Dbaj o siebie, bo medycy tylko walczą z problemami, które sami stworzyli

Żyjemy w morzu prawdopodobieństw, stąd o naszym stanie, zdrowiu i chorobie decydują miliony czynników. Żaden złoty guzik nie działa, zaś materialistyczny redukcjonizm jest toporną próbą udowodnienia determinizmu, który rządzi wszystkimi mechanizmami, także w naszym organizmie.

Prawda jest bardziej okrutna. Otóż wszelkie obserwacje i eksperymenty pokazują, że sytuacja jest daleko bardziej skomplikowana. Ta niewyobrażalna sieć powiązań i zależności niesłychanie utrudnia realizację naszych zamierzeń w ochronie zdrowia. Nic dziwnego, że trzeba stosować wyrafinowane metody statystyczne, aby „udowodnić” istotność jakiejś zależności. I jest rzeczą oczywistą, że nie będzie to dowód zero-jedynkowy. To jakże często różnica zaledwie jednego-dwóch procent. Co prawda badacze zapewniają o doniosłości odkrycia i jego skutków, a media piszą o kolejnym „przełomie” w medycynie, ale zwykle rzeczywistość jest całkiem prozaiczna. I tego w żaden sposób nie można przenosić wprost na każdego z nas. Bo w licznej grupie badanych zawsze znajdą się tacy, którzy zareagują zgodnie z oczekiwaniami i tacy, którzy nie potwierdzili założeń badaczy, a nawet im zaprzeczyli. Dlaczego? Bo to jest dalece bardziej skomplikowane niż zaplanowany przez fachowców eksperyment. Taki jest „urok” badań redukcjonistycznych, które sprowadzają się do schematu: czynnik A wywołuje reakcję B. I nikt nie zastanawia się, że może obydwa są wywoływane przez jeszcze nieznane C?! To naprawdę jest bardzo dalekie od rzeczywistości, w której rolę odgrywają także czynniki w ogóle nie brane pod uwagę przez współczesnych lekarzy.

Ale, niezależnie od poważnych wątpliwości, a niekiedy zignorowanych twardych faktów, odpowiednie gremia wręcz nakazują wprowadzić uzyskane „dowody” w życie! Jak? Ano proponując nowoczesne leki, fantastyczne szczepionki, genialną diagnostykę, nowe zasady profilaktyki

I kto nie z nami, ten ciemnogrodzianin, płaskoziemiec, antyszczepionkowiec, szur, tępak, moher, nieuk i w jednym! I to on jest wyszydzany z powodu snucia teorii spiskowych o „niestworzonych” rzeczach. Sedno sprawy jest jednak w tym, że te wyśmiewane teorie…praktycznie zawsze się sprawdzają!

Ale to nie oznacza, że w tym momencie następuje radykalna zmiana. Nic podobnego! Przecież machina jest rozpędzona i nadal perfekcyjnie działa! Mamy „oświecone” miliony otumanione dodatkowo tysiącami reklam i wypowiedziami „autorytetów”, krociowe zyski koncernów farmaceutycznych no i – ustaloną zgodnie z EBM i konsensusem – profilaktykę, diagnostykę i terapię. Cóż więcej jest potrzebne do trzepania kasy w nieskończoność? Oczywiście kosztem zwykłych ludzi, którym wręcz zabrania się korzystania z alternatywnej pomocy. Monstrualnie przy tym nagłaśniając i wyszydzając wizyty u znachorów, zielarek czy speców od medycyny niekonwencjonalnej.

Czy to zwykłe i bezpodstawne wynurzenia?

Popatrzmy na parę przykładów…

Ilu z nas jest nadal przekonanych, że szczepionka mRNA przeciw SARS-CoV-2 była i jest skuteczna? Większość już ostatecznie zdaje sobie sprawę, że była to potężna globalna hucpa, która przyniosła niewyobrażalne straty. I przynosić będzie nadal. Ale był za to Nobel? Był. Ktoś skrytykował? Nie. I co dalej? Tyle dobrego, że pojawili się w końcu odważni i coraz śmielej ujawniają, że to była jednak ogromna pomyłka. I przez świat przetacza się fala krytyki szczepień jako takich. Prym wiodą tu USA, gdzie powiązano je choćby z epidemią…autyzmu. Tymczasem popatrzcie, co się dzieje u nas pod wodzą skompromitowanego do cna szefa GIS-u. Nieprzekonanym i wątpiącym proponuję sięgnąć do „Bezlitosnej immunizacji” A. Kotoka lub choćby do tego, co pisałem w kilku moich notkach. W ostateczności wystarczy tylko tu: https://x.com/M_Christo1410/status/1977797438573338761

Czy jest ktoś, kto nie wierzy w „zły CHOLESTEROL”? Chyba bardzo niewielu. To kolejny, wielki przekręt, który zaczął się od naukowego oszustwa o rzekomej szkodliwości tłuszczów jako takich. A potem już pooooszło! I trwa przez bite 70 lat! Doszło do tak absurdalnej sytuacji, że odmieniany przez wszystkie przypadki cholesterol jest, oczywiście poza Putinem, naszym największym wrogiem!

Wojna z tłuszczami, a szczególnie z cholesterolem, jest wieloletnim, wyniszczającym ludzkość codziennym „BOJEM O WŁASNE ZDROWIE”. I wpędza miliony w…prawdziwe kłopoty. Negacja znaczenia lipidów w metabolizmie, a szczególnie tego znienawidzonego sterydu (cholesterolu) jest czymś nieprawdopodobnym. Pisałem o tym już wielokrotnie. Walka ze zbawiennym dla nas składnikiem budulcowym i funkcjonalnym jest tak absurdalna, że aż się nie chce wierzyć, że ktoś wpadł na taki szalony pomysł, który porwał miliardy. Bredzę? Swoje tłumaczenia dotyczące tego PRZEKRĘTU STULECIA przedstawię niebawem. Dziś mogę tylko jeszcze raz polecić książki wybitnych znawców tematu – Mity o cholesterolu (Prof. Hartenbach) i  Cholesterol – naukowe kłamstwo (Prof. Ravnskov). A tak na marginesie – chyba już wszyscy wiedzą, że ani masło, ani jaja już nie są szkodliwymi i groźnymi źródłami cholesterolu? Co zaś jest rzeczywistym źródłem naszych kłopotów? Ano dieta „ZERO TŁUSZCZÓW”!

No i jeszcze jedna rzecz – leki. Temat, który jest wręcz samograjem. Dlaczego? Bo od dłuższego już czasu sama big farma w opisie każdego LEKU przyznaje, że działania niepożądane są, ale i tak niższe niż korzyści. Przynajmniej takie jest założenie. Więcej można przeczytać choćby tu: https://www.gdziepolek.pl/artykuly/czy-bac-sie-dzialan-niepozadanych-lekow#czy-lek-jest-bezpieczny-skoro-ma-skutki-uboczne. Tyle teoria, ale życie nie jest takie piękne jak zapewniają lekarze i aptekarze. Opisy działań niepożądanych, które po wystąpieniu należy skonsultować „z lekarzem bądź farmaceutą”, to są coraz dłuższe listy wszelkich dolegliwości. Nic dziwnego, że wiele firm produkuje leki, które „likwidują niepożądane objawy” wywoływane przez już stosowane przez pacjentów. A niesłychaną bezczelnością jest pomysł, aby niektóre „leki” dodawać wprost…do wody pitnej!

Wygląda na to, że mamy jednak poważny problem, gdyż to „zło konieczne” niekiedy jest nie do zaakceptowania. No bo skąd biorą się takie książki jak „Zabójcze lekarstwa” (P. C. Gotzsche)? Historia farmakoterapii to naprawdę materiał na co najmniej kilka dobrych filmów sensacyjnych i nie tylko. Nie czas i miejsce na szczegóły, ale wspomnieć tu można i prozac, i vioxx, i słynny talidomid, żeby poprzestać na pierwszych z brzegu.

Ale mamy jeszcze jeden ciekawy wątek. Dziś ogromna większość stosowanych specyfików wywołuje efekty bieżące, gdyż są tylko mniej lub bardziej skutecznymi związkami chemicznymi (zwykle ksenobiotykami) zmieniającymi w różnym stopniu, lecz zwykle tylko na pewien czas, nasz metabolizm. Tymczasem nieuchronnie zbliża się wdrożenie technologii, która…nie sprawdziła się w przypadku koronawirusa. Otóż główny winowajca tej hucpy (Bourla, szef Pfizera) w porozumieniu z Billem Gatesem mają plany wprowadzenia tej technologii na jeszcze szerszą skalę. I, co najważniejsze, nie będą to leki na recepty do samodzielnego zażywania. To będzie działać, czy nam się to podoba, czy nie. Po prostu materiał genetyczny pojawi się np. w warzywach czy mleku krowy albo będzie rozpylany np. w marketach i na dworcach. A my będziemy go „spożywać” w niekontrolowany i nieograniczony sposób!

Medycyna zanurzyła się po uszy w bagnie topornego materializmu i już od ładnych paru lat drepcze w miejscu. Nawet przeciwnicy tej tezy będą musieli niebawem przyznać, że nieubłaganie docieramy do muru! Popatrzmy na sytuację i zapytajmy: czy epidemia chorób cywilizacyjnych to wina nas samych czy może jest dowodem nieskuteczności służby zdrowia? Jeśli nakłady na ochronę zdrowia stale rosną, dlaczego jest tak źle? I oczekujemy, że może być jeszcze gorzej?

Pamiętaj! Big farma czuwa nad Twoim zdrowiem! Wypada się tylko zastanowić, co tym razem oznacza słowo „czuwa”. Bo dziś już wiele ważnych pojęć straciło swe pierwotne znaczenie.

Wniosek? Nasze zdrowie w naszych rękach! W takich czasach przyszło nam żyć. I coraz więcej samych lekarzy o tym mówi.

Jedna myśl na temat “Dbaj o siebie, bo medycy tylko walczą z problemami, które sami stworzyli

Dodaj własny

  1. Twój tekst pokazuje jedno z poważniejszych wyzwań współczesnej medycyny: jak oddzielić rzeczywiste korzyści od nadmiernej narracji marketingowej i schematów, które nie zawsze mają poparcie w indywidualnym doświadczeniu pacjenta. Zgadzam się, że w tak złożonym systemie każdy z nas musi brać odpowiedzialność za własne zdrowie, nie chodzi tylko o unikanie chorób, ale o świadome decyzje w kwestii diety, stylu życia i korzystania z leków.

    To prawda, że badania naukowe i statystyki mają swoje ograniczenia, rzadko kiedy można je przenieść bezpośrednio na jednostkę, bo ludzie reagują różnie. Dlatego warto zachować zdrowy sceptycyzm, poszukiwać rzetelnych źródeł i nie polegać wyłącznie na uproszczonych schematach.

    Jednocześnie pokazujesz, że medycyna konwencjonalna nie jest zła sama w sobie, problem pojawia się, gdy staje się zbyt zbiurokratyzowana i oderwana od realnych potrzeb pacjenta. Świadome podejście do własnego zdrowia, krytyczne myślenie i odpowiedzialność osobista są dziś kluczowe, bo w praktyce to my decydujemy, co naprawdę działa dla naszego organizmu.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do mr Andrzej Włodarczyk Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑