Co Wy, k…a, wiecie o…rebrandingu?!

Wakacje się kończą, ogórki mają się dobrze, ale wydarzenia nieustannie nabierają tempa. Wydawało się, że każda seria ma swój koniec, lecz – jak widać – nie dotyczy to wpadek rządzących. Ostatnia z nich jest najbardziej spektakularna, gdyż – w odróżnieniu choćby od historii „obrotnego Dawidka” – jej bohaterka postanowiła się publicznie bronić. W końcu to oczywiste, gdyż tu przecież chodzi o szeroko rozumianą markę, a więc także autorytet własny. Jak to wyszło, oceńcie sami…

Zapewne od początku swych rządów Tusk miał nie lada zagwozdkę. Jak realizować perfidną i zarazem niszczącą państwo strategię, do której w końcu przylgnęło hasło „demokracja walcząca”. Tym bardziej, że swoje postanowił także ugrać były szołmen tefałenu, niejaki Szymek Hołownia, który został Drugą Osobą w państwie. I, przecież pamiętamy, od razu poczuł się jak, nie przymierzając, Kim Dzong Un. Doszło nawet do kinowych transmisji posiedzeń Sejmu https://www.rp.pl/polityka/art39518231-obrady-sejmu-trafia-na-wielki-ekran-rekordowe-zainteresowanie. Niewątpliwie taki rozwój wydarzeń nie był dla premiera wymarzonym scenariuszem. Chciał bowiem w centrum wydarzeń pozostać sam, co przy dość marnym intelektualnie składzie rządu i rezygnacji z powołania jego rzecznika, odczytywaliśmy bez problemu.

Oczywiste też było, że rozpocznie się zapowiadane polowanie na przestępców z PiS-u, bo obiecane konkrety – wobec euforii Jagodna i ELYT – mogły przecież spokojnie czekać. Tusk polował jednak bez skutku, tym bardziej, że część zwierzyny uciekła z naszych lasów. Opozycja zaś bezproduktywnie krytykowała wszystko „jak leci”, a jej przedstawiciele uwijali się w „zaprzyjaźnionych” stacjach, do których – o dziwo – zapraszano, oczywiście w ramach demokracji, także prawdziwe dziwolągi sprzyjające rządzącym, co zresztą trwa do dzisiaj. Popatrzcie choćby na programy Ogórek i Kłeczka. Jedno było widać gołym okiem. Tusk uporczywie i konsekwentnie rezygnował ze wszystkich projektów PiS-u i z godnym podziwu uporem podejmował destrukcyjne w skutkach decyzje. Oczywiście tam, gdzie już się nie dało temu zapobiec, stawał w świetle kamer i fetował sukces jako swój. Dzielnie wspomagał go w tym choćby Tygrysek.

I tak minęło nam prawie dwa lata. Punktem przełomowym okazał się wynik brutalnego pojedynku Nawrocki – Trzaskowski. Zwycięstwo pierwszego to początek końca Tuska. Polak-patriota z krwi i kości. Prawdziwy Batyr! Dziwne? Skąd! Wiecie co się kryje za tym określeniem? Oznacza ono bohatera, człowieka odważnego i godnego zaufania. Kaszubskie znaczenie określenia „tusk” wyguglujcie sobie sami!

No i w końcu zrobiło się dużo ciekawiej. Tusk stanął przed arcytrudnym zadaniem, mimo że do pomocy zyskał doświadczonego komunistycznego aparatczyka, który wylądował w fotelu Szymona. Hej, brygada, uśmiechnijcie się! Jak się czujecie, oświeceni Europejczycy, pod „demokratycznymi” rządami Czarzastego i consigliere Konia? Dobrze? Ok! Więc nie zanudzajcie już nas, bo ile można, „komuchem” Piotrowiczem!

Była ślamazarna, skłócona, opozycja, a jest GOŚĆ, który może brać udział w każdej ustawce z premierem. W końcu obydwaj mają w niej niezłe doświadczenie. A Tusk doskonale o tym wie! Jest też świadom, że w tejże nie ma większych szans nawet z Boguckim czy Leśkiewiczem (rzecznik Prezydenta), którzy wielokrotnie wręcz go ośmieszyli.

Co robić? Przecież głupi (Szłapka) i głupszy (Szczerba) to nie ten format. I tu Donald wpadł na „genialny” pomysł. Wzniósł się prawie do poziomu słynnego murgrabiego (niezapomniany Marian Kociniak) z „Janosika”. Otóż uznał, że samodzielna reklama jego blisko 3-letnich dokonań jednak nie wystarczy. I musi to zrobić nie lada specjalista, który markę „Polska” rozsławi od bieguna do bieguna. A co! Niech się wszyscy dowiedzą, że Polak, pardon – Tusk z Domańskim, potrafi! Wybór (29 lipca) padł na niejaką Barbarę Mróz-Gorgoń, która jest „najwybitniejszą w Polsce specjalistką od kształtowania marki”. Alternatywna wersja głosi, że to jeszcze jeden sposób na kradzież kolejnych milionów, ale ja pozostanę przy swojej.

Zacząłem więc szperać i wyczytałem o niej mnóstwo ciekawych rzeczy https://ekultura24.pl/barbara-mroz-gorgon-aktualna-biografia-wiek-wzrost-kariera-rodzina-i-zycie-prywatne/#Kim_jest_Barbara_Mroz-Gorgon. Natknąłem się też na kluczowe dzieło „profesory” (na jego podstawie uzyskała stopień doktora habilitowanego): Rebranding. Strategiczna zmiana dla organizacji (344 str., cena w empiku 136,88 zł). A w nim podobno: Autorka w ramach zrealizowanych badań potwierdza hipotezę, że istnieje korelacja pomiędzy skutecznością rebrandingu a czynnikami zarządczymi: wiedzy o rynku, integracji komunikacji marketingowej 360 stopni i partycypacyjnego stylu. O wiele ciekawiej przedstawił to poseł Cieszyński. Gorąco polecam: https://x.com/jciesz/status/2090929753326821688.

Jak to się wszystko skończyło? Pominę milczeniem, bowiem komentują wszyscy – i zwolennicy, i przeciwnicy https://wpolityce.pl/polityka/barbara-mroz-gorgon-polska-jest-dla-niej-complicated,235588. I, co zaskakujące, nie są to słowa zachwytu. Czy jest to zatem tylko kolejna wpadka rządu. Moim zdaniem nie! Jest bowiem przypadkiem szczególnym. Pokazuje wprost, choć miało być tylko o Polsce, jakość „marki firmy zarządzającej krajem”. Wszystko, co ujrzeliśmy jest dowodem, że i firma, i jej przedstawiciele, i jej „naprawiacze” to jedna wielka KOMPROMITACJA! I co? I nic! Jak długo jeszcze?

I taka smutna refleksja końcowa. Moim zdaniem badania nad marketingiem, rebrandingiem czy brandingiem mają tyle samo wspólnego z nauką co studia gender. Wykorzystuje się modę na dowolną interpretację rzeczywistości, co stanowi istotę postmodernizmu, w którym każdy ma swoją „prawdę”. A potem próbuje się z tego stworzyć problem naukowy. Skrzykuje się iluś cwaniaków proponujących klasyczny bełkot. No i automatycznie pojawia się nowa dyscyplina „naukowa”. Typowy produkt naszych zafajdanych czasów. A swoją drogą, sama nasza bohaterka wygląda jak twór AI. Taki rodzimy swojski, trochę toporny, humanoid. Warto też posłuchać tej krótkiej wypowiedzi. To wręcz okrutne, ale zajrzyjcie: https://x.com/WolnaRadio/status/2091137819322310866.

Jakie wspomnienie zostanie mi z tej hucpy? Gorgoń zawsze mi się kojarzył z piłką nożną. To był jeden z najwybitniejszych naszych piłkarzy w historii. Dawno, dawno temu każdy z nas chciał być Kostką, Gorgoniem albo Lubańskim! Czy jest teraz ktoś, kto chciałby naśladować dzisiejszą Gorgoń – „wybitną specjalistkę od rebrandingu”?

p.s. dla przypomnienia: Rebranding to strategiczny proces przeobrażenia wizerunku marki, który ma na celu głęboką zmianę jej odbioru przez klientów i wzmocnienie pozycji na rynku. Bo tu nie chodzi tylko o nowe logo! Od siebie dodam, że każdy z nas zajmuje się osobistym rebrandingiem „od rana do wieczora”, nie wiedząc, że to poważna „dyscyplina naukowa”.

p.s. 2. ciekawe czy nasza bohaterka robiła swój rebranding z pomocą tefałenu? https://x.com/MrJohnBingham/status/2090709131929755779

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑