Czy jeszcze pamiętacie czym był tzw. sezon ogórkowy?

W sezonie lęgowym (chodzi oczywiście o ptaki; gdyby ktoś miał jakiekolwiek skojarzenia, wyjaśniam, że jestem ornitologiem) ograniczam swą działalność na blogu. Te trzy-cztery wiosenne miesiące to ciągłe zrywanie się przed wschodem Słońca i wędrówka w teren. Korzystam z okazji by coś napisać tylko wtedy, gdy pada deszcz albo nie mam innych pilnych zajęć.

A w polityce dzieje się tak wiele i w wolnych chwilach co najmniej kilka razy przymierzałem się do kolejnej notki. Bo wydarzenia nabierają tempa i ciężko za nimi wydążyć.

Spróbujmy to uporządkować. Jeszcze parę miesięcy temu wydawało się, że konflikt na Ukrainie zostanie zażegnany i w Polsce zaczniemy powoli wracać do normalności. Niestety, zupełnie niespodziewanie rozpętało się piekło w cieśninie Ormuz, a konflikt USA/Izrael kontra Iran stał się sprawą najważniejszą. Tu „porozumień” i terminów ich zakończenia było już co najmniej kilka, ale ceny ropy nadal skaczą jak kangury w australijskim buszu.

W tym wszystkim są ukryte – niejasne dla większości z nas –  cele Izraela i samego Trumpa. Wydaje się, że nie nadążają za nimi również europejscy „mężowie stanu”, którzy mają cholerne kłopoty na własnych podwórkach. I nie myślę tu o Tusku i jego problemach ze „skarlałymi dawidkami – czcicielami złotego cielca”. Ujawnione fakty przyprawiają co najmniej o zawrót głowy.

Na tym tle wyraźnie jaśnieje emocjonująca potyczka, iście rodem z ringu, między naszym Karolem a „zielonym ludzikiem”, który zaczął zachowywać się do bólu bezczelnie. Nie wiem, co się stało, że właśnie spuścił z tonu i uznał, że czas na rewizję wielu rzeczy. Nasz bokser triumfuje, ale – z zupełnie innego powodu (weto ustawy o związkach partnerskich) – zbiera „baty” i od naleśnika, i niedoszłej doktor, niejakiej Kotuli, i Staszka Lubnauera, i paru innych „znanych i szanowanych”.

I raptem w tych niezwykle sprzyjających dla opozycji „okolicznościach przyrody” pojawia się bezsensowny konflikt. No, po prostu, lepszego momentu nie można było wymyślić! Oczywiście mowa o sporze na linii Kaczyński – Morawiecki! Korzystając z okazji od razu powiem, wręcz brutalnie: osobista obsesja na punkcie Putina odbiera Kaczyńskiemu zdolność do oceny sytuacji. I to nas prowadzi ku katastrofie. Zobaczycie niedługo kolejkę petentów na Kremlu! A my wszyscy zostaniemy z tym jak Himilsbach z angielskim.

Tym bardziej, że Tusk szykuje się na opcję z kolejną „trzecią drogą” To możliwe tylko u nas. W kraju, gdzie moja Polska jest mojsza niż Twojsza! Jakże przykre, ale prawdziwe. Jesteśmy naszpikowani obcą agenturą jak kasza gryczana skwarkami i dajemy się rozgrywać jak dzieci.

Jedyny człowiek, który jest w stanie to ogarnąć, nazywa się Nawrocki, Karol Nawrocki. Dla wielu „sutener, diler, kibol” i Bóg wie jeszcze kto! To drugi Karol (po JPII), który, w co głęboko wierzę, odegra u nas kluczową rolę. Jeśli nie, Polski nie będzie!

Bo tzw. prawicowe media kojarzą się głównie z żebraniną. To, co wyprawia TVRepublika woła o pomstę do Nieba! Jest zaślepiona kasą jak „dawidki”, a niejaki Kłeczek przerasta samego siebie. Żenada o charakterze patologii! Ekran dzielony na trzy części i bezczelne żądanie wpłat. Nie wiem, kogo to może przekonać, ale przewiduję, że ich koniec będzie żałosny!

Oczywiście to tylko parę uwag, bo całość jest jeszcze bardziej smutna. I na koniec wspomnę jeszcze o jednym. Patologie w służbie zdrowia, połączone z bezczelnością big farmy i planowaną ustawą lex szarlatan, są mieszanką wybuchową, która zupełnie niespodzianie może przynieść wręcz nieprzewidywalne skutki!

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑