i partyjek okupujących nasz sejm i senat?
Na wiele rzeczy nie mamy żadnego wpływu lub jest on minimalny. Ale kto jest u nas w stanie osiągnąć maksimum zysków dla nas, zwykłych Polaków?
Czy Tusk, który mówi wszystko, nie mówiąc nic? Premier, który może zmienić poglądy i osądy kilka razy dziennie? Gość, któremu najlepiej wychodzi jątrzenie i opluwanie? Facet, którego obsesją jest wdeptanie w ziemię Kaczorów i pamięci o nich? Bo przecież jeden w smoleńskim błocie to dla niego „za mało”? Opętany przez złe moce człowiek, którego jedyną radością jest zadawanie bólu, rzucanie obelg i czerpanie z tego satysfakcji? Uniżony sługa czerpiący najwyższą radość z poklepywania po plecach przez innych?
A może tefałenowski szołmen Hołownia? Facet, który nie ma najmniejszego pojęcia o polityce? Młokos, który w ciągu paru miesięcy popełnił tyle poważnych gaf, że obdzielić nimi można co najmniej cały sejm? Żenujący gostek, którego słowa nie zawierają żadnej treści, a forma także pozostawia wiele do życzenia? W końcu osoba, która nie wiadomo kogo reprezentuje!
Czy powinniśmy liczyć na wspólnika Szymka, „spakowanego już kompletnie” Władka? Człowieka, dla którego poglądy koalicjantów nie mają żadnego znaczenia? Polityka (?), który z każdym jest w stanie stworzyć „trzecią drogę”, aby tylko wylądować u steru władzy?
Mamy jeszcze nieliczną, ale bardzo wyrazistą, ekipę, która jest gotowa służyć każdemu Panu. Tym razem padło na Brukselę. Unia każe, obydwa Włodki, Marek i Leszek muszą! Im jest wszystko jedno. Gdy to samo słyszeli w Moskwie, także nie mieli skrupułów. A że próbują przy okazji „ugrać swoje” (o co na lewackim zachodzie nie jest trudno), więc tym bardziej gorliwie rezygnują z żywotnych, polskich interesów.
Czy takimi gwarantami są ci, którzy dostali największą szansę, by pokazać, że patriotyzm to najważniejsza rzecz? Skutki dostrzegamy gołym okiem! Sprzedali nas big farmie i WHO, zrobili z większości kowidowych idiotów, przyczynili się do kilkuset tysięcy niepotrzebnych zgonów i próbowali wszystkim wmawiać, że to dla naszego dobra. A potem raptem porzucili walkę z plandemią i podjęli rękawicę rzuconą przez Putina…ukraińcom. W bezczelny wręcz sposób zachowali się wobec najdziwniejszej wojny świata i oddali wszystko, co najlepsze naszym „przyjaciołom”, którzy odpowiadają za Wołyń. Bo przecież tak to się skończyło! Czy więc teraz są „wiarygodni” bo gardłują przeciw zielonemu ładowi, który sami zaklepali? A kto pierwszy w Europie pozamykał kopalnie, które w Niemczech właśnie powstają? Pamiętacie przodownika Sobonia? Przykre!
Czy zatem nadzieja w Konfederacji? Wątpię! Nigdy nie została poddana żadnej próbie. Ale, moim zdaniem, to partia chłopczyków w krótkich spodenkach. Na razie mnóstwo szumu, dziwne roszady i przekrzykiwanie się w mediach.
A więc kto? NIKT! Popłyniemy z prądem i zatańczymy, jak nam zagrają. Będziemy „okładać się po ryjach” w każdy możliwy sposób – na demonstracjach, w mediach, w sejmie, w senacie. Będziemy toczyć zażarte spory i błyskotliwe polemiki oraz oskarżać się na każdym kroku. W najbardziej absurdalny (to nasza narodowa specjalność!) sposób.
Ale to nihil novi sub sole! Szczególnie u nas. Wystarczy tylko przypomnieć sobie „Dzień Świra”.
Czy jest ktoś, kto jeszcze raz poderwie Polaków do walki? Czy znajdziemy kogoś na miarę Marszałka? Jeśli nie, będziemy musieli znów przyznać rację Kaczyńskiemu!
Pierwsze decyzje już w niedzielę…

Dodaj komentarz