Chcesz zobaczyć krzyżodzioba świerkowego? Wal do Zakopanego!

Pamiętacie moją notkę o ptakach w Zakopanem? https://lornetkawsieci.com/2023/06/03/tego-ptaka-w-zakopanem-nie-szukajcie/. Proponuję więc następną. Od paru dni jesteśmy z Żoną w Kościelisku i trochę wędrujemy. Oczywiście spacer to jedno, a ptaki – drugie. Pogoda jest fantastyczna, więc…

Co prawda, moje możliwości są coraz skromniejsze, ale Wiktorówki, Rusinowa Polana czy Wielka Polana Białołęcka zaliczone. O Krupówkach, Gubałówce czy Dolinie Chochołowskiej nawet nie wspominam.

Co, poza fantastyczną gamą kolorów liści drzew, było dla mnie najbardziej charakterystyczne? Zdziwicie się – liczne stadka krzyżodziobów świerkowych. I w Kościelisku, i w Zakopanem, i na różnych trasach spotykałem je regularnie. Można rzec: znak firmowy tegorocznej tatrzańskiej jesieni. Coś jeszcze? Tak! Odzywające się zewsząd sosnówki, co od miesiąca obserwuję też…w Lublinie.

Ale nie tylko, wręcz zdziwiły mnie, i odbieram to nader pozytywnie, częste spotkania…wróbli na Krupówkach. Niezwykle optymistyczne zjawisko wobec chóru lamentów o regresji gatunku w miastach. Niezwykle urocze było spotkanie trzech osobników żerujących w koronie małego drzewka w tłumie nieświadomych niczego przechodniów. Podszedłem na wyciągnięcie ręki i żaden z nich nawet nie zareagował. Może to tylko cieszyć.

Odniosłem wrażenie, że żerujące w lasach stadka są naprawdę liczne. Niekiedy to był wręcz nieprzerwany koncert różnorodnych głosów. Wspomniana sosnówka, modraszka, bogatka, mysikrólik, pełzacz leśny i – rzadziej – sikory uboga, czarnogłówka czy czubatka (ta tylko w wyższych partiach). No i rozlegające się zewsząd zawołania dzięcioła dużego, bo z innych dzięciołów obserwowałem tylko zielonego w Dolinie Małej Łąki. Tu i ówdzie udało się wychwycić także głosy strzyżyka, paszkota, rudzika czy kowalika. A na tle błękitnego nieba szybujące majestatycznie myszołowy.

Co i rusz słyszałem charakterystyczne głosy sójki i kosa (w lasach) czy kruka, czyża i zięby (z powietrza). Te dwa ostatnie to także bywalcy Kościeliska. Tuż obok naszego domu codziennie żerowało stadko czyży, a przelatujący samiec zięby zapłacił życiem w czasie załamania pogody w czwartek (8.10). W pewnym momencie zmieciony podmuchem z impetem uderzył bowiem w szybę i padł martwy na balkonie (I p.).

W terenie zabudowanym z pewnością rej wodziły szczygły. I tylko tutaj, głównie na Gubałówce, obserwowałem śpiewające kopciuszki i – wyjątkowo – pierwiosnki. A w samym Kościelisku słyszałem i widziałem wrony i sroki.

Jakieś wyjątki? Przelatująca pliszka siwa czy świergotek łąkowy to raczej oczekiwany widok, ale żurawie lecące 6 października nad Kościeliskiem to już coś! No i widok kilku śmieszek.

I ten króciutki przegląd zamykam obserwacją chyba najbardziej znanego gatunku kojarzonego z górami w zimie. To gil, którego głosy słyszałem…zaledwie raz.

pozdrawiam

Skomentuj

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑